Radny Zbigniew Margol odchyla się na krześle, patrzy na kolegów i niemal mimochodem rzuca zdanie, które w jednej chwili zatrzymuje salę.
::news{"type":"see-also","item":"10202"}
– Nikomu jeszcze nie zaszkodziło więcej kolorów przed oczami. – mówi. – A nie czarno-biały ekran.
I tak zaczyna się jedna z najbardziej symbolicznych debat o tym, czy miasto chce pozostać kolorowe, upstrzone reklamami? Na biurku leży wniosek Ignacego Stopnickiego, mieszkańca, który od dziesięciu lat próbuje przekonać usteckich radnych, że chaos reklamowy to nie naturalny krajobraz, ale efekt braku odwagi. Stopnicki mówi o tym z charakterystyczną precyzją człowieka, który każde pismo, każdy przepis, każdy mandat Straży Miejskiej zna już niemal na pamięć.
– Reklamy wracają szybciej, niż straż potrafi je zdejmować. Nie mamy żadnego narzędzia. Bez uchwały krajobrazowej ciągle jesteśmy o krok za tymi, którzy zasłaniają miasto banerami.
Ale w Ustce nic nie jest proste. Od razu pojawia się kontrapunkt - Lena Iwan-Kucia, przewodnicząca Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, a jednocześnie twarz ostrożności. W swoim tonie ma coś z księgowej miasta, która widzi nie urok fasad, lecz tabelki, paragrafy i konsekwencje finansowe.
– Trybunał Konstytucyjny jasno wskazał na ryzyko odszkodowań. Bezzasadne jest podejmowanie uchwały, gdy prawo krajowe nie daje stabilnej podstawy – podkreśla.
W jej argumentacji pobrzmiewa jeszcze echo pandemii - czasów, gdy przedsiębiorcy walczyli o przetrwanie i każdy nowy obowiązek mógł oznaczać zamknięcie interesu.
Stopnicki odpowiada natychmiast.
– Ten wyrok nas nie dotyczy. W Ustce nie ma legalnie postawionych, wolnostojących reklam. Nie ma kto żądać odszkodowań.
To argument prosty i ostry. Ale to nie liczby ani paragrafy rządzą tą dyskusją. Rządzi strach - przed procesami, przed gniewem przedsiębiorców, przed odpowiedzialnością za decyzję, którą trzeba będzie wytłumaczyć wyborcom.
Radny Przemysław Nycz mówi to wprost.
– Nie mogę ryzykować budżetu miasta. Dopóki ustawodawca nie naprawi przepisów, każdy ruch może być ciosem w nasze finanse.
A za tym idzie kolejny lęk - przed światem, w którym znikają banery sponsorów sportowych, a kluby zostają bez wsparcia. To właśnie w tej warstwie argument Margola staje się najbardziej nośny.
– Reklamy to często jedyne pieniądze na szkolenie dzieci – przypomina.
Inny głos, z zupełnie innego świata - Marta Czternastek. Jej argumenty są bardziej miejskie niż prawne.
– Ustka jest piękna, ale tonie pod reklamami. W inne miejsca ludzie przyjeżdżają, bo jest ład, porządek, harmonia. My stoimy w miejscu.
I trudno odmówić jej racji, bo każdy, kto latem przechodzi ulicą widzi to. Burmistrz Jacek Maniszewski próbuje wprowadzić spokój, może trochę nawet wziąć winę na siebie.
– Projekt uchwały powstał. Pracowaliśmy nad nim. Został uzgodniony. Ale wtedy rada wycofała się z procesu. Gdyby uchwała została przyjęta, dziś obowiązywałby okres przejściowy i miasto wyglądałoby inaczej.
Jego głos jest bardziej dojrzały niż emocjonalny. Ale w tej sali emocje wygrywają. Przewodniczący Rady, Krzysztof Korniluk, jako jeden z nielicznych mówi o odpowiedzialności długofalowej
– Nicnierobienie to też decyzja. I ona ma swoje konsekwencje.
Gdyby jego słowa ważyły tyle, ile powinny, historia Ustki mogłaby potoczyć się inaczej. W końcu jednak przychodzi głosowanie. Sześć głosów za komisją. Cztery przeciw. Trzy wstrzymujące się. Wniosek Stopnickiego zostaje uznany za niezasadny. Czyli odrzucony.
Dziesięć lat debat, trzy podejścia, dziesiątki pism, konsultacji, wystąpień, a miasto wciąż pozostaje w punkcie wyjścia. Reklamy nadal będą wisieć. Kolejne wakacje znów przyniosą kolorowy chaos, który radny Margol uznał za atut. Wygrał strach. Przegrał krajobraz. Kolory zostają. Ustka musi się do nich przyzwyczaić - nawet jeśli zasłaniają jej najlepsze widoki.
::news{"type":"see-also","item":"10200"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Tragedia w Kępicach. Śledczy ujawniają ustalenia
Zgadzam się z poprzednikiem. Dziecko zostało osierocone a oni jeszcze chcą zabrać matkę bo mieli wypadek, niesamowite... Taka trauma a prawo swoje, im raczej już wystarczy kłopotów...
Grzesiu
21:12, 2026-04-16
Paweł Szewczyk - strażnik interesów Rady?
To nie jest kwestia opinii. To jest kwestia prawa potwierdzona orzecznictwem. W Statucie Miasta Słupska jest zapis, że przewodniczący "reprezentuje Radę na zewnątrz". Problemem jest to, że zapis nie daje dowolności interpretacyjnej. Sąd administracyjny w tej sprawie jest jednomyślny. Wyrok WSA w Gliwicach (IV SA/Gl 396/08) wskazał wprost, że przewodniczący nie ma uprawnień wykraczających poza ustawę, zaś statut nie może rozszerzać jego kompetencji. O tym samym mówi linia nadzorcza i orzecznicza: uprawnienia przewodniczącego muszą wynikać z ustawy, a nie z DOWOLNEJ INTERPRETACJI STATUTU!!! Ustawa mówi jednoznacznie: - organizuje pracę rady - prowadzi obrady I nic więcej!!!! Sądy też podkreślają, że reprezentacja na zewnątrz w sensie działania jednostki samorządu należy do organu wykonawczego (czyli prezydenta), a nie do przewodniczącego rady! To prowadzi tylko do jednego wniosku: "NIE MA UCHWAŁY - NIE MA STANOWISKA RADY!!!" Rada wypowiada się wyłącznie przez: - uchwały - stanowiska - rezolucje - apele (Coś pominąłem Pawle?) Rolą przewodniczącego jest: - informowanie o sesji - komunikaty organizacyjne ale przedstawianie własnych ocen, narracji czy interpretacji jako głos rady NIE MA PODSTAWY PRAWNEJ!!! PODKREŚLAM!!! To nie jest kwestia sporu personalnego! To jest kwestia, czy przestrzegamy zasad działania organu kolegialnego?! Bo jeśli jedna osoba zaczyna mówić w "imieniu Rady" bez uchwały, to przestaje działać jako organ, a zaczyna działać jako JEDNOOSOBOWA INTERPRETACJA PRAWA!!! A na to - zgodnie z orzecznictwem - po prostu NIE MA ZGODY!!!!
Robert Chomicki
19:28, 2026-04-16
Słupsk: Umowa na Fundusze Szwajcarskie PODPISANA!
Raczej zazielenianie. Wystarczy przeczytać.
Kiwi
11:38, 2026-04-15
Tragedia w Kępicach. Śledczy ujawniają ustalenia
Straciła panowanie nad pojazdem i niestety skutki są tragiczne Ale żeby wiezienie?? I tak już jej ciężko będzie żyć ze świadomością że mąż nie żyje Przecież nie zrobiła tego specjalnie,nie powinno to kończyć się więzieniem Nieumyślne,to samo mówi za siebie
Ja
07:16, 2026-04-15