Zamknij

Dodaj komentarz

Słupski spacer w przeszłość, czyli ZAKAZ, który wygasł dwie dekady temu

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 12:35, 22.01.2026 Aktualizacja: 12:38, 22.01.2026
Skomentuj Słupski spacer w przeszłość, czyli ZAKAZ, który wygasł dwie dekady temu Ten znak zakazu jest całkowicie nielegalny

Słupskie „zakazy widma”, czyli jak prawo z ubiegłego wieku wciąż straszy na trawnikach. Wyobraźcie sobie sytuację, w której idziecie na spacer z psem, a przed oczami wyrasta Wam tabliczka z groźnym zakazem, który... prawnie nie istnieje od blisko dwóch dekad. W Słupsku to nie scenariusz filmu science-fiction, ale rzeczywistość przy placu obok Kościoła Mariackiego. Sprawa, która zaczęła się od jednego dociekliwego zapytania mieszkańca, obnażyła biurokratyczny labirynt, w którym prawo miejscowe miesza się z własnością kościelną, a wszystko to podlane jest sosem z nieaktualnych przepisów.

​Wszystko rozbiło się o niepozorną tabliczkę „Zakaz wprowadzania psów” przy ulicy Nowobramskiej. Widnieje na niej powołanie na uchwałę Rady Miejskiej z 1997 roku. Problem w tym, że ta konkretna uchwała została uchylona w całości w maju 2006 roku. Mamy więc do czynienia z prawnym reliktem, który mimo braku mocy, wciąż próbuje dyscyplinować właścicieli czworonogów. Gdy sprawą zainteresował się jeden z mieszkańców, urzędnicy musieli zajrzeć głęboko do archiwów, by przyznać rację – tak, ten przepis to już historia.

​Jednak najciekawsza część wymiany pism dotyczy tego, kto właściwie za ten stan rzeczy odpowiada. Choć działka o numerze 136/1 formalnie należy do miasta Słupska, ratusz rozkłada ręce. Okazuje się, że teren ten jest w użytkowaniu wieczystym Parafii Rzymsko-Katolickiej pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca Świętego. W tej zawiłej sytuacji głos zabrała Katarzyna Guzewska, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska.

​- Przedmiotowa nieruchomość stanowi własność miasta Słupska i pozostaje w użytkowaniu wieczystym Parafii Rzymsko-Katolickiej pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca Świętego w Słupsku. Zgodnie z zapisami ustawy dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny użytkownika wieczystego traktować należy jak właściciela danej nieruchomości. Stąd parafia decyduje o ewentualnym ustawieniu zakazu wyprowadzania psów na teren trawnika towarzyszącego zabudowie sakralnej.

​Dyrektor Guzewska doprecyzowała również, dlaczego miasto nie może po prostu pokazać umowy dotyczącej władania tym terenem. Okazuje się, że dokument ma formę aktu notarialnego, co wiąże urzędnikom ręce w kwestii jego swobodnego udostępniania w trybie informacji publicznej.

​Mamy zatem sytuację patową. Z jednej strony parafia, działając jak właściciel, stawia tabliczkę, by chronić swój trawnik. Z drugiej strony, robi to, powołując się na nieistniejącą uchwałę, co wprowadza mieszkańców w błąd. Urząd Miejski z kolei wskazuje, że nie jest zarządcą terenu, więc nie czuje się władny do usuwania błędnego oznakowania. W tym całym zamieszaniu najbardziej zdezorientowani pozostają właściciele psów, którzy muszą zgadywać, czy zakaz na tabliczce to poważne ostrzeżenie, czy jedynie pamiątka po przepisach, o których zapomnieli nawet najstarsi urzędnicy. 

::addons{"type":"alert"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Dlaczego dawny szpital przy Kopernika niszczeje?

Wyjaśnienie całkiem logiczne. Jedynie co denerwuje to postawa Urzędu Marszałkowskiego, do którego budynek należał a który sprzedał te budynki osobom fizycznym bez żadnych konsultacji ( rozumiem , że z nikim) . Sprzedał i już. Jednak jak łatwo to zrobił i to jakimś nieznanym bliżej osobom ( a może właśnie sobie znanym) , którzy wystarczy, że zobowiązali się ( pewnie ustnie) że przerobią je na budynki mieszkalne. I co ? Ano nic my się tu szarpiemy z obecną Bogu ducha winna prezydentka Słupska a Urząd Marszałkowski nie ma sobie nic do zarzucenia bo ich nawet nikt o to nie pyta. Chyba wszyscy się boją? Nadzwyczajne jest to , że jak ktoś próbuje kupić jakiś stary i historyczny obiekt od urzędów to przedstawiane są takie problemy prawne z taką transakcją, że często jest to wręcz niemożliwe. A w tym przypadku Urząd Marszałkowski proszę bardzo sprzedał i już. Bez pytania, bez konsultacji i bez żadnych problemów. Dziwne.

Piotr

19:42, 2026-01-23

Słupska gra w zielone. Syn radnego LANGE robi interesy

Każdy s...a pod siebie w tym mieście. Wielkie państwo by sievwydawalo a poziom społeczeństwa widać po weekendzie jak firmy muszą po tej kulturalnej slupskiej patologi robić porządki. Zamiast firmy zajmować si3 pracami technicznymi pielęgnacji nasadzen to porządkują godzinami osłony śmietnikowe bo wbił nie odróżnia kolorów pojemników tylko walą na posadzki przed osłony itd. Nie wszyscy ale większość. To że jeszcze są firmy i pracownicy którzy chcą to robić to wymagało by to wdzięczności a nie ob smarowania jak Pani radna od wyginasow. Jak by to było zakazane to by dawno ktoś ich usadził za to bo przepisy zamowien publicznych mają obostrzsenia na takie okoliczności. Skoro nigdy ich nie wykluczono to chyba jest wszytko oki. Jak miasto zarośnie sufem to kto wam posprząta jak wszystkich zlikwidujecie szaleć.

Maxx

20:58, 2026-01-22

Słupska gra w zielone. Syn radnego LANGE robi interesy

Pani radna Kątnik, naprawdę nie ma Pani w Słupsku ważniejszych zajęć niż kolejna próba niszczenia ludziom opinii dla politycznego poklasku? Kreuje się Pani na wielką ekonomistkę i 'szeryfa', a mieszkańcy widzą tylko kolejne sianie fermentu, z którego nic pożytecznego dla miasta nie wynika. Zastanawiam się, czy ten dzisiejszy 'artykuł' u pana Węsierskiego to jeszcze dziennikarstwo, czy już Pani prywatny biuletyn? Wygląda to na bardzo słabą ustawkę: Pani potrzebuje tematu do ataku, a pan redaktor 'przypadkiem' publikuje tekst pod Pani tezę. Słupsk to małe miasto, tu takie konfiguracje widać gołym okiem. Pamiętamy Pani wielkie 'śledztwa' i donosy do prokuratury na urzędników, które kończyły się kompromitacją, bo okazywały się całkowicie bezzasadne. Czy to ma być Pani metoda na mandat radnej? Bieganie do mediów z oskarżeniami, bo merytoryczna praca w komisjach Panią przerosła? Przypomnijmy, że z Komisji Rewizyjnej Pani po prostu uciekła (rezygnując z funkcji), gdy tylko trzeba było zacząć realnie pracować na dokumentach, a nie tylko krzyczeć przed kamerą. Mieszkańcy płacą Pani co miesiąc niemałą dietę za działanie dla dobra Słupska, a nie za prowadzenie prywatnych wendet kosztem ludzi, którzy uczciwie wykonują swoją robotę. Może zamiast szukać dziury w całym i marnować czas urzędników na sprawdzanie Pani urojonych spisków, zajęłaby się Pani w końcu czymś, co realnie poprawi życie w tym mieście? Bo jak na razie jedyne, co Pani buduje, to atmosfera nagonki i zwykły niesmak.

Dominika

02:04, 2026-01-21

ALARM w Suchorzu! Pierwsze ognisko ptasiej grypy

60 sztuk ? adkonis spalił wszystko w kwakowie

mariusz

05:09, 2026-01-16

0%