Zamknij

Dodaj komentarz

KOSZMAR zwierząt w Przyjezierzu: Gdy „opieka” oznacza śmierć z głodu i zimna

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 22:41, 23.01.2026 Aktualizacja: 22:43, 23.01.2026
Skomentuj KOSZMAR zwierząt w Przyjezierzu: Gdy „opieka” oznacza śmierć z głodu i zimna Niestety dorosły kozioł przegrał walkę o życie. Zwierzę zamarzło

To, co zastali urzędnicy, wolontariusze i policjanci na jednej z posesji w miejscowości Przyjezierze (gm. Kępice), łamie serce nawet najbardziej zahartowanym świadkom. Właściciel, traktujący wiejskie gospodarstwo jedynie jako bazę na letnie wypady, wyjechał, zostawiając inwentarz na pastwę losu i pod „opieką” ludzi, którzy woleli zaglądać do kieliszka niż do paśnika. Efekt tej obojętności jest tragiczny: zamarznięty na kość kozioł, dwie ledwo żywe kozy i pies, który zamiast mięśni stał się chodzącą anatomią kości.

​Głód silniejszy niż instynkt

​Sceny z interwencji w gminie Kępice przypominają mroczny dokument o skrajnym zaniedbaniu. Kiedy pracownicy urzędu i Spółdzielni „Razem” weszli na teren posesji, uderzył ich widok skrajnego wycieńczenia. Pies w typie teriera, będący w stanie krytycznego wychudzenia, z desperacji rzucił się na marchew i płatki owsiane, które ratownicy podali kozom. Zwierzę było tak zdesperowane, że jadło cokolwiek, co dawało nadzieję na przetrwanie kolejnej godziny.

​- Zostawił te zwierzaki w ogóle bez opieki. Jakimś pijaczkom kazał się tym zajmować. Nie zostawił ani siana, ani zboża, kompletnie nic. Te zwierzęta w samopas nie miały ani co jeść, ani co pić. Obżarły wszystkie drzewa dookoła – opowiada Radosław Waszkiewicz ze stowarzyszenia Buba, który natychmiast ruszył z pomocą.

​Właściciel widmo i puste obietnice

​Z ustaleń wynika, że właściciel posesji to osoba mieszkająca na stałe poza gminą, prawdopodobnie za granicą, która w Przyjezierzu bywa jedynie latem. Zostawił żywe stworzenia pod opieką rodziny, z którą w dniu interwencji nie było żadnego logicznego kontaktu – wszyscy byli kompletnie pijani. W gospodarstwie nie zabezpieczono żadnych zapasów paszy. Los pozostałych czworonogów również jest niepewny.

​- Ponoć jeszcze były cztery psy, których nie ma. Nie wiadomo, gdzie są – dodaje Waszkiewicz.

​Gmina już zapowiedziała, że nie odpuści w tej sprawie. Na policję trafiło oficjalne zawiadomienie o znęcaniu się nad zwierzętami poprzez ich porzucenie i zagłodzenie.

​Bubinkowo walczy mimo własnych blizn

​Ocalałe kozy trafiły do Bubinkowa w miejscowości Obłęże. To miejsce, prowadzone przez Radka Waszkiewicza, samo zmaga się z ogromnymi trudnościami. Niedawny pożar, który strawił część dachu i instalacji, mocno skomplikował funkcjonowanie schroniska. Ogień, który poszedł z komina i zajął membranę oraz styropian, niemal odebrał zwierzętom bezpieczny dach nad głową.

​- Myślałem, że jestem blisko odbudowy, ale pogoda wszystko psuje. Na razie warunki są trudne, w budynku prawie nikogo nie ma, ale damy radę. Na wiosnę się odbudujemy – mówi z determinacją właściciel Bubinkowa.

​Mimo tych problemów, kozy z Przyjezierza znalazły tam schronienie i fachową opiekę. Pies trafił do domu tymczasowego, gdzie powoli uczy się, że człowiek może kojarzyć się z pełną miską, a nie tylko z głodem i zimnem.

::addons{"type":"alert"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Dlaczego dawny szpital przy Kopernika niszczeje?

Wyjaśnienie całkiem logiczne. Jedynie co denerwuje to postawa Urzędu Marszałkowskiego, do którego budynek należał a który sprzedał te budynki osobom fizycznym bez żadnych konsultacji ( rozumiem , że z nikim) . Sprzedał i już. Jednak jak łatwo to zrobił i to jakimś nieznanym bliżej osobom ( a może właśnie sobie znanym) , którzy wystarczy, że zobowiązali się ( pewnie ustnie) że przerobią je na budynki mieszkalne. I co ? Ano nic my się tu szarpiemy z obecną Bogu ducha winna prezydentka Słupska a Urząd Marszałkowski nie ma sobie nic do zarzucenia bo ich nawet nikt o to nie pyta. Chyba wszyscy się boją? Nadzwyczajne jest to , że jak ktoś próbuje kupić jakiś stary i historyczny obiekt od urzędów to przedstawiane są takie problemy prawne z taką transakcją, że często jest to wręcz niemożliwe. A w tym przypadku Urząd Marszałkowski proszę bardzo sprzedał i już. Bez pytania, bez konsultacji i bez żadnych problemów. Dziwne.

Piotr

19:42, 2026-01-23

Słupska gra w zielone. Syn radnego LANGE robi interesy

Każdy s...a pod siebie w tym mieście. Wielkie państwo by sievwydawalo a poziom społeczeństwa widać po weekendzie jak firmy muszą po tej kulturalnej slupskiej patologi robić porządki. Zamiast firmy zajmować si3 pracami technicznymi pielęgnacji nasadzen to porządkują godzinami osłony śmietnikowe bo wbił nie odróżnia kolorów pojemników tylko walą na posadzki przed osłony itd. Nie wszyscy ale większość. To że jeszcze są firmy i pracownicy którzy chcą to robić to wymagało by to wdzięczności a nie ob smarowania jak Pani radna od wyginasow. Jak by to było zakazane to by dawno ktoś ich usadził za to bo przepisy zamowien publicznych mają obostrzsenia na takie okoliczności. Skoro nigdy ich nie wykluczono to chyba jest wszytko oki. Jak miasto zarośnie sufem to kto wam posprząta jak wszystkich zlikwidujecie szaleć.

Maxx

20:58, 2026-01-22

Słupska gra w zielone. Syn radnego LANGE robi interesy

Pani radna Kątnik, naprawdę nie ma Pani w Słupsku ważniejszych zajęć niż kolejna próba niszczenia ludziom opinii dla politycznego poklasku? Kreuje się Pani na wielką ekonomistkę i 'szeryfa', a mieszkańcy widzą tylko kolejne sianie fermentu, z którego nic pożytecznego dla miasta nie wynika. Zastanawiam się, czy ten dzisiejszy 'artykuł' u pana Węsierskiego to jeszcze dziennikarstwo, czy już Pani prywatny biuletyn? Wygląda to na bardzo słabą ustawkę: Pani potrzebuje tematu do ataku, a pan redaktor 'przypadkiem' publikuje tekst pod Pani tezę. Słupsk to małe miasto, tu takie konfiguracje widać gołym okiem. Pamiętamy Pani wielkie 'śledztwa' i donosy do prokuratury na urzędników, które kończyły się kompromitacją, bo okazywały się całkowicie bezzasadne. Czy to ma być Pani metoda na mandat radnej? Bieganie do mediów z oskarżeniami, bo merytoryczna praca w komisjach Panią przerosła? Przypomnijmy, że z Komisji Rewizyjnej Pani po prostu uciekła (rezygnując z funkcji), gdy tylko trzeba było zacząć realnie pracować na dokumentach, a nie tylko krzyczeć przed kamerą. Mieszkańcy płacą Pani co miesiąc niemałą dietę za działanie dla dobra Słupska, a nie za prowadzenie prywatnych wendet kosztem ludzi, którzy uczciwie wykonują swoją robotę. Może zamiast szukać dziury w całym i marnować czas urzędników na sprawdzanie Pani urojonych spisków, zajęłaby się Pani w końcu czymś, co realnie poprawi życie w tym mieście? Bo jak na razie jedyne, co Pani buduje, to atmosfera nagonki i zwykły niesmak.

Dominika

02:04, 2026-01-21

ALARM w Suchorzu! Pierwsze ognisko ptasiej grypy

60 sztuk ? adkonis spalił wszystko w kwakowie

mariusz

05:09, 2026-01-16

0%