Zamknij

Dodaj komentarz

Traktory pod Warszawą. „Wyginiemy jak dinozaury” – Pałasz o kulisach walki rolników z Mercosur

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 19:54, 10.01.2026 Aktualizacja: 20:01, 10.01.2026
Skomentuj Rolnik Zbigniew Gołda koczuje w traktorze pod Warszawą. Z lewej Jurek Pałasz Rolnik Zbigniew Gołda koczuje w traktorze pod Warszawą. Z lewej Jurek Pałasz

Kiedy w Brukseli zapadają decyzje o wolnym handlu, na drogach dojazdowych do stolicy słychać ryk silników i czuć narastającą frustrację. Rolnicy, którzy od lat karmią Polskę, dziś mówią wprost: zostaliśmy sami. 

– Od myszy do cesarza wszyscy żyją z gospodarza, ale o nas przypominają sobie tylko przed wyborami – mówi Jurek Pałasz, rolnik z powiatu bytowskiego, który aktywnie wspiera ogólnopolski protest.

​500 kilometrów determinacji: Zbyszek jedzie na kołach

​Główny nurt mediów rzadko pokazuje skalę poświęcenia. Jurek Pałasz przytacza historię Zbyszka Gołdy z gminy Kobylnica, który stał się symbolem obecnego oporu. Podczas gdy maszyny z Zachodniopomorskiego jechały na lawetach, Zbyszek i jego kolega pokonali trasę do Warszawy dwoma ciągnikami „na kołach”.

​– To 500 kilometrów drogi. Machaliśmy mu z flagami w Borzytuchomiu, kiedy mijał nasz powiat – wspomina Jurek Pałasz. – Teraz stoją pod Warszawą, bo policja nie wpuściła ich do centrum. Blokady są wszędzie, ale chłopaki zostają na posterunku do skutku.

​Mercosur, czyli walka Dawida z Goliatem

​Głównym powodem obecnego buntu jest umowa z krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj). Dla polskiego rolnika to nie jest „wolny handel”, to nierówna walka o przetrwanie.

​- W Brazylii czy Argentynie mają po trzy plony w roku. Tam bydło pasie się na stepach niemal bezkosztowo. My w Europie mamy zimy, musimy ogrzewać budynki, kupować paszę i spełniać wyśrubowane normy. Oni nas po prostu przebijają ceną, bo nie mają żadnych kosztów – tłumaczy Pałasz.

​Kolejną kwestią są pestycydy. Rolnik z Bytowa zwraca uwagę na drastyczną dysproporcję.

– My mamy limity na poziomie 2,5 kg na hektar, oni mogą walić po 12 czy 16 kg. Przyjedzie do nas żywność naszpikowana chemią, której nam zakazano używać. Gdzie tu logika? – pyta.

​Gorzkie lekcje: Od „technicznego zboża” po „buty posła”

​Nieufność rolników wobec zapewnień rządu o „bezpiecznikach” w umowach handlowych ma swoje źródło w niedawnych aferach ze zbożem z Ukrainy.

  • Zboże techniczne: Jurek Pałasz wspomina spotkanie z wiceministrem, na którym padło pytanie o losy trefnego zboża. – Odpowiedź była jedna: „zjedliśmy to”. Tak samo będzie z mięsem z Ameryki Południowej – twierdzi.

  • Polityczny zawód: Mocne słowa padają pod adresem Michała Kołodziejczaka. – Kiedyś latał po sklepach i sprawdzał etykiety, dziś jest zwykłym posłem. Kupił sobie buty i zapomniał o wsi. Sąsiedzi go u siebie wygwizdują – relacjonuje.

  • Incydent z gnojówką: Rolnicy nie przebierają w środkach. Rozlanie gnojówki pod domem wiceministra Krajewskiego to wyraz desperacji. – Wielce obrażony, a niech się weźmie do roboty, bo od pół roku tylko rozmawiają i nic z tego nie wynika – ucina rolnik.

​Żywność to też zbrojenie

​Jurek Pałasz zwraca uwagę na aspekt, który umyka decydentom w Warszawie: bezpieczeństwo żywnościowe to fundament suwerenności kraju.

​- Wydajemy miliardy na czołgi i armię, i słusznie. Ale jeśli zniszczymy własne rolnictwo, to w razie kolejnej pandemii czy blokady oceanu będziemy jeść piach. Statki z Ameryki nie dopłyną na czas. My wyginiemy jak dinozaury, a naród zostanie bez jedzenia.

​Organizacja oddolna: Siła bez wodza

​Obecne protesty, jak podkreśla Pałasz, są inne niż te sprzed lat. Ruch OOPR (Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników) celowo nie ma jednego przewodniczącego. 

Łatwo jest sprzedać lidera, ale nie da się sprzedać tysięcy rolników, z których każdy ma coś do powiedzenia – wyjaśnia.

​Choć premiera Donalda Tuska rolnicy oceniają dziś surowo, zarzucając mu manipulowanie danymi o PKB (zaniżanie udziału rolnictwa do 3%), nie zamierzają składać broni. Traktory pod Warszawą to dopiero początek długiej drogi o odzyskanie godności polskiej wsi.

Wysłaliśmy zestaw pytań w tej sprawie do posła z okręgu słupskiego Zbigniewa Konwińskiego, który od miesięcy konsekwentnie milczy, odkąd został szefem klubu parlamentarnego KO. Dotychczas na żadne z wcześniej przesłanych pytań nie odpowiedział, ale być może teraz będzie inaczej?

[ALERT]1768071278211[/ALERT]

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%