Temat oświaty budzi w Słupsku skrajne emocje, zwłaszcza w zderzeniu z niżem demograficznym i potężnym budżetem rzędu 370 milionów złotych. Choć radni ostatecznie jednogłośnie przyjęli nową sieć szkół, dyskusja na sesji odsłoniła szereg wątpliwości: od wykluczenia komunikacyjnego uczniów z podmiejskich osiedli po ideologiczny spór o to, jak system powinien traktować dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
Obrady rozpoczyna przewodniczący Paweł Szewczyk, przyznając otwarcie, że temat reformy budzi strach, głównie ze względu na demografię. Dopytuje, czy miasto ma realny plan działania, czy jedynie mechanicznie wydaje setki milionów złotych. Te wątpliwości szybko znajdują odzwierciedlenie w konkretnych pytaniach radnych.
Najpierw na tapet trafia logistyka. Anna Sadlak, dyrektor Wydziału Oświaty, tłumaczy, że przy planowaniu nowej sieci szkół urzędnicy starają się zachować ustawowe odległości, ale idealne rozwiązania nie istnieją.
– Nigdy nie będzie w ten sposób, że jednym autobusem dzieci będą dojeżdżały od miejsca zamieszkania do swojej szkoły i wszyscy będą zadowoleni – wyjaśnia Anna Sadlak.
Dyrektor zapewnia, że miasto współpracuje z ZIM-em i reaguje na wnioski mieszkańców, podając jako przykład udane korekty przy ulicy Lota (SP nr 11). Obiecuje również, że urzędnicy „pochylą się” nad transportem dzieci z Bolesławic do SP nr 16 linią nr 11, choć zmiany dotyczą roczników zaczynających szkołę we wrześniu 2026 roku.
Tu do dyskusji włącza się radny Kacper Moroz, punktując słabości komunikacji podmiejskiej. Zwraca uwagę na „kolorowe osiedle” (ulice Tęczowa, Morelowa, Śliwkowa, dawna Akacjowa), skąd dzieci mają kilometr do przystanku.
– Proszę zwrócić uwagę, jak można byłoby spożytkować ten czas dzieci, które muszą po prostu na piechotę, często w mrozie, na ten przystanek iść – argumentuje Kacper Moroz, dodając, że linię obsługuje PKS, a nie MZK.
Przewodniczący Szewczyk tonuje nastroje, zauważając, że większość dzieci z tych rejonów i tak kontynuuje naukę w Kobylnicy, więc problem nie ma jeszcze masowej skali.
Kolejnym punktem zapalnym okazuje się rejonizacja i statystyki. Radna Renata Stec dopytuje o konkretne liczby dzieci przy ulicach Henryka Jordana, Leonida Teligi czy Stanisławy Walasiewiczówny. Dyrektor Sadlak odbija piłeczkę, sugerując, że pytanie jest „podchwytliwe”, ale zapewnia, że miasto ma obowiązek przyporządkować każdą ulicę do szkoły, nawet jeśli obecnie nie mieszka tam żaden uczeń.
Najgorętsza wymiana zdań dotyczy jednak dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Radna Stec pyta wprost, czy w nowych planach przewidziano tworzenie klas integracyjnych, czy też ciężar ten nadal spoczywać będzie tylko na trzech placówkach (SP 10, SP 4 i SP 5). Jej zdaniem rodzice i nauczyciele oczekują wsparcia w mniejszych oddziałach dla uczniów autystycznych, niedosłyszących czy niedowidzących.
Odpowiedź wiceprezydent Beaty Chrzanowskiej jest jednoznaczna i wskazuje na zmianę filozofii miasta w kierunku edukacji włączającej.
– Ideą edukacji włączającej jest włączanie dzieci z potrzebami w klasy i szkoły masowe, a nie tworzenie oddziałów integracyjnych. Każde dziecko z orzeczeniem może chodzić do szkoły masowej – ripostuje Beata Chrzanowska.
Wiceprezydent podkreśla, że ostateczna decyzja należy do rodzica, ale teza o konieczności tworzenia nowych oddziałów integracyjnych jest według niej nieuprawniona. Mimo różnic w podejściu do detali, Rada Miejska ostatecznie przyjmuje uchwałę o nowej sieci szkół dwudziestoma głosami, bez głosów sprzeciwu.
::news{"type":"see-also","item":"11351"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Chirurgia w Słupsku POD LUPĄ. Pacjenci pytają
Droga Pani nie chodzi o pieniądze. Ryba psuje się od głowy i w tym przypadku również tak jest. Wszystko zepsuł zarząd szpitala i nadal to robi, twierdząc że wszystko jest pod kontrolą. Są to kłamstwa, bo w tym miejscu nic nie jest pod kontrolą, a obecny ordynator bierze 4 doby pod rząd ponieważ nie ma komu pracować. Proszę się zainteresować tematem ze J.F o którym było tak głośno znów wraca do szpitala, bo Pani prezesa wszystko potrafi zanieść pod dywan. Zostało zwolnionych dużo pracowników z powodu „cięcia kosztów” a były ordynator dostaje 450tys odprawy. To o czym my rozmawiamy ..
Były pracownik.
18:58, 2026-02-16
Wieloletnia kierowniczka MOPR oskarża: „Zniszczyli mni"
Wytrwałości p. Iwono, proszę nie odpuszczać. Ten smród spod kołderki śmierdzi coraz bardziej.
ttt
16:37, 2026-02-16
Słupscy REKORDZIŚCI z długami
A czemu my mamy odpowiadać za kogoś jak ktoś nie płaci czynszu ja płacę
Jola
16:38, 2026-02-15
Chirurgia w Słupsku POD LUPĄ. Pacjenci pytają
Jak nie wiadomo o co chodzi ( odejście lekarzy chirurgów) to chodzi o .... pieniądze . Poszli tam gdzie dostali więcej
Grace Mary
12:07, 2026-02-15