Choć śnieg już dawno stopniał, wraca temat jednej z najtrudniejszych zim ostatnich lat w Ustce. Podczas obrad oraz w rozmowie z naszą redakcją burmistrz Jacek Maniszewski szeroko odniósł się do sytuacji, jaka panowała w mieście. Najmocniejszy wątek? Brak pomocy ze strony wojska i konieczność radzenia sobie wyłącznie własnymi siłami.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
– To był chyba najtrudniejszy tydzień, jaki przeżyłem w historii bycia burmistrzem – mówił podczas sesji.
Jak podkreślał, skala opadów była wyjątkowa.
– Takich opadów nie było od piętnastu lat – zaznaczył.
PRACA NON STOP I WALKA Z CZASEM
Miasto prowadziło działania praktycznie bez przerwy.
– ZGK pracował dwadzieścia jeden godzin na dobę, a były dni, kiedy pracowaliśmy przez całą dobę – mówił burmistrz.
Prezes ZGK Daria Jankowska potwierdzała:
– Pracownicy pracowali nie w stu procentach, tylko w dwustu procentach swoich możliwości.
Jak wyliczono, zużyto ponad 145 ton soli, czyli więcej niż w całym poprzednim sezonie zimowym. Sprzęt pracował setki godzin, a do działań włączono także miejskie spółki.
– My nie walczyliśmy tylko z odśnieżaniem, ale z odkopywaniem miasta – podkreślała Jankowska.
MIASTO POD PRESJĄ I FALA KRYTYKI
W trakcie kryzysu pojawiło się wiele komentarzy w internecie. Burmistrz odniósł się do nich bardzo ostro.
– To jest żenujące, co niektórzy piszą – mówił.
– Najłatwiej siedzieć w ciepłym foteliku i uderzać w burmistrza i służby – dodał, odnosząc się do anonimowych wpisów.
Podkreślał przy tym, że decyzje dotyczące wywozu śniegu były podejmowane na podstawie realnych potrzeb mieszkańców.
– Nie dlatego, że ja tam mieszkam. Na ulicy Słowiańskiej mieszka najwięcej osób, dlatego była priorytetowa.
MIESZKAŃCY I RADNI Z ŁOPATAMI
W obliczu skali problemu w działania włączali się także mieszkańcy oraz część radnych.
– Dziękuję tym, którzy wzięli łopaty i poszli odśnieżać przejścia – mówił burmistrz.
Były sytuacje, w których to właśnie oddolna pomoc pozwalała udrożnić niektóre miejsca szybciej niż działania sprzętu.
KLUCZOWY WĄTEK: BRAK POMOCY WOJSKA
Najwięcej emocji budzi jednak sprawa wojska. Burmistrz nie pozostawił wątpliwości.
– Wojsko mi odmówiło – powiedział wprost.
Jak relacjonował, początkowo pojawiła się informacja o możliwym wsparciu.
– Miało przyjść dwadzieścia osób, kupiliśmy nawet łopaty, żeby byli przygotowani do pracy.
Jednak jeszcze tego samego dnia decyzja została cofnięta.
– Dostaliśmy informację, że nie mogą przyjechać, bo nie ma zarządzenia kryzysowego.
Miasto próbowało interweniować wyżej.
– Napisaliśmy pismo do wojewody, ale nie dostaliśmy odpowiedzi – podkreślał.
Dodatkowe kontrowersje wzbudził fakt, że wojsko pojawiło się w tym samym czasie w Słupsku.
– Dlaczego jest w Słupsku? Nie wiem – przyznał burmistrz.
„TO NIE WOJSKO DECYDUJE” – KULISY W ROZMOWIE Z REDAKCJĄ
W rozmowie z naszą redakcją Maniszewski doprecyzował, że problem wynikał z procedur, a nie samej decyzji żołnierzy.
– Oni nie mają takiej możliwości. Decyzję wydaje wojewoda w sytuacji klęski żywiołowej – tłumaczył. – Ten śnieg nie został uznany za klęskę żywiołową i wojewoda nawet się nad tym nie pochyliła – dodał.
Jak zaznaczył, miasto nie potrzebowało dużych sił.
– Potrzebowaliśmy kilku osób do pomocy fizycznej przy skrzyżowaniach i newralgicznych miejscach.
Jednocześnie przyznał, że sytuacja ze Słupskiem pozostaje dla niego niewyjaśniona.
– Nie wiem, jak to się zadziało, że w Słupsku pomogli.
OGROMNE KOSZTY I OGRANICZONE MOŻLIWOŚCI
Miasto musiało sięgnąć po wsparcie firm zewnętrznych.
Koszt ich pracy to około 24 tysiące złotych dziennie, a łączne wydatki szybko przekroczyły 100 tysięcy złotych.
– To poszło w powietrze – tylko wywieźliśmy śnieg, a dalej było go pełno – przyznał burmistrz.
Prezes ZGK podkreślała, że możliwości są ograniczone.
– Nie da się wywieźć śniegu z każdej ulicy. Nie pozwala na to ani sprzęt, ani moce przerobowe.
BEZPIECZEŃSTWO ZACHOWANE, ALE PROBLEMY BYŁY
Mimo trudnej sytuacji, służby zachowały ciągłość działania.
– Nie było przypadku, żeby karetka, policja czy straż nie dojechały – zapewniała prezes ZGK.
Jednocześnie mieszkańcy musieli mierzyć się z dużymi utrudnieniami.
– Rozumiem, że mieszkańcy mieli problem z wyjazdami – przyznała.
ZIMA MINĘŁA, PYTANIA ZOSTAŁY
Dziś, gdy sytuacja jest już opanowana, sprawa wraca w nowym kontekście – nie jako relacja z walki ze śniegiem, ale jako analiza działania państwa i procedur kryzysowych.
::news{"type":"see-also","item":"11678"}
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Chcą połączenia Słupska z sąsiednimi gminami
Jak to się ma do idei samorządzenia przez obywateli swoimi ojczyznami .Ojczyznami z wyboru, a nie postanowieniami ochoczych grup z idea fix w głowie.
Vera
18:50, 2026-03-17
Burmistrz Ustki OSTRO odpowiada radnej Czternastek
Ta14 musi się we wszystko *%#)!&
Ja
11:02, 2026-03-15
Czy Ustka STRACI część swojego terytorium?
A buraki dalej swoje nie rozumia tego że miasto większe to silniejsze a za tym region silny ale to jest lewactwo które myśli tylko o swoich interesach
Wyborca POmamrancow
00:02, 2026-03-13
Szewczyk powiększa Słupsk, Konwiński buduje chodniki
Konwinski to niedorajda jak cesarz europy rudy do tego kłamią obydwoje nic nie robi dla Słupska w przeciwieństwie do Mullera z PiS. No ale celebryci bandyci przedsiębiorcy cwaniaki głosują ciągle na niego
Wyborca POmamrancow
23:50, 2026-03-12