Rewolucja w planowaniu przestrzennym Słupska stała się faktem, choć na mapie miasta wciąż widnieje pewna „biała plama”. Radni pochylili się nad dokumentem, który od teraz będzie wyznaczał kierunki rozwoju, decydował o wysokości budynków i o tym, gdzie powstaną nowe osiedla, a gdzie fabryki. Mowa o planie ogólnym – cyfrowym następcy starego studium, który ma być biblią dla inwestorów i urzędników. Co ciekawe, mimo że Bolesławice są już częścią miasta, w nowym dokumencie na razie ich nie znajdziemy. Dlaczego procedura legislacyjna nie nadążyła za zmianą granic i co to oznacza dla mieszkańców?
Czym właściwie jest ten tajemniczy plan ogólny? To nie tylko zmiana nazwy. Dotychczasowe „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego” odchodzi do lamusa. Plan ogólny to twarde prawo miejscowe. Oznacza to, że każda decyzja o warunkach zabudowy (WZ) i każdy nowy plan miejscowy muszą być z nim zgodne co do joty. Jeśli plan ogólny przewiduje domki jednorodzinne, deweloper nie wciśnie tam bloku, powołując się na mgliste zapisy.
Sytuację wyjaśniał podczas sesji Maciej Araszkiewicz, dyrektor Wydziału Polityki Przestrzennej:
- Jest to plik cyfrowy, który zawiera dane dotyczące przeznaczenia głównego terenu, przeznaczenia towarzyszącego, wskaźników intensywności oraz wysokości zabudowy. Wszystkie gminy przygotowują go tak, aby wyglądał identycznie, w oparciu o ministerialny wzorzec.
Dokument powstawał na bazie istniejących planów miejscowych, ale musiał zostać wtłoczony w sztywne ramy nowego rozporządzenia. To trochę jak przepisywanie poezji do Excela – trzeba zachować sens, ale forma jest narzucona z góry.
Choć od 1 stycznia granice Słupska są szersze o sołectwa przyłączone z gminy Kobylnica, plan ogólny uchwalono w starych granicach. Brzmi absurdalnie? Tylko z pozoru. To kwestia biurokratycznej machiny, która ruszyła na długo przed zmianą granic. Gdyby miasto chciało uwzględnić Bolesławice teraz, całą procedurę trzeba by wstrzymać i zaczynać niemal od nowa.
- Procedurę przeprowadziliśmy w granicach, które obowiązywały do końca zeszłego roku. Zgodnie z ustaleniami z Ministerstwem, taka ścieżka była prawidłowa. Gdy dokument wejdzie w życie, natychmiast przystąpimy do jego zmiany, aby objąć nim nowe tereny i wprowadzić dla nich ustalenia – uspokaja dyrektor Araszkiewicz.
Kiedy to nastąpi? Optymistyczny scenariusz zakłada, że w marcu radni podejmą uchwałę o przystąpieniu do zmiany planu, a „łatka” dla Bolesławic będzie gotowa za około rok.
Podczas dyskusji pojawiły się obawy, czy nowy plan nie „zabetonuje” miasta zbyt restrykcyjnymi przepisami. Przewodniczący Rady, Paweł Szewczyk, zwracał uwagę, że zbyt szczegółowe zapisy mogą w przyszłości wiązać ręce kolejnym samorządowcom. Zmiana planu ogólnego to proces długotrwały, więc lepiej zostawić sobie furtkę.
- Zwracałem uwagę, aby zapisy były na tyle ogólne i dopuszczające, by przyszłe rady miejskie wraz z prezydentem miały możliwość w miarę szybkiego wprowadzania zmian w planach miejscowych. Ten plan ogólny bardzo mocno ogranicza późniejsze działanie – argumentował Szewczyk.
Urzędnicy zapewniają jednak, że wycisnęli z przepisów maksimum elastyczności. Tam, gdzie prawo pozwalało, dopisywano funkcje uzupełniające. Przykładowo, na terenach wielorodzinnych dopuszczono też zabudowę jednorodzinną i usługi. Są jednak granice, których przekroczyć nie można – jak choćby wskaźniki chłonności terenu, które Słupsk ma już wyśrubowane do górnych limitów.
Ciekawy wątek w dyskusji poruszył radny Bogusław Dobkowski, nawiązując do historycznych planów Osiedla Zachód. Okazuje się, że wizje urbanistów sprzed pół wieku zakładały tam znacznie wyższą zabudowę, która schodkowo miała maleć w stronę domków jednorodzinnych.
- Prawie 50 lat temu na moje zlecenie Inwestprojekt projektował Osiedle Niepodległości. Były plany budynków dwunastokondygnacyjnych, potem siedmiokondygnacyjnych przy ulicy Dmowskiego, aż do domków. Osiedle Zachód raczej nie pójdzie w górę, tylko utrzyma tę wysokość, którą mamy obecnie – wspominał radny Dobkowski.
Nowy plan ogólny ma też dobrą wiadomość dla działkowców. Ustawodawca narzucił obowiązek, by ogrody działkowe były dopuszczalne niemal w każdej strefie – czy to przemysłowej, czy mieszkaniowej. Rodzinne Ogrody Działkowe są więc bezpieczne i wpisane w miejską tkankę na stałe.
Teraz uchwała trafi do wojewody. Jeśli ten nie dopatrzy się błędów prawnych, plan wejdzie w życie, a urzędnicy niemal od razu usiądą do pracy nad włączeniem do niego nowych terenów.
::news{"type":"see-also","item":"11184"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Słupska komenda ma nowego komendanta!
Super. Brawo 👏
Słupsk
23:33, 2026-02-04
Słupska komenda ma nowego komendanta!
Brawo Leszek 👍 👍 👍 🙂
Zielin
18:56, 2026-02-04
Rodzinne grunty, pusta kasa i milczący poseł
Do zobaczenia przy urnach wyborczych
janusz
14:54, 2026-02-04
Rodzinne grunty, pusta kasa i milczący poseł
I to samo będzie z koleja bytowska, zobaczycie. Też jej na pewno nie bedzie
Marcin
19:17, 2026-01-31