Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Wspomnienie ucznia i śmierć Róży. Burzliwa debata w radzie

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 18:00, 10.06.2026 Aktualizacja: 08:11, 10.06.2026
1 Wspomnienie ucznia i śmierć Róży. Burzliwa debata w radzie fot. Rada Miejska w Słupsku

To nie była zwykła dyskusja o uchwale. W sali słupskiej rady wróciła sprawa, która wstrząsnęła całym regionem. Śmierć małej Róży w rodzinie zastępczej, audyt w PCPR, utrata stanowisk i pytanie, czy osoba kierująca wcześniej tą instytucją powinna pracować dziś w MOPR w dziale związanym z pomocą rodzinie.

W centrum debaty staje prezydent Słupska Krystyna Danilecka-Wojewódzka. Nie tylko broni decyzji kadrowej dyrektora MOPR. Sięga też po bardzo osobiste wspomnienia z czasów pracy w szkole. Mówi o uczniach, którzy zmagają się z dramatami, o samobójstwach i o chłopaku, którego spoconą dłoń pamięta po latach.

Ten obraz ma pokazać, że w pracy z ludźmi nie wszystko da się przewidzieć. Radni odpowiadają jednak, że w sprawie Róży nie chodzi wyłącznie o ludzką tragedię i emocje. Chodzi również o procedury, nadzór, audyt i odpowiedzialność za system, który ma chronić dzieci.

FORMALNA UCHWAŁA, REALNA BURZA

Rada zajęła się wnioskiem o wyjaśnienie i interwencję obywatelską. Pismo dotyczy zatrudnienia wskazanej osoby na stanowisku kierownika działu pieczy zastępczej i specjalistycznej pomocy w rodzinie w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Słupsku.

Przewodniczący Rady Miejskiej Paweł Szewczyk informuje, że sprawa trafiła wcześniej do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. Komisja po zapoznaniu się ze sprawą i po wysłuchaniu dyrektora MOPR rekomendowała, aby rada uznała się za organ niewłaściwy. Właściwym organem jest Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku. Na tym formalność się kończy. Gdy głos zabiera radna Beata Kątnik, dyskusja natychmiast schodzi na najtrudniejszy temat.

– Bardzo przykro mi było słuchać wypowiedzi prezydent w Radiu Gdańsk dotyczącej argumentowania, dlaczego była dyrektor PCPR została zatrudniona w naszej miejskiej placówce – mówi radna.

Kątnik odnosi się do tragedii dziecka i do audytu, który po śmierci Róży ma pokazywać zaniedbania w systemie pieczy zastępczej. Podkreśla, że nie kwestionuje ogólnych kompetencji byłej dyrektorki, ale nie zgadza się z tym, aby trafiała właśnie do działu związanego z pieczą.

– Znam dyrektor i bardzo cenię również jej kompetencje. Ale uważam, że mogła być w ośrodku pomocy społecznej zatrudniona w każdym innym dziale jako specjalista, a niekoniecznie w dziale, w którym starosta słupski dokonuje zwolnienia pracownika, długoletniego dyrektora, po przeprowadzonym audycie, z którego jasno wynika, że doszło do zaniedbań nadzorczych – mówi Beata Kątnik.

Radna pyta też, czy stanowisko istniało wcześniej, czy zostało utworzone właśnie pod tę osobę. W jej ocenie sprawa budzi pytania o bezpieczeństwo dzieci.

PREZYDENT: TO BYŁA REFLEKSJA, NIE OCENA

Krystyna Danilecka-Wojewódzka odpowiada, że pamięta swoją wypowiedź w radiu i że ma ona charakter refleksji, a nie wydawania wyroków. Tłumaczy, że zastanawia się nad tym, co dzieje się ze społeczeństwem, gdy małe dziecko ma rodzinę biologiczną, bliskich, babcię, wujka, a mimo to trafia do pieczy zastępczej.

– To była moja refleksja. A nie w jakikolwiek sposób ocena – mówi prezydent.

Prezydent podkreśla, że była dyrektor PCPR nie jest osobą przypadkową w systemie pomocy społecznej. Mówi o trudnej pracy, do której — jak zaznacza — nie ustawiają się kolejki. Wyjaśnia również, że stanowisko w MOPR istnieje wcześniej w strukturze, a nie zostaje stworzone specjalnie pod byłą dyrektorkę PCPR.

– Rzeczywiście powiedziałam o czymś, co się nazywa kompetencje. Była dyrektorka PCPR-u to nie jest osoba, która była przypadkowa w tym systemie pracy w opiece społecznej. Pracy bardzo trudnej, bardzo odpowiedzialnej. Pracy, do której się nie ustawiają kolejki – mówi Danilecka-Wojewódzka.

Prezydent deklaruje, że ufa dyrektorowi MOPR. Mówi, że zna go od lat i że opiera się na jego wiedzy oraz decyzjach kadrowych.

„DO DZISIAJ CZUJĘ MOKRĄ DŁOŃ MOJEGO UCZNIA”

Najmocniejszy fragment wypowiedzi Krystyny Danileckiej-Wojewódzkiej przychodzi wtedy, gdy prezydent odwołuje się do własnych doświadczeń z pracy w szkole. Próbuje pokazać, że osoby pracujące z ludźmi, szczególnie z dziećmi i młodzieżą, mierzą się czasem z tragediami, których nie sposób zamknąć w prostym schemacie winy jednej osoby.

– Wiecie państwo, jak się pracuje całe życie z ludźmi, a wiele osób z nas pracuje z ludźmi, to spotyka różne sytuacje. Zawsze zostaje coś, nad czym się możemy zastanowić, czy wszystko zrobiłem – mówi prezydent.

Danilecka-Wojewódzka wspomina, że jako dyrektorka szkoły doświadczyła samobójstw uczniów. Zaznacza, że żadne z nich nie dzieje się w szkole, ale każde zostawia w niej niepokój i pytanie, czy można było zauważyć więcej? Potem opowiada o uczniu Adamie.

Do dzisiaj czuję mokrą dłoń mojego ucznia Adama, który w czwartek przyszedł do mnie, a od dwóch miesięcy monitorowaliśmy go, rodzice byli przeze mnie uprzedzeni, że on mówi o samobójstwie. Mówi o tym, że kupił sznurek, że powiesi się. Przyszedł do mnie żartując – wspomina Krystyna Danilecka-Wojewódzka.

Z jej relacji wynika, że później dzwoni matka chłopaka i informuje, że syn rzeczywiście próbuje się powiesić, ale przeżywa.

Uważałam, że wszystko zrobiłam, uprzedzałam rodziców, klasę i tak dalej. Pewnych rzeczy nie można dostrzec – mówi prezydent.

W jej opowieści sygnały są, szkoła monitoruje ucznia, rodzice zostają uprzedzeni, a mimo to dochodzi do dramatycznej próby. Ten przykład ma być argumentem, że tragedie w pracy z ludźmi bywają skomplikowane i nie zawsze dają się sprowadzić do prostego oskarżenia przełożonego.

Radni patrzą jednak na sprawę inaczej. W tle cały czas pozostaje pytanie, czy doświadczenie życiowe i zawodowe może tłumaczyć decyzję o zatrudnieniu osoby, wobec której po śmierci dziecka pojawiają się tak poważne zastrzeżenia instytucjonalne.

RADNI: KOMPETENCJE TO NIE WSZYSTKO

Beata Kątnik nie przyjmuje wyjaśnień prezydent bez sprzeciwu. Podkreśla, że sprawa nie dotyczy emocjonalnej oceny człowieka, lecz decyzji o zatrudnieniu w konkretnym dziale.

– Naprawdę bardzo ciężko mi się tego słucha, bo nie wiem, czy prezydent zapoznała się z audytem przeprowadzonym przez starostę i czego dotyczy ten audyt – mówi radna.

Kątnik wraca do sedna swojej krytyki. Nie twierdzi, że była dyrektor PCPR nie ma żadnych kwalifikacji. Twierdzi, że po takiej sprawie nie powinna pracować właśnie w tym obszarze.

– Ja uważam, że dyrektor ma wysokie kompetencje, ale w tej części zawiodła i wystarczy ją wszędzie indziej zatrudnić, ale nie w dziale, w którym audyt wykazał tak duże zaniedbania – mówi Beata Kątnik.

Radna dodaje, że mieszkańcy mają prawo oczekiwać bezpieczeństwa dzieci. Dyskusja na chwilę schodzi też na inną głośną sprawę dotyczącą Słupskiego Ośrodka Kultury. Prezydent stanowczo zaprzecza, aby miała wiedzę o czynach, o których mówi radna, i aby cokolwiek zamiatała pod dywan.

Niczego nie zamiatałam pod dywan, bo nie miałam o tym pojęcia. To jest kłamstwo! – odpowiada Krystyna Danilecka-Wojewódzka.

„SYSTEM TWORZĄ LUDZIE”

Radna Renata Stec mówi z kolei o odpowiedzialności ludzi, którzy tworzą procedury i je wykonują. Podkreśla, że w publicznej debacie często mówi się, że zawodzi system. Według niej to zbyt proste.

– Chciałoby się powiedzieć, że znowu system nie zadziałał. System. Kto tworzy system? Ludzie. My, ludzie, tworzymy system – mówi Renata Stec.

Radna zwraca uwagę, że samo rodzinne doświadczenie w pieczy zastępczej nie oznacza jeszcze, że konkretna osoba nadaje się do prowadzenia rodziny zastępczej. Jej zdaniem zawodzi kontrola, ocena i czynnik ludzki.

– Kompetencje kompetencjami, ale to, co się stało, tak naprawdę... Niektórzy ludzie nie mają honoru. A tu potrzeba było właśnie takiego honoru, czy składać aplikację na to stanowisko, gdzie z poprzedniej instytucji zostałam zwolniona – mówi radna.

APEL O OSTROŻNOŚĆ I OCZEKIWANIE NA PROKURATURĘ

Radna Alina Jasiocha apeluje o ostrożność. Mówi, że śmierć dziecka bulwersuje Słupsk i całą Polskę, ale opinia publiczna i media wydają już własny wyrok.

– Nikt z nas nie ma wiedzy tej, którą ma prokurator. Proponowałabym, żebyśmy poczekali do rozstrzygnięcia sprawy przez prokuraturę. Nie mamy wglądu do pewnych dokumentów, po prostu nie wiemy. I kierują nami emocje – mówi radna.

Marzena Gmińska odpowiada krótko, że rada nie debatuje nad winą w sprawie śmierci dziecka, lecz nad konkretną kwestią zatrudnienia.

„FACHOWIEC, KTÓRY NIE PRZESTRZEGA PROCEDUR, NIE JEST DOBRYM FACHOWCEM”

Najostrzej sprawę ujmuje radny Jan Lange. Mówi, że nie chce już wracać do całej dyskusji z komisji, ale nie zgadza się z określaniem byłej dyrektorki PCPR jako dobrego fachowca.

Fachowiec, który nie przestrzega procedur i doprowadza do śmierci dziecka, nigdy nie jest dobrym fachowcem – mówi radny.

Lange podkreśla, że także czeka na rozstrzygnięcia prokuratury i sądu. Jednocześnie odnosi się do słów prezydent o dyrektorze MOPR, który — jak mówi Danilecka-Wojewódzka — jest zawsze zorientowany w sprawach swojej jednostki.

– Jeśli w każdej sprawie jest zorientowany, to przystępując do naboru jako pracodawca, na pewno był też w tej sprawie doskonale zorientowany. Co go pchnęło do takiej decyzji? Nie wiem i niech to zostanie do rozstrzygnięcia – mówi Jan Lange.

Radny dodaje, że szczególnie bolą go słowa dyrektora MOPR, który ma mówić, że jest dumny z zatrudnienia byłej dyrektorki PCPR. Formalnie rada miała jedynie uznać się za organ niewłaściwy. Politycznie i społecznie zostaje jednak znacznie większe pytanie.

Czy po śmierci dziecka w rodzinie zastępczej, po audycie i po utracie stanowiska w PCPR, była dyrektorka tej instytucji powinna pracować w MOPR w obszarze bliskim pieczy zastępczej? Prezydent Słupska patrzy na sprawę przez pryzmat doświadczenia, zaufania do dyrektora MOPR i świadomości, że w pracy z ludźmi tragedie nie zawsze dają się zamknąć w prostym oskarżeniu. Jej opowieść o uczniu Adamie jest osobista, mocna i pokazuje ciężar, jaki zostaje z osobami odpowiedzialnymi za innych.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

Zaufanie?Zaufanie?

0 0

Zaufanie do dyr. MOPRu? Przecież to on (jeszcze jako zastępca) był uczestnikiem przekrętów poprzedniego dyrektora. Ciężko mi uwierzyć, że nie zauważył braku wpływu na swoje konto należnej premi.

20:42, 10.06.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%