Echa afery związanej z Collegium Humanum i handlem dyplomami MBA dotarły nad Słupię, wywołując pytania o kwalifikacje osób zasiadających w radach nadzorczych miejskich spółek. Podczas gdy inne samorządy, jak choćby Gdańsk, decydują się na weryfikację wiedzy swoich nominatów poprzez egzaminy państwowe, słupski Ratusz zachowuje urzędowy spokój. Radny Adam Sędziński zapytał wprost: co z dyplomami naszych urzędników i prezesów? Odpowiedź władz miasta jest jednoznaczna – skoro pieczątka na dyplomie jest, to temat jest zamknięty.