Region

Zamknij

Dodaj komentarz

Hala w Słupsku za 150 mln zł? Były wiceprezydent przypomina projekt sprzed lat: mniejszy i tańszy

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 07:00, 11.05.2026 Aktualizacja: 11:38, 10.05.2026
Skomentuj Hala w Słupsku za 150 mln zł? Były wiceprezydent przypomina projekt sprzed lat Wizualizacja hali według koncepcji promowanej przez byłego wiceprezydenta Marka Biernackiego

Słupsk znów wraca do tematu budowy hali widowiskowo-sportowej. Obecnie mówi się o inwestycji szacowanej nawet na 150 mln zł, problemach z lokalizacją, badaniami gruntu i zakupem dużej działki w rejonie ul. Grunwaldzkiej. Tymczasem były wiceprezydent Słupska Marek Biernacki przypomina, że miasto miało już gotową koncepcję hali. Projekt powstał blisko 10 lat temu, był planowany przy Parku Wodnym Trzy Fale i zakładał obiekt na ponad 3 tys. miejsc, z możliwością wykorzystania płyty boiska podczas koncertów i wydarzeń. Według Biernackiego właśnie taki kierunek byłby dziś dla Słupska najrozsądniejszy.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

::event{"type":"vertical","item":"195"}

Projekt sprzed 2016 roku leżał na półce i leży dalej. Trzy lata temu wygasło pozwolenie na budowę – mówi Marek Biernacki, były wiceprezydent Słupska.

Sprawa wróciła, bo miasto w ostatnich miesiącach analizowało zakup dużego terenu w rejonie ul. Grunwaldzkiej. Chodziło o kilkanaście hektarów za ponad 20 mln zł, a sama budowa hali była szacowana wstępnie na około 150 mln zł. Po badaniach geotechnicznych pojawiły się jednak poważne wątpliwości co do warunków gruntowych. Miasto wstrzymało decyzję o zakupie działki, ale deklaruje, że z samej hali nie rezygnuje.

PROJEKT BYŁ GOTOWY JUŻ W 2016 ROKU

Z dokumentów koncepcyjnych wynika, że pierwotny projekt zakładał budowę wielofunkcyjnej hali sportowej na około 3000 osób. Obiekt miał powstać w sąsiedztwie Parku Wodnego Trzy Fale, przy ul. Grunwaldzkiej i św. Klary z Asyżu. 

W dokumentacji zapisano, że celem projektu jest budowa hali o wysokich walorach funkcjonalnych. Projektanci chcieli wykorzystać naturalne różnice wysokości terenu. Wejścia dla zawodników, sędziów, prasy, dostaw sprzętu i zaplecza technicznego miały znajdować się na poziomie płyty boiska. Główne wejście dla widzów prowadziło natomiast bezpośrednio na trybuny.

To miało dawać naturalny podział ruchu kibiców, zawodników, obsługi i uczestników wydarzeń.

Koncepcja przewidywała halę nie tylko do sportu. W dokumentacji zapisano również funkcje wystawiennicze, targowe, widowiskowe, rekreacyjne, koncertowe, teatralne, konferencyjne i społeczno-polityczne.

Na trybunach zaplanowano 3018 miejsc siedzących. Na płycie boiska można było dodatkowo rozstawić 1020 krzeseł. Część trybun miała być demontowalna, co pozwalało powiększyć płytę boiska z 44,6 na 24,6 m do 55 na 31 m.

Powierzchnia użytkowa budynku miała wynosić około 7706 mkw., a kubatura około 60 450 m sześc.

BIERENACKI: TO BYŁ PROJEKT SKROJONY NA MOŻLIWOŚCI SŁUPSKA

Marek Biernacki przypomina, że prace nad projektem były poprzedzone rozmowami w Ministerstwie Sportu oraz konsultacjami dotyczącymi wymogów sportowych.

– Spotkaliśmy się wtedy z ministrem Adamem Korolem, żeby porozmawiać, jakie szanse ma Słupsk na dofinansowanie z Ministerstwa Sportu i jak przygotowywać projekt, żeby wpisał się w kryteria. Korzystając z tych ustaleń, również po uzgodnieniach z Polską Ligą Koszykówki, siatkówki i innymi federacjami, skroiliśmy projekt na miarę potrzeb, ale przede wszystkim możliwości miasta Słupska.

Według Biernackiego analizowano wtedy kilka lokalizacji. Pod uwagę brano realność budowy, dostępność terenu, warunki geologiczne i możliwość pozyskania gruntu. Były wiceprezydent krytycznie ocenia pomysł lokalizacji przy ul. Sobieskiego, na terenach ogrodów działkowych.

– To może teoretycznie ciekawa lokalizacja, ale nierealna dzisiaj ze względów społecznych. Trzeba byłoby zlikwidować kilkaset działek i pozbawić ludzi tego miejsca. To po prostu nie wchodziło w grę. Po drugie warunki geologiczne prawdopodobnie są dużo gorsze.

Ostatecznie projekt wpisano w teren w sąsiedztwie Trzech Fal. Hala miała mieć około 75 na 100 metrów. Widownia miała przekraczać 3 tys. miejsc, a przy wydarzeniach rozrywkowych można było wykorzystać także płytę boiska.

– Oszacowaliśmy, że między 3 a 4 tysiące miejsc na widowni to są potrzeby miasta. Do tego 800–1000 osób na płycie w sytuacji, gdyby odbywały się imprezy rozrywkowe, artystyczne, koncerty tego typu.

KOSZT WTEDY: OKOŁO 40 MLN ZŁ. DZIŚ BYŁOBY WIĘCEJ, ALE NIE 150 MLN?

W 2018 roku miasto starało się o dofinansowanie z Ministerstwa Sportu. Wtedy koszt inwestycji podawano na poziomie około 40–42 mln zł, a Słupsk zabiegał o 50-procentowe wsparcie. Radio Koszalin informowało wówczas, że miasto ubiegało się o 20 mln zł, ale dofinansowania nie otrzymało.

Biernacki zaznacza, że projekt był przygotowywany w czasie, gdy Słupsk miał za sobą trudne doświadczenia z aquaparkiem.

Byliśmy wtedy w opresji związanej z rozgrzebaną budową aquaparku. To był dramat. Musieliśmy ciąć koszty, rezygnować z wielu inwestycji. Miasto było zadłużone. Skroiliśmy więc projekt na miarę potrzeb, ale też możliwości, żeby nie tworzyć czegoś, co będzie przerastało miasto finansowo i funkcjonalnie.

Właśnie dlatego zrezygnowano z rozbudowanych funkcji dodatkowych. Nie planowano wielkiej gastronomii ani dużej części konferencyjnej. Te funkcje miały być obsługiwane przez sąsiednie obiekty.

– Lokalizacja pomiędzy aquaparkiem a Słupskim Inkubatorem Technologicznym dawała efekt synergii. Funkcje, które czasami są w halach, czyli sale konferencyjne czy odnowa biologiczna, zapewniał aquapark po sąsiedzku. Wykorzystywaliśmy też wspólne miejsca parkingowe.

MIASTO MIAŁO BYĆ W KOLEJCE PO PIENIĄDZE

Według Biernackiego projekt trafił do Ministerstwa Sportu i został zakwalifikowany do dalszego procedowania.

– Złożyliśmy wniosek do Ministerstwa Sportu. Ministerstwo zakwalifikowało nas, uznając, że hala ma odpowiednie parametry. Co było istotne, dopasowaliśmy wyposażenie i parametry tak, aby można było maksymalnie uzyskać 50-procentowe dofinansowanie.

Były wiceprezydent podkreśla, że w przypadku takich programów ważne było coroczne potwierdzanie gotowości realizacyjnej.

– To nie działało tak jak przy środkach unijnych, że jeśli wniosek nie przejdzie, to przepada. Tam czekało się w kolejce. Wiedzieliśmy, że trzy, cztery lata może potrwać przesuwanie się projektu w oczekiwaniu na pieniądze. Póki byłem w ratuszu, trzykrotnie aktualizowaliśmy wnioski, potwierdzając gotowość realizacyjną.

Potem, jak twierdzi Biernacki, sprawa została zaniedbana.

– Jak odszedłem z ratusza, już nikt się tym nie zajmował. Wniosku nie aktualizowano. Słupsk wypadł z tej kolejki. Projekt dalej leżał. Pozwolenie na budowę do 2023 roku było jeszcze możliwe do uruchomienia, natomiast nic z tym nie zrobiono.

Podobną ocenę Biernacki przedstawiał już wcześniej publicznie. W sierpniu 2025 roku mówił w Radiu Gdańsk, że koncepcja istnieje, ale pozwolenie na budowę prawdopodobnie wygasło w 2023 roku, a miasto powinno przejrzeć wcześniejsze analizy i dokumentację.

NOWE PLANY, STARE PROBLEMY

Obecnie temat hali znów wrócił, ale już w zupełnie innych realiach finansowych. Władze Słupska analizowały zakup dużej działki przy ul. Grunwaldzkiej, w rejonie Trzech Fal. Według informacji medialnych chodziło o teren o powierzchni około 16–18 hektarów i kwotę ponad 20 mln zł.

Problem pojawił się po badaniach gruntu. Regionalne media informowały, że wyniki były niekorzystne, a miasto wycofało się z zakupu całego terenu lub przynajmniej wstrzymało tę decyzję. Jednocześnie samorząd nie zamyka tematu hali i rozważa dalsze badania oraz inne warianty lokalizacyjne.

Biernacki uważa, że obecne działania mogą prowadzić do nadmiernego rozdmuchania inwestycji.

– To, co dzisiaj się dzieje, to absolutna strata czasu. Snucie absurdalnych projektów i pomysłów, analizy racjonalności tego wszystkiego. Chcą nadmuchać ten projekt do 150 mln zł, których w ogóle nie ma. Nawet 50 mln zł nie ma.

Były wiceprezydent zwraca uwagę nie tylko na koszt budowy, ale też na późniejsze utrzymanie obiektu.

– Dodawanie funkcji dodatkowych spowoduje wzrost kosztów inwestycyjnych i eksploatacyjnych, natomiast zmniejsza szansę na dofinansowanie w 50 procentach. Jeśli wchodzimy w funkcje bardziej komercyjne, to z zasady dofinansowanie nie może przekroczyć 35 procent.

Według niego przy projekcie za 150 mln zł miasto mogłoby realnie liczyć na około 50 mln zł wsparcia, a resztę musiałoby pokryć samo.

– W konsekwencji miasta nie będzie stać na budowę tej hali. Z kupowaniem działki za 20 mln zł i halą za 150 mln zł wychodzi 170 mln zł. Robią wszystko, żeby ten projekt po prostu nie został zrealizowany.

HALA REGIONALNA, NIE MIEJSKA FANABERIA

Z załączonej prezentacji wynika, że najbardziej racjonalny wariant dla Słupska to hala maksymalnie na około 4 tys. miejsc, a nie większy obiekt generujący ogromne koszty. Koszt powinien być bliższy 100–120 mln zł niż 150 mln zł, a projekt powinien mieć charakter regionalny i być współfinansowany.

W prezentacji zapisano jednozdaniowe podsumowanie: hala w Słupsku ma sens tylko jako projekt regionalny i współfinansowany — jako „miejska fanaberia” byłaby finansowo niebezpieczna przy spadającej liczbie mieszkańców.

To zdanie dobrze oddaje istotę sporu. Słupsk potrzebuje nowoczesnej hali, ale pytanie brzmi, czy miasto stać na obiekt zaprojektowany z rozmachem ponad własne możliwości.

Biernacki przekonuje, że projekt sprzed lat nadal może być punktem wyjścia.

– Uważam, że tamten projekt jest pod względem funkcjonalnym i konstrukcyjnym aktualny. Wymaga oczywiście odnowienia uzgodnień formalnych, bo wygasło pozwolenie, oraz aktualizacji pod względem wyposażenia technologicznego. Bardzo dużo zmieniło się w zakresie oświetlenia, ogrzewania, nagłośnienia, monitoringu i nowoczesnych technologii. Natomiast co do wielkości i funkcjonalności, ten projekt jest do wykorzystania - przekonuje były wiceprezydent.

SŁUPSK ZNÓW STOI PRZED WYBOREM

Historia hali widowiskowo-sportowej w Słupsku ciągnie się od lat. Był projekt przy Trzech Falach, były wnioski do Ministerstwa Sportu, była koncepcja na ponad 3 tys. miejsc, było pozwolenie na budowę i była szansa na ustawienie inwestycji w kolejce po środki. Później dokumenty trafiły na półkę, pozwolenie wygasło, a miasto zaczęło szukać nowych rozwiązań.

Dziś temat wraca w dużo droższej wersji. Zamiast inwestycji za kilkadziesiąt milionów złotych mówi się o kwotach rzędu 150 mln zł, do tego dochodzi koszt zakupu gruntu, problemy geologiczne i pytanie, czy Słupsk powinien budować obiekt jako projekt miejski, czy raczej regionalny.

Marek Biernacki nie ma wątpliwości, że miasto powinno wrócić do tego, co już kiedyś przygotowano.

– Ten projekt powinien być punktem odniesienia dla snucia marzeń o kolejnym projekcie.

::news{"type":"see-also","item":"11935"}

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%