Zamknij

Dodaj komentarz

„Mam czekać, aż on ją zabije?”. Świąteczny KOSZMAR przy ulicy Korfantego

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 19:00, 12.01.2026 Aktualizacja: 17:37, 11.01.2026
Skomentuj FOT. MATERIAŁY PRASOWE FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Boże Narodzenie na ulicy Korfantego w Słupsku nie pachniało choinką. Pachniało strachem i mrozem wdzierającym się do mieszkania przez rozbite szyby. Podczas gdy miasto świętowało, pani Martyna drżała o życie. Jej matka pyta wprost: czy musi dojść do tragedii, aby system zaczął działać?

​Świąteczna cisza przerwana brukiem

​Telefon w redakcji 26.12. dzwoni krótko, nerwowo. Po drugiej stronie nie ma miejsca na uprzejmości. Jest czysta, skondensowana bezsilność.

​– Policja nie działa, nic nie działa… – zaczyna pani Anna. 

Głos jej drży, ale jest w nim stalowa determinacja matki, która boi się o dziecko. 

– Były partner mojej córki powybijał jej szyby. Policja przyjechała i kazała „czekać do poniedziałku”. Ja mam czekać, aż on ją zabije?

​Scenariusz powtórzył się dwukrotnie. Najpierw w nocy z 25 na 26 grudnia, około trzeciej nad ranem. Pod budynkiem na pierwszym piętrze stanął mężczyzna. Ciszę nocy rozdarł huk tłuczonego szkła – w stronę okien poleciały kamienie. Kolejnej nocy sytuacja się powtórzyła. Pani Martyna od tamtej pory nie sypia. Każdy szelest za oknem, każdy cień na chodniku wywołuje paraliżujący lęk.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

​Kronika zapowiedzianej przemocy?

​W tej historii rozbite szyby to tylko wierzchołek góry lodowej. Według relacji kobiet, koszmar trwa od dawna. Martyna i jej były partner, 29-latek ze Słupska, nie są razem od roku. Łączą ich jednak dzieci i – jak twierdzi rodzina – przeszłość naznaczona agresją.

​– On ją pobił, gdy była jeszcze w ciąży – wspomina pani Anna. – Wtedy wycofała sprawę. Chciała dobrze dla dzieci, wierzyła w zmianę. Dziś płacimy za tamtą nadzieję.

​Lista przewinień, o które rodzina oskarża mężczyznę, jest długa: przebite opony, nieustanne groźby, nękanie. „Będę ci umilał życie do końca” – te słowa mają być codziennością pani Martyny. Kobieta twierdzi, że posiada nagrania potwierdzające te groźby. Mimo to czuje się pozostawiona sama sobie.

​– To jest człowiek, który się leczy, jest na silnych lekach. On nie powinien funkcjonować bez nadzoru wśród ludzi – mówi z przekonaniem jej matka, przywołując historie kobiet, które zginęły, mimo że miały ochronę i zakazy zbliżania.

​Druga strona medalu: „To rozgrywka o dzieci”

​Były partner Martyny (proszący o zachowanie anonimowości) przedstawia zupełnie inną wersję zdarzeń. W rozmowie z nami stanowczo odcina się od nocnych ataków na mieszkanie przy Korfantego.

​– Nie było mnie tam. Siedziałem w domu z dziećmi. Jakim trzeba być idiotą, żeby wybijać szyby tam, gdzie śpią własne dzieci? – pyta retorycznie.

​Według niego cała sytuacja to cyniczna manipulacja i element walki o opiekę nad dziećmi. Mężczyzna twierdzi, że złożył wniosek o całkowite pozbawienie Martyny praw rodzicielskich i to on czuje się ofiarą pomówień. Sugeruje, że za zniszczeniami mogą stać osoby z kręgu obecnego partnera kobiety. Choć początkowo deklarował przekazanie dowodów na swoją obronę, ostatecznie wycofał się z tej obietnicy.

​Głos z wnętrza koszmaru: „Robię to w białych rękawiczkach”

​Kiedy rozmawiamy z panią Martyną, jest w drodze. W tle słychać szum samochodu i pośpiech – kobieta właśnie jedzie zabezpieczyć dowody, zgrać nagrania i groźby, które od tygodni zatruwają jej życie. Nie ma czasu na dłuższą rozmowę, bo każda chwila to dla niej walka o to, by system w końcu ją zauważył.

​– Dziś w nocy to się stało znowu – mówi drżącym głosem. – Kolejna szyba poszła w drobny mak. Mam już rozbite dwa okna, a on wciąż nie przestaje. Czuję się osaczona, bo to nie są już tylko ataki na mój dom, to są groźby kierowane do całej mojej rodziny: do mamy, a nawet do babci.

​Pani Martyna przyznaje, że najbardziej przeraża ją wyrachowanie byłego partnera. W wiadomościach, które archiwizuje, mężczyzna ma się przechwalać swoją bezkarnością.

Mam to czarno na białym. Pisze mi prosto w twarz, że wszystko robi „w białych rękawiczkach” – relacjonuje kobieta. – On jest przekonany, że potrafi niszczyć mi życie tak, by nikt nie mógł mu nic udowodnić.

​Największy ból budzi jednak poczucie osamotnienia w starciu z procedurami. Choć policja na Korfantego pojawiała się już wielokrotnie, dla pani Martyny każda kolejna interwencja to tylko kolejna kartka w policyjnych aktach, która nie zmienia jej sytuacji.

Dzisiaj funkcjonariusze byli u mnie po raz trzeci. I co usłyszałam? Że muszę złożyć kolejne, osobne zawiadomienie – mówi z goryczą. – Problem w tym, że policja wypełnia dokumenty, a ja w tym czasie po prostu drżę o własne życie. Boję się odbierać telefon z nieznanych numerów, boję się każdego huku za oknem. Mam dowody, mam nagrania, ale wciąż mam wrażenie, że nikt nie chce mi realnie pomóc, zanim nie wydarzy się coś naprawdę strasznego.

​System ma czas, ofiara nie

​Policja w Słupsku potwierdza, że w okresie świątecznym interweniowała przy ul. Korfantego trzykrotnie. Komunikat podkom. Jakuba Bagińskiego jest powściągliwy: mundurowi udzielili informacji o trybie składania zawiadomienia, co zgłaszająca uczyniła.

​Najważniejszy jest jednak jeden szczegół: wobec rodziny wdrożona została procedura Niebieskiej Karty. To sygnał, że państwo wie o problemie przemocy w tej relacji. Jednak dla kobiet z ulicy Korfantego biurokracja to za mało.

​– Policja przyjeżdża, spisuje i odjeżdża. A ja zostaję z rozbitym oknem i człowiekiem, który obiecał mi piekło – kończy pani Martyna.

​Obecnie policja ustala okoliczności zdarzenia i sprawdza, czy w okolicy znajduje się monitoring, który pozwoli jednoznacznie wskazać sprawcę. Do tego czasu na ulicy Korfantego nikt nie zaśnie spokojnie.

Do tematu będziemy wracać.

[ZT]10879[/ZT]

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%