Zamknij

Dodaj komentarz

Pociąg za 317 zł czy kilometrówka za 1300? Delegacje Marty Makuch

Wojciech Nowicki Wojciech Nowicki 07:00, 13.03.2026 Aktualizacja: 00:34, 13.03.2026
Skomentuj Pociąg za 317 zł czy kilometrówka za 1300? Delegacje Marty Makuch FOT. AI - zdjęcie ilustracyjne

Koszty delegacji władz Słupska wywołały polityczną burzę. Radny Kacper Moroz przeanalizował oficjalny rejestr wyjazdów służbowych i wskazuje na – jego zdaniem – ogromne różnice w sposobie korzystania z publicznych pieniędzy. Najwięcej kontrowersji wzbudzają podróże wiceprezydent Marty Makuch oraz sposób rozliczania przejazdów prywatnym samochodem.

Moroz zwraca uwagę na przykład podróży do Warszawy. Z dokumentów wynika, że prezydent miasta Krystyna Danilecka-Wojewódzka wybiera pociąg, a koszt przejazdu wynosi niecałe 317 złotych. Tymczasem – jak wylicza radny – wiceprezydent Marta Makuch na tej samej trasie korzysta z prywatnego samochodu i rozlicza tzw. kilometrówkę.

Ta sama trasa kosztuje podatników ponad 1300 złotych. To ponad cztery razy więcej za dokładnie ten sam kierunek – mówi Moroz. – Mieszkańcy mają prawo pytać, czy naprawdę nie da się podróżować taniej?

Na tym jednak lista zarzutów się nie kończy. Radny wskazuje również na zagraniczne wyjazdy wiceprezydent Makuch. Wśród nich wymienia m.in. wizytę we Włoszech związaną z oglądaniem oczyszczalni ścieków, sześciodniowy wyjazd do Szwajcarii oraz podróż do Indonezji za ponad 5 tys. złotych, która – według dokumentów – miała dotyczyć poznawania sztuki.

Słupsk chwali się jedną z najnowocześniejszych oczyszczalni ścieków w Polsce, a mimo to jedziemy oglądać takie instalacje we Włoszech. Trudno nie zadawać pytań o sens takich delegacji – komentuje Moroz.

Kontrowersje budzi także wyjazd na Europejski Kongres do Mikołajek. Z dokumentów wynika, że wiceprezydent podróżowała prywatnym samochodem i nocowała w pięciogwiazdkowym hotelu Gołębiewski. Łączny koszt tej delegacji miał wynieść blisko 1800 złotych.

Moroz krytykuje również delegację drugiej wiceprezydent Słupska, Beaty Chrzanowskiej. Według radnego na grudniowe posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. edukacji w Warszawie udała się służbową limuzyną z kierowcą.

W mediach społecznościowych pojawiło się sporo zdjęć z tego wyjazdu, ale w oficjalnym protokole z posiedzenia nie ma ani jednego wystąpienia wiceprezydent – twierdzi Moroz.

Władze miasta zdecydowanie odrzucają zarzuty radnego. Prezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka podkreśla, że skala wydatków jest niewielka w stosunku do całego budżetu urzędu.

Budżet na delegacje dla całego urzędu to około 180 tysięcy złotych. Ścisłe kierownictwo wykorzystuje z tej kwoty mniej więcej 45 tysięcy – wyjaśnia prezydent.

Odpowiada także na zarzuty dotyczące wyjazdów zagranicznych.

Zostaliśmy zaproszeni przez stronę szwajcarską. Jedyna kwota, którą musieliśmy ponieść jako pracodawca, to około 300 złotych diety. Pozostałe koszty pokrywali partnerzy zapraszający – tłumaczy Danilecka-Wojewódzka.

Radny Moroz podważa jednak tę wersję wydarzeń, powołując się na dokumenty uzyskane z urzędu.

Z tych materiałów wynika coś zupełnie innego. Sam transport do Szwajcarii kosztował ponad 1100 złotych, do tego dochodzi 461 złotych diety i niemal 680 złotych za nocleg – wylicza.

Ratusz broni również stosowania kilometrówek. Prezydent przypomina, że miasto dysponuje tylko jednym samochodem służbowym i jednym kierowcą.

W wielu sytuacjach podróż prywatnym autem jest po prostu tańsza. Nie trzeba wtedy opłacać noclegu ani diety dla kierowcy – argumentuje.

W obronie władz miasta staje także radna Małgorzata Lenart.

Urzędnicy muszą jeździć, spotykać się z partnerami i poszerzać horyzonty. Nie możemy zamykać się w lokalnym zaścianku – mówi.

Dyskusja o delegacjach przerodziła się jednak w jeszcze poważniejszy problem. Moroz ujawnił, że w odpowiedzi na swoją interpelację otrzymał niezanonimizowany plik Excel zawierający dane dotyczące ponad 500 wyjazdów pracowników urzędu.

To mogą być dane osobowe setek ludzi. Poważnie zastanawiam się nad zgłoszeniem sprawy do Urzędu Ochrony Danych Osobowych – zapowiada radny.

Sprawa delegacji władz Słupska pokazuje, jak wrażliwym tematem pozostaje gospodarowanie publicznymi pieniędzmi. Dla jednych wyjazdy to element pracy i budowania relacji z partnerami. Dla innych – symbol urzędniczego rozmachu finansowanego z kieszeni podatników.

[ZT]11208[/ZT]

[ZT]11558[/ZT]

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%