To, co zastali urzędnicy, wolontariusze i policjanci na jednej z posesji w miejscowości Przyjezierze (gm. Kępice), łamie serce nawet najbardziej zahartowanym świadkom. Właściciel, traktujący wiejskie gospodarstwo jedynie jako bazę na letnie wypady, wyjechał, zostawiając inwentarz na pastwę losu i pod „opieką” ludzi, którzy woleli zaglądać do kieliszka niż do paśnika. Efekt tej obojętności jest tragiczny: zamarznięty na kość kozioł, dwie ledwo żywe kozy i pies, który zamiast mięśni stał się chodzącą anatomią kości.
Sceny z interwencji w gminie Kępice przypominają mroczny dokument o skrajnym zaniedbaniu. Kiedy pracownicy urzędu i Spółdzielni „Razem” weszli na teren posesji, uderzył ich widok skrajnego wycieńczenia. Pies w typie teriera, będący w stanie krytycznego wychudzenia, z desperacji rzucił się na marchew i płatki owsiane, które ratownicy podali kozom. Zwierzę było tak zdesperowane, że jadło cokolwiek, co dawało nadzieję na przetrwanie kolejnej godziny.
- Zostawił te zwierzaki w ogóle bez opieki. Jakimś pijaczkom kazał się tym zajmować. Nie zostawił ani siana, ani zboża, kompletnie nic. Te zwierzęta w samopas nie miały ani co jeść, ani co pić. Obżarły wszystkie drzewa dookoła – opowiada Radosław Waszkiewicz ze stowarzyszenia Buba, który natychmiast ruszył z pomocą.
Z ustaleń wynika, że właściciel posesji to osoba mieszkająca na stałe poza gminą, prawdopodobnie za granicą, która w Przyjezierzu bywa jedynie latem. Zostawił żywe stworzenia pod opieką rodziny, z którą w dniu interwencji nie było żadnego logicznego kontaktu – wszyscy byli kompletnie pijani. W gospodarstwie nie zabezpieczono żadnych zapasów paszy. Los pozostałych czworonogów również jest niepewny.
- Ponoć jeszcze były cztery psy, których nie ma. Nie wiadomo, gdzie są – dodaje Waszkiewicz.
Gmina już zapowiedziała, że nie odpuści w tej sprawie. Na policję trafiło oficjalne zawiadomienie o znęcaniu się nad zwierzętami poprzez ich porzucenie i zagłodzenie.
Ocalałe kozy trafiły do Bubinkowa w miejscowości Obłęże. To miejsce, prowadzone przez Radka Waszkiewicza, samo zmaga się z ogromnymi trudnościami. Niedawny pożar, który strawił część dachu i instalacji, mocno skomplikował funkcjonowanie schroniska. Ogień, który poszedł z komina i zajął membranę oraz styropian, niemal odebrał zwierzętom bezpieczny dach nad głową.
- Myślałem, że jestem blisko odbudowy, ale pogoda wszystko psuje. Na razie warunki są trudne, w budynku prawie nikogo nie ma, ale damy radę. Na wiosnę się odbudujemy – mówi z determinacją właściciel Bubinkowa.
Mimo tych problemów, kozy z Przyjezierza znalazły tam schronienie i fachową opiekę. Pies trafił do domu tymczasowego, gdzie powoli uczy się, że człowiek może kojarzyć się z pełną miską, a nie tylko z głodem i zimnem.
::addons{"type":"alert"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Słupsk: Bezpłatne badania i konsultacje w szpitalu
Konsultacje z zakresu dermatologii, interny byłyby sensowne, poziom cukru ciśnienie i wagę każdego dnia można zrobić w przychodni bez problemu
Helena
20:00, 2026-05-11
Kontenery zamiast mieszkań? Wójt Główczyc ma POMYSŁ
Nasz wójt to celebryta i nic więcej. Za parę lat wybory i raczej ludzie pójdą po rozum i pogonią. Niebawem szkoła w Zelkowie z braku dzieci będzie opustoszała, to z wice Wójtową mogą tam otworzyć co zechcą.
Mieszkaniec
20:22, 2026-05-07
Policja szuka mężczyzny. Chodzi o pobicie [NOWE]
Hehe, jak zwykle po prawie roku policja publikuje wizerunek, to jakaś parodia.
Krystian
08:38, 2026-05-07
Nie żyje ks. Jan Turkiel. Miał 72 lata
Spoczywaj w pokoju
Kts
19:53, 2026-05-03