Jeszcze kilka miesięcy temu Marek Bajer ze Słupska pracował, prowadził z żoną warsztat samochodowy i żył zwyczajnym rytmem ojca czwórki dzieci. Nic nie zapowiadało dramatu. Pół roku przed diagnozą wyniki krwi miał bardzo dobre. Miesiąc przed chorobą bawił się z rodziną na imprezie. Potem pojawiły się pierwsze objawy, które wyglądały niepozornie.