Do tragicznego wypadku doszło w Kępicach. Samochód osobowy, którym podróżowała rodzina z Kępic, wpadł do rzeki Wieprzy w rejonie mostu przy wyjeździe w stronę Obłęża i Słupska. Na miejscu trwa akcja ratunkowa z udziałem strażaków, zespołów ratownictwa medycznego i policji.
Jak wynika z najnowszych informacji, autem jechały trzy osoby – kobieta kierująca pojazdem, jej mąż oraz dziecko. Niestety, mimo długiej reanimacji, życia mężczyzny najprawdopodobniej nie udało się uratować. Kobieta i dziecko znaleźli się pod opieką ratowników medycznych.
Skalę dramatu oddawała relacja jednego ze strażaków obecnych na miejscu. Już w pierwszych minutach po zdarzeniu było jasne, że sytuacja jest bardzo poważna.
– Dwie osoby są w karetce, a trzecia osoba jest reanimowana – relacjonował strażak.
Z jego słów wynikało również, że samochód po wpadnięciu do rzeki był widoczny z mostu, a jeszcze chwilę wcześniej w pojeździe świeciły się światła.
– Jeszcze przed chwilą w samochodzie świeciły się światła, a auto jest gdzieś na środku rzeki. Z mostu było to widać – mówił rozmówca.
Wstępne ustalenia wskazują, że kierująca nie podjęła hamowania przed wjazdem do rzeki. Na miejscu nie było śladów. Auto uszkodziło fragment bariery i wpadło do wody.
– Można powiedzieć, że idealnie zmieściła się między drzewem a barierkami, kawałek barierki uszkodziła i poszła na dół – opisywał strażak.
Według informacji przekazywanych ratownikom kobieta miała zeznawać na gorąco, że została oślepiona przez samochód jadący od strony Słupska. To jednak jest jedna z wersji, które będą teraz sprawdzane przez policję. Śledczy będą ustalali, czy rzeczywiście inny pojazd mógł mieć wpływ na przebieg tego tragicznego zdarzenia.
Strażak relacjonował również, że dwie osoby były przytomne, natomiast mężczyzna został wyciągnięty z wody nieprzytomny.
Policja teraz potwierdza, że skutek wypadku jest tragiczny.
- Po godzinie 21 otrzymaliśmy zgłoszenie o zdarzeniu drogowym w Kępicach. Skierowani na miejsce policjanci ustalili, że 51-letnia kierująca osobowym Oplem na moście nad rzeką Wieprza straciła panowanie nad kierowanym przez siebie pojazdem, który uderzył w barierki, a następnie wpadł do rzeki. Kobieta podróżowała z dwójką pasażerów. Kierująca oraz 17-letni pasażer wydostali się z pojazdu. Niestety w wyniku wypadku śmierć poniósł 52-letni mężczyzna. Aktualnie na miejscu pod nadzorem prokuratora pracują policjanci, którzy zabezpieczają ślady oraz wykonują niezbędną dokumentację , w tym dokumentację fotograficzną. Zebrany materiał pomoże ustalić okoliczności tego tragicznego zdarzenia - mówi Amadeusz Galus, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.
Okoliczności wypadku będą teraz wyjaśniane przez policję i prokuraturę. Najbardziej bolesny jest jednak dziś sam finał tego rodzinnego wyjazdu.
::news{"type":"see-also","item":"11633"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Cicha umowa nad wodą. Starosta “oddał” jezioro
Ciekawe żeczy się dzieją
Wędkarz
21:03, 2026-05-20
Słupsk: 2,5-letnia Róża umierała w męczarniach
Biedna dziewczynka, łzy same cisną się do oczu. Jak można krzywdzić bezbronne, niewinne dziecko czy zwierzę? Jak można świadomie sprawiać ból zamiast chronić i otoczyć opieką?
High
23:16, 2026-05-19
Jerzakowie z udziałami, rektor bez kluczy
90-letni starzec ubzdurał sobie, że będzie wszystkim rządził jak swoją prywatną działalnością. Zadłużał, nie płacił, a pracowników traktował jak niewolników. I nagle świat się zawalił, bo ktoś chce pomóc uczelni i ją uratować. Prawdziwy skandal.
Anonim
10:35, 2026-05-19
Jerzakowie z udziałami, rektor bez kluczy
Każdy kto pracował na tej Uczelni właśnie uśmiecha się z satysfakcją. Pamiętamy wypłaty na raty lub ich brak. Szarpanie się o odzyskania zarobionych pieniędzy. Krzyki i awantury jak śmiemy dopytywać się o pieniądze. Karma nareszcie wróciła. Jestem w szoku, że ta Uczelnia przetrwała tyle lat i zastanawiam się kto tam w ogóle jeszcze pracuje skoro już kilkanaście lat temu był problem ze znalezieniem Wykładowców bo jakoś nikt nie chciał pracować charytatywnie...
Były pracownik
11:57, 2026-05-18