Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Słupsk: Nie zdążyli pokazać mu, że człowiek potrafi kochać. Wojtuś nie przeżył

Patryk Węzik Patryk Węzik 19:57, 29.05.2026 Aktualizacja: 20:01, 29.05.2026
Skomentuj Nie zdążyli pokazać mu, że człowiek potrafi kochać. Wojtuś nie przeżył fot. OTOZ Animals Inspektorat Słupsk

Gdy służby weszły do jednego z mieszkań w Słupsku, było już za późno. Przywiązany do krzesła pies leżał bez sił, skrajnie wycieńczony i wymagający natychmiastowej pomocy. Mimo walki o jego życie Wojtuś zmarł kilka godzin później. Teraz sprawą zajmują się policja i wkrótce prokuratura.

Interwencję przeprowadzili wspólnie inspektorzy OTOZ Animals, policjanci oraz strażacy. Wszystko po sygnałach, że zwierzę od dłuższego czasu może być ofiarą znęcania. Według relacji świadków oraz nagrań, do których dotarli społecznicy, pies miał być wyprowadzany w sposób budzący poważne zastrzeżenia.

To, co zastano po wejściu do mieszkania, wstrząsnęło nawet osobami, które na co dzień uczestniczą w podobnych interwencjach.

– Pies był przywiązany do krzesła. Leżał bez reakcji na bodźce. Bez walki. Bez nadziei. Skrajnie niestabilny. W stanie, który wymaga natychmiastowej pomocy weterynaryjnej – relacjonowali przedstawiciele OTOZ Animals Słupsk.

Zwierzę zostało natychmiast przewiezione do lecznicy. Ratownicy robili wszystko, by uratować jego życie. Organizm psa był jednak skrajnie wyniszczony.

Policjanci, którzy pojawili się na miejscu po zgłoszeniu, podjęli decyzję o wejściu do mieszkania przy pomocy strażaków. W trakcie prowadzonych działań do lokalu wróciła właścicielka czworonoga. Ze względu na jego stan pies został odebrany przez organizację zajmującą się ochroną zwierząt.

- Policjanci z Komisariatu Policji I w Słupsku prowadzą w tej sprawie postępowanie z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt. Za to przestępstwo grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności - poinformowała asp. szt. Kamila Koszałka.

Kilka godzin później nadeszła wiadomość, której wszyscy obawiali się od początku. Wojtuś nie przeżył. Badania wykazały skrajną niewydolność wątroby, trzustki i serca. Miał wysoką gorączkę, a jego organizm był tak wycieńczony, że nie był już w stanie walczyć.

– „Nie miał już mięśni. Był cieniem psa. Cieniem życia” – napisali społecznicy.

Najbardziej poruszające są jednak słowa, które pojawiły się po jego śmierci. Słowa ludzi, którzy przyjechali za późno, by odmienić całe jego życie, ale wystarczająco wcześnie, by nie odchodził samotnie.

– „Nie zdążyliśmy pokazać Mu normalnego świata. Nie zdążyliśmy dać Mu spokojnego snu na miękkim posłaniu. Nie zdążyliśmy nauczyć Wojtusia, że ręka człowieka może oznaczać miłość, a nie strach” – napisali przedstawiciele OTOZ Animals.

Działacze zapowiadają, że historia Wojtusia nie zakończy się wraz z jego śmiercią. Sprawa ma trafić do prokuratury, a osoby odpowiedzialne za doprowadzenie zwierzęcia do takiego stanu mają zostać pociągnięte do odpowiedzialności.

– Bo byłeś ważny. Bo cierpiałeś. Bo zasługiwałeś na cały świat – pożegnali Wojtusia jego ratownicy.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%