Zamknij

Dodaj komentarz

WALKA z lodem w okręgu słupskim. Wędkarze ruszyli na ratunek duszącym się rybom

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 10:00, 20.02.2026 Aktualizacja: 21:18, 19.02.2026
Skomentuj WALKA z lodem w okręgu słupskim. Wędkarze ruszyli na ratunek duszącym się rybom ​Akcja natleniania wody na zamarzniętych jeziorach i stawach w okręgu słupskim.

Zima w tym roku nie bierze jeńców, a gruba warstwa lodu na lokalnych jeziorach i stawach to śmiertelne zagrożenie dla ryb. Odcięte od tlenu zwierzęta mogą nie przetrwać do wiosny. Na szczęście wędkarze zrzeszeni w Polskim Związku Wędkarskim w Słupsku wzięli sprawy w swoje ręce. W ruch poszedł ciężki sprzęt, a akcja ratunkowa trwa już od kilku tygodni na wielu akwenach w regionie.

​Problem braku tlenu pod wodą dotyczy ogromnego obszaru. Zamarznięte zbiorniki wodne stały się priorytetem dla działaczy PZW z okręgu słupskiego. Pokrywa lodowa o grubości dochodzącej do 60 centymetrów to zjawisko, którego w tych stronach nie widziano od kilkunastu lat.

- ​Działamy między innymi w Człuchowie, Miastku, Damnicy, Potęgowie, Przechlewie oraz Konarzynach. Skupiamy się głównie na płytkich zbiornikach z wodą zamkniętą. Tam, gdzie woda jest przepływowa, tlen naturalnie się wymienia. Nasi ludzie już od trzech tygodni wtłaczają powietrze pod lód i ratują życie rybom na najbardziej zagrożonych akwenach – wyjaśnia Teodor Rudnik, prezes zarządu okręgu PZW w Słupsku.

​Przyroda ma swoje sposoby na radzenie sobie z takimi kryzysami, jednak wędkarze nie zamierzają pozostawiać wszystkiego w rękach ślepego losu.

​- Wiemy, że po ewentualnej przydusze ryb w zbiorniku potrafi z czasem wręcz przybyć. Baza pokarmowa zostaje nienaruszona, więc ocalałe osobniki mają więcej pożywienia. Natura to sobie zrekompensuje, ale my musimy być ludźmi i ratować to, co żyje. Mamy czynić sobie ziemię poddaną, jednak trzeba to mądrze rozumieć i nie wyniszczać wszystkiego na siłę – dodaje prezes Rudnik.

​Pełne ręce roboty mają również członkowie bytowskiego koła PZW. Na tamtejszych miejskich stawach lód miejscami ma ponad pół metra grubości. Działania ratunkowe skonsultowano z ichtiologami, którzy uznali, że sztuczne natlenianie jest w tej chwili absolutnie konieczne.

​- Mamy jedną pompę, którą użyczyli nam koledzy z wylęgarni ryb. Wczoraj i dzisiaj pracujemy na stawie przy ulicy Mierosławskiego, a jutro przenosimy sprzęt na zbiornik przy ulicy Jeziornej. Zima w tym roku trwa bardzo długo, a lód jest wyjątkowo gruby, co przy głębokości stawów rzędu dwóch czy trzech metrów stwarza ogromne zagrożenie – relacjonuje Piotr Kluk, prezes PZW Bytów.

​Na szczęście na razie nie widać śniętych ryb, co oznacza, że pomoc nadeszła w porę. Skuteczność działających urządzeń jest imponująca.

- ​Po wczorajszym pompowaniu poziom tlenu w stawie wzrósł aż do 70 procent. To na tyle świetny wynik, że w takich warunkach bez problemu poradziłyby sobie nawet bardzo wymagające pstrągi – zaznacza z ulgą Piotr Kluk.

​Sroga zima to z kolei powód do radości dla miłośników wędkarstwa podlodowego. Choć po latach przerwy wreszcie mogą bezpiecznie wejść na lód, w Bytowie oficjalnych zawodów nie będzie. Jezioro Jeleń, które jest najlepszym miejscem do tego typu rekreacji, objęte jest zakazem zanęcania. Pasjonatom pozostają więc jedynie wyprawy na własną rękę.

[ZT]7002[/ZT]

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%