Słupskie „zakazy widma”, czyli jak prawo z ubiegłego wieku wciąż straszy na trawnikach. Wyobraźcie sobie sytuację, w której idziecie na spacer z psem, a przed oczami wyrasta Wam tabliczka z groźnym zakazem, który... prawnie nie istnieje od blisko dwóch dekad. W Słupsku to nie scenariusz filmu science-fiction, ale rzeczywistość przy placu obok Kościoła Mariackiego. Sprawa, która zaczęła się od jednego dociekliwego zapytania mieszkańca, obnażyła biurokratyczny labirynt, w którym prawo miejscowe miesza się z własnością kościelną, a wszystko to podlane jest sosem z nieaktualnych przepisów.