Nie tak miał wyglądać początek rundy wiosennej dla Gryfa Słupsk. W meczu 18. kolejki IV Ligi Pomorskiej słupszczanie przegrali na własnym stadionie z rezerwami Chojniczanki Chojnice 2:3. Spotkanie było pełne emocji, zwrotów akcji i walki do ostatnich minut, ale ostatecznie trzy punkty pojechały do Chojnic.
::news{"type":"see-also","item":"11588"}
Mecz od początku zapowiadał się na trudny. Goście już w 8. minucie objęli prowadzenie, wykorzystując swoją pierwszą dobrą okazję. Gryf szybko jednak odpowiedział. W 14. minucie do wyrównania doprowadził Daniel Piechowski, który skutecznie wykończył akcję gospodarzy i przywrócił nadzieję kibicom na trybunach.
Słupszczanie poszli za ciosem. Zaledwie cztery minuty później, w 18. minucie spotkania, Damian Mosiejko wyprowadził Gryfa na prowadzenie. Po dynamicznym fragmencie gry gospodarze prowadzili 2:1 i wydawało się, że zaczynają przejmować kontrolę nad spotkaniem.
- Radość nie trwała jednak długo. Jeszcze przed przerwą, w 41. minucie, rezerwy Chojniczanki doprowadziły do wyrównania. Do szatni oba zespoły schodziły więc przy wyniku 2:2, a druga połowa zapowiadała się na otwartą walkę o zwycięstwo - mówi jeden z kibiców.
Po zmianie stron mecz wciąż był wyrównany, ale to goście ponownie okazali się skuteczniejsi. W 59. minucie Chojniczanka II zdobyła trzecią bramkę, która – jak się później okazało – przesądziła o losach spotkania. Gryf próbował jeszcze odwrócić losy meczu. W końcówce gospodarze ruszyli do ataku, a sędzia doliczył aż pięć minut. Mimo walki do ostatniego gwizdka wynik nie uległ już zmianie i słupszczanie musieli pogodzić się z porażką.
Po meczu rozczarowania nie krył trener Gryfa Słupsk.
– Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu z bardzo dobrą drużyną. My po prostu nie możemy tracić bramek. Nie chce wchodzić w detale, bo ten mecz nie był taki zły, ale wynik jest fatalny. Stracić trzy bramki na własnym terenie to jest wstyd. Musimy to naprawić do następnego meczu ligowego. My walczymy do samego końca. W szatni jest duża złość, ale nie może być tak, że teraz się załamiemy i poddamy – mówi Krzysztof Muller, trener Gryfa Słupska.
Dla słupskiej drużyny to bolesny początek rundy wiosennej. Gryf pokazał momentami dobrą grę i potrafił odwrócić wynik w pierwszej połowie, jednak błędy w defensywie okazały się zbyt kosztowne. Teraz zespół musi szybko wyciągnąć wnioski i skupić się na kolejnym meczu ligowym.
::news{"type":"see-also","item":"11581"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
BLOKADA "NA GĘBĘ" I CHIŃSKI MODEL DIALOGU. W Damnicy
Drogi Panie, to jest ograniczanie debaty publicznej, ale skoro obecny wójt jest tak niesamodzielny, to cóż... chyba trzeba ruszać z kampanią referendalną, bo obecna kadencja to jest zwijanie naszej gminy.
Damniczanin
21:12, 2026-04-27
BLOKADA "NA GĘBĘ" I CHIŃSKI MODEL DIALOGU. W Damnicy
Niestety, ale wszystkie blokady zastosowane są właśnie z powodu pana Marka J. Profile społecznościowe jednostek funkcjonujących wewnątrz Gminy Damnica stały się dla byłego Pana radnego miejscem do wylewania złośliwości, podkoloryzowanych opinii i raniących społeczność komentarzy. Szkoda, że znalazły się kolejne osoby, które robią sobie z tego sensację.
Mieszkaniec
21:09, 2026-04-27
Smutne wieści. Nie żyje Zdzisław Maciaszek
Otóż to! Na usprawiedliwienie można jedynie jeszcze powiedzieć,że to już poszedł tak głęboko mechanizm zaprzeczen i iluzji w tym temacie, że wiele osób przestało wierzyć w to co widzą i słyszą. Temat rzeka,nawet nie warto dajej tego ruszać bo powstały dwa obozy, a dalsza walka nikomu nie jest potrzebna. Kolejna rzecz , nadal jest rodzina zmarłego i niech przejdą czas żałoby w spokoju o ile się w tej sytuacji tak da.
K.
15:29, 2026-04-25
Smutne wieści. Nie żyje Zdzisław Maciaszek
Od dwóch dni obserwuje tą wojne na komentarze a prawda jest taka............ że jakby wszyscy ( rodzice domniemanych ofiar i nauczyciele ) i instytucje ( komisariat w Kępicach, Kuratorium, władze gminy Kępice ) reagowały na wszystkie przewinienia, przekręty, oszustwa i nadużycia tego pana, nie doszło by do ostateczności. Wszystko było zamiatane pod dywan. Bo przecież pan był radnym. Miał plecy. W szkole wystarczyło sypnąć kaską i wszyscy nauczyciele byli zadowoleni. Jakby ktokolwiek zareagował może pan Maciaszek by się opamiętał i wiedział że nie jest bezkarny. A tak robił co chciał i to go doprowadziło tam gdzie jest. Uważam że dużą wine ponoszą ci co go kryli. Ale to ich sumienie, niech z tym żyją. Bo to wcale nie musiało sie tak skończyć.
Mała
23:22, 2026-04-24