Głosowanie nie pozostawiło złudzeń – wszyscy obecni na sali radni podnieśli rękę „za”. Uchwała utrzymująca obecne zasady korzystania z usteckich kąpielisk została przyjęta jednogłośnie, co ostatecznie zamyka drogę do swobodnego wprowadzania czworonogów na strzeżone plaże w szczycie sezonu. Jednak podczas dyskusji wypłynął nowy, ciekawy wątek. Czy w Ustce powinna powstać oficjalna plaża dedykowana wyłącznie właścicielom czworonogów, by uniknąć sąsiedzkich awantur na piasku?
Choć wniosek mieszkanki o całkowite zniesienie zakazów został odrzucony jako bezzasadny, temat zwierząt wywołał na sali obrad żywą dyskusję. Okazuje się, że problemem nie są tylko przepisy, ale... relacje międzyludzkie. Radna Magdalena Buksakowska zwróciła uwagę na paradoks: mimo że psy mogą legalnie przebywać na większości usteckiej plaży (poza strefami strzeżonymi), właściciele czworonogów często spotykają się z niechęcią innych plażowiczów.
– Chciałabym postawić wniosek, żeby w Ustce istniała plaża tylko i wyłącznie dla ludzi posiadających psy. Teraz trend przyjazdu ze zwierzakami jest bardzo modny. Moglibyśmy to rozpropagować jako wiadomość dla turystów – argumentowała radna.
Jej zdaniem wyznaczenie specjalnej strefy, np. po stronie zachodniej, ucięłoby niepotrzebne dyskusje. Radna podkreślała, że nawet spacerując w dozwolonym miejscu, spotyka się z uwagami osób, które są przekonane, że "psom tu nie wolno".
– Za każdym razem znajdzie się ktoś, komu nie pasuje to, że wchodzę. A ja mówię, że wolno, on twierdzi, że nie. Gdybym miała plażę, która jest stricte określona dla właścicieli z psami, byłoby mi naprawdę łatwiej i myślę, że tak samo czuliby się inni mieszkańcy i turyści – dodaje Buksakowska.
Pomysł, choć intrygujący marketingowo (Ustka jako miasto "pet-friendly"), spotkał się z chłodnym przyjęciem władz wykonawczych. Burmistrz argumentował, że tworzenie getta dla psiarzy jest zbędne, skoro mają oni do dyspozycji niemal całe wybrzeże.
– Na cztery kilometry plaży może Pani wchodzić prawie wszędzie. Nie bardzo wiem, co moglibyśmy zrobić... Nie możemy wyznaczyć obszaru tylko i wyłącznie dla użytkowników z psami, bo byłoby to ograniczenie dla innych – tłumaczy burmistrz Jacek Maniszewski.
Dyskusję sprowadził na ziemię radny Zbigniew Margol, proponując rozwiązanie kompromisowe i znacznie tańsze niż wyznaczanie nowych stref. Jego zdaniem problemem jest brak informacji, a nie brak miejsca.
– Dla dobra tej sprawy można by było jedynie umieścić tabliczki tam, gdzie teren nie jest objęty kąpieliskiem, żeby każdy wiedział, że może wejść z psem. To byłoby jasnym wyrażeniem zgody w tym miejscu – zauważył radny.
Urzędnicy zwrócili również uwagę na aspekt prawny. Wykluczenie osób bez psów z fragmentu plaży publicznej mogłoby nie znaleźć uzasadnienia w przepisach. Głos zabrał także jeden z najbardziej doświadczonych mieszkańców, pan Ignacy, przypominając lekcję z przeszłości.
– Pamiętam, że przerabialiśmy już sprawę wejścia na plażę z psem. Wtedy miasto przegrało, bo sprawa trafiła aż do sądu. Została zaskarżona przez mieszkankę i musieliśmy usunąć z regulaminu zapis, że z psem nie wolno chodzić po plaży – wspominał, przestrzegając przed zbyt restrykcyjnymi regulacjami.
Ostatecznie stanęło na tym, że rewolucji nie będzie. W godzinach 10:00–18:00 psy nie mają wstępu na 600 metrów strzeżonych kąpielisk. Poza tymi godzinami oraz na pozostałych kilometrach plaży – droga wolna. Być może jednak sugestia radnych poskutkuje pojawieniem się nowych tabliczek, które dadzą "psiarzom" pewność, że na dzikiej plaży są mile widzianymi gośćmi.
::news{"type":"see-also","item":"11321"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Chirurgia w Słupsku POD LUPĄ. Pacjenci pytają
Droga Pani nie chodzi o pieniądze. Ryba psuje się od głowy i w tym przypadku również tak jest. Wszystko zepsuł zarząd szpitala i nadal to robi, twierdząc że wszystko jest pod kontrolą. Są to kłamstwa, bo w tym miejscu nic nie jest pod kontrolą, a obecny ordynator bierze 4 doby pod rząd ponieważ nie ma komu pracować. Proszę się zainteresować tematem ze J.F o którym było tak głośno znów wraca do szpitala, bo Pani prezesa wszystko potrafi zanieść pod dywan. Zostało zwolnionych dużo pracowników z powodu „cięcia kosztów” a były ordynator dostaje 450tys odprawy. To o czym my rozmawiamy ..
Były pracownik.
18:58, 2026-02-16
Wieloletnia kierowniczka MOPR oskarża: „Zniszczyli mni"
Wytrwałości p. Iwono, proszę nie odpuszczać. Ten smród spod kołderki śmierdzi coraz bardziej.
ttt
16:37, 2026-02-16
Słupscy REKORDZIŚCI z długami
A czemu my mamy odpowiadać za kogoś jak ktoś nie płaci czynszu ja płacę
Jola
16:38, 2026-02-15
Chirurgia w Słupsku POD LUPĄ. Pacjenci pytają
Jak nie wiadomo o co chodzi ( odejście lekarzy chirurgów) to chodzi o .... pieniądze . Poszli tam gdzie dostali więcej
Grace Mary
12:07, 2026-02-15