W urzędzie w Kobylnicy doszło do istotnej zmiany kadrowej, która od dłuższego czasu budziła zainteresowanie radnych oraz opinii publicznej. Po okresie, w którym obowiązki sekretarza łączone były z innymi funkcjami, stanowisko to objęła Agnieszka Żukowska. Jej przejście z Dębnicy Kaszubskiej nie odbyło się jednak bez echa – w sąsiedniej gminie jej odejście odebrano jako potężny cios w stabilność tamtejszego urzędu i stratę cenionego fachowca.
Przez ostatnie miesiące w kuluarach toczyły się dyskusje na temat zasadności utrzymywania odrębnego etatu sekretarza. Burmistrz Anna Gliniecka-Woś wielokrotnie podkreślała, że choć ustawa o pracownikach samorządowych nakłada obowiązek utworzenia takiego stanowiska, nie precyzuje ona dokładnie wymiaru czasu pracy, co dawało pewną elastyczność w zarządzaniu kadrami.
- Ustawa wyraźnie eksponuje pozycję sekretarza, jednak nie wskazuje, w jakim konkretnie zakresie czasowym powinien on wykonywać swoje zadania. Obowiązek utworzenia tego stanowiska nie jest więc równoznaczny z koniecznością zatrudnienia kogoś w pełnym wymiarze godzin – wyjaśniała burmistrz.
Początkowo zadania te powierzono Iwonie Juncewicz, która łączyła je z prowadzeniem kadr oraz sprawami BHP. Taki stan rzeczy trwał do początku 2026 roku, kiedy to ostatecznie ogłoszono otwarty konkurs. Decyzja ta zakończyła spekulacje o całkowitym odstąpieniu od obsadzania tej funkcji.
- Sekretarz, zgodnie z obowiązującymi przepisami, musi być zatrudniony w urzędzie. Wiemy, jakie pojawiały się wcześniej sugestie, ale to stanowisko po prostu musi funkcjonować w strukturze administracyjnej – tłumaczyło kierownictwo urzędu podczas rozmów z radnymi.
Wybór komisji konkursowej padł na Agnieszkę Żukowską, postać doskonale znaną w środowisku samorządowym regionu. Przez lata była związana z urzędem w Dębnicy Kaszubskiej, gdzie pełniła funkcję sekretarza, a wcześniej zastępcy wójta. Jej odejście wywołało ostrą reakcję tamtejszego klubu radnych „Wspólna Droga”, którzy wystosowali specjalne podziękowania, nie szczędząc przy tym krytyki pod adresem własnych władz.
- To dla naszej społeczności ogromna strata. Pani Agnieszka była urzędnikiem, który doskonale rozumie, że samorząd to praca zespołowa. Cechuje ją wyjątkowa sumienność, terminowość i wielki szacunek do pełnionej funkcji – podkreślali radni z Dębnicy Kaszubskiej w swoim wystąpieniu.
W tle tej zmiany personalnej pojawiają się głosy o trudnej atmosferze w zarządzaniu Dębnicą Kaszubską. Radni otwarcie wskazują, że głównym hamulcem rozwoju ich gminy jest zastępca wójta, Karol Żukowski. Co ciekawe, mimo identycznego nazwiska, nowa sekretarz Kobylnicy nie jest z nim spokrewniona – to jedynie zbieżność nazwisk. Historia zatoczyła jednak koło, ponieważ Agnieszka Żukowska już w 2020 roku musiała ustąpić miejsca Karolowi Żukowskiemu na stanowisku wicewójta. Teraz doświadczona urzędniczka otwiera nowy rozdział w Kobylnicy, co ma być gwarancją merytoryki i wysokich standardów pracy w tamtejszej administracji.
::news{"type":"see-also","item":"11472"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Nowoczesne radiostacje trafiły do 7 Pomorskiej Brygady
Jak się nie usłyszą to się chociaż zobaczą z tą 2 metrową anteną!!! Masakra jeszcze białą chustę niech na niej zawieszą, faktycznie nowoczesny sprzęt.
Jon
07:58, 2026-04-18
Tragedia w Kępicach. Śledczy ujawniają ustalenia
Zgadzam się z poprzednikiem. Dziecko zostało osierocone a oni jeszcze chcą zabrać matkę bo mieli wypadek, niesamowite... Taka trauma a prawo swoje, im raczej już wystarczy kłopotów...
Grzesiu
21:12, 2026-04-16
Paweł Szewczyk - strażnik interesów Rady?
To nie jest kwestia opinii. To jest kwestia prawa potwierdzona orzecznictwem. W Statucie Miasta Słupska jest zapis, że przewodniczący "reprezentuje Radę na zewnątrz". Problemem jest to, że zapis nie daje dowolności interpretacyjnej. Sąd administracyjny w tej sprawie jest jednomyślny. Wyrok WSA w Gliwicach (IV SA/Gl 396/08) wskazał wprost, że przewodniczący nie ma uprawnień wykraczających poza ustawę, zaś statut nie może rozszerzać jego kompetencji. O tym samym mówi linia nadzorcza i orzecznicza: uprawnienia przewodniczącego muszą wynikać z ustawy, a nie z DOWOLNEJ INTERPRETACJI STATUTU!!! Ustawa mówi jednoznacznie: - organizuje pracę rady - prowadzi obrady I nic więcej!!!! Sądy też podkreślają, że reprezentacja na zewnątrz w sensie działania jednostki samorządu należy do organu wykonawczego (czyli prezydenta), a nie do przewodniczącego rady! To prowadzi tylko do jednego wniosku: "NIE MA UCHWAŁY - NIE MA STANOWISKA RADY!!!" Rada wypowiada się wyłącznie przez: - uchwały - stanowiska - rezolucje - apele (Coś pominąłem Pawle?) Rolą przewodniczącego jest: - informowanie o sesji - komunikaty organizacyjne ale przedstawianie własnych ocen, narracji czy interpretacji jako głos rady NIE MA PODSTAWY PRAWNEJ!!! PODKREŚLAM!!! To nie jest kwestia sporu personalnego! To jest kwestia, czy przestrzegamy zasad działania organu kolegialnego?! Bo jeśli jedna osoba zaczyna mówić w "imieniu Rady" bez uchwały, to przestaje działać jako organ, a zaczyna działać jako JEDNOOSOBOWA INTERPRETACJA PRAWA!!! A na to - zgodnie z orzecznictwem - po prostu NIE MA ZGODY!!!!
Robert Chomicki
19:28, 2026-04-16
Słupsk: Umowa na Fundusze Szwajcarskie PODPISANA!
Raczej zazielenianie. Wystarczy przeczytać.
Kiwi
11:38, 2026-04-15