Zamknij

Dodaj komentarz

„Wojsko mi odmówiło”. Kulisy zimowego kryzysu w Ustce

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 07:00, 18.03.2026 Aktualizacja: 17:30, 17.03.2026
Skomentuj „Wojsko mi odmówiło”. Kulisy zimowego kryzysu w Ustce Burmistrz Ustki ujawnia, że wojsko odmówiło pomocy przy odśnieżaniu miasta

Choć śnieg już dawno stopniał, wraca temat jednej z najtrudniejszych zim ostatnich lat w Ustce. Podczas obrad oraz w rozmowie z naszą redakcją burmistrz Jacek Maniszewski szeroko odniósł się do sytuacji, jaka panowała w mieście. Najmocniejszy wątek? Brak pomocy ze strony wojska i konieczność radzenia sobie wyłącznie własnymi siłami.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

To był chyba najtrudniejszy tydzień, jaki przeżyłem w historii bycia burmistrzem – mówił podczas sesji.

Jak podkreślał, skala opadów była wyjątkowa.

Takich opadów nie było od piętnastu lat – zaznaczył.

PRACA NON STOP I WALKA Z CZASEM

Miasto prowadziło działania praktycznie bez przerwy.

ZGK pracował dwadzieścia jeden godzin na dobę, a były dni, kiedy pracowaliśmy przez całą dobę – mówił burmistrz.

Prezes ZGK Daria Jankowska potwierdzała:

Pracownicy pracowali nie w stu procentach, tylko w dwustu procentach swoich możliwości.

Jak wyliczono, zużyto ponad 145 ton soli, czyli więcej niż w całym poprzednim sezonie zimowym. Sprzęt pracował setki godzin, a do działań włączono także miejskie spółki.

My nie walczyliśmy tylko z odśnieżaniem, ale z odkopywaniem miasta – podkreślała Jankowska.

MIASTO POD PRESJĄ I FALA KRYTYKI

W trakcie kryzysu pojawiło się wiele komentarzy w internecie. Burmistrz odniósł się do nich bardzo ostro.

To jest żenujące, co niektórzy piszą – mówił.

Najłatwiej siedzieć w ciepłym foteliku i uderzać w burmistrza i służby – dodał, odnosząc się do anonimowych wpisów.

Podkreślał przy tym, że decyzje dotyczące wywozu śniegu były podejmowane na podstawie realnych potrzeb mieszkańców.

Nie dlatego, że ja tam mieszkam. Na ulicy Słowiańskiej mieszka najwięcej osób, dlatego była priorytetowa.

MIESZKAŃCY I RADNI Z ŁOPATAMI

W obliczu skali problemu w działania włączali się także mieszkańcy oraz część radnych.

Dziękuję tym, którzy wzięli łopaty i poszli odśnieżać przejścia – mówił burmistrz.

Były sytuacje, w których to właśnie oddolna pomoc pozwalała udrożnić niektóre miejsca szybciej niż działania sprzętu.

KLUCZOWY WĄTEK: BRAK POMOCY WOJSKA

Najwięcej emocji budzi jednak sprawa wojska. Burmistrz nie pozostawił wątpliwości.

Wojsko mi odmówiło – powiedział wprost.

Jak relacjonował, początkowo pojawiła się informacja o możliwym wsparciu.

Miało przyjść dwadzieścia osób, kupiliśmy nawet łopaty, żeby byli przygotowani do pracy.

Jednak jeszcze tego samego dnia decyzja została cofnięta.

Dostaliśmy informację, że nie mogą przyjechać, bo nie ma zarządzenia kryzysowego.

Miasto próbowało interweniować wyżej.

Napisaliśmy pismo do wojewody, ale nie dostaliśmy odpowiedzi – podkreślał.

Dodatkowe kontrowersje wzbudził fakt, że wojsko pojawiło się w tym samym czasie w Słupsku.

Dlaczego jest w Słupsku? Nie wiem – przyznał burmistrz.

„TO NIE WOJSKO DECYDUJE” – KULISY W ROZMOWIE Z REDAKCJĄ

W rozmowie z naszą redakcją Maniszewski doprecyzował, że problem wynikał z procedur, a nie samej decyzji żołnierzy.

Oni nie mają takiej możliwości. Decyzję wydaje wojewoda w sytuacji klęski żywiołowej – tłumaczył. – Ten śnieg nie został uznany za klęskę żywiołową i wojewoda nawet się nad tym nie pochyliła – dodał.

Jak zaznaczył, miasto nie potrzebowało dużych sił.

Potrzebowaliśmy kilku osób do pomocy fizycznej przy skrzyżowaniach i newralgicznych miejscach.

Jednocześnie przyznał, że sytuacja ze Słupskiem pozostaje dla niego niewyjaśniona.

Nie wiem, jak to się zadziało, że w Słupsku pomogli.

OGROMNE KOSZTY I OGRANICZONE MOŻLIWOŚCI

Miasto musiało sięgnąć po wsparcie firm zewnętrznych.

Koszt ich pracy to około 24 tysiące złotych dziennie, a łączne wydatki szybko przekroczyły 100 tysięcy złotych.

To poszło w powietrze – tylko wywieźliśmy śnieg, a dalej było go pełno – przyznał burmistrz.

Prezes ZGK podkreślała, że możliwości są ograniczone.

Nie da się wywieźć śniegu z każdej ulicy. Nie pozwala na to ani sprzęt, ani moce przerobowe.

BEZPIECZEŃSTWO ZACHOWANE, ALE PROBLEMY BYŁY

Mimo trudnej sytuacji, służby zachowały ciągłość działania.

Nie było przypadku, żeby karetka, policja czy straż nie dojechały – zapewniała prezes ZGK.

Jednocześnie mieszkańcy musieli mierzyć się z dużymi utrudnieniami.

Rozumiem, że mieszkańcy mieli problem z wyjazdami – przyznała.

ZIMA MINĘŁA, PYTANIA ZOSTAŁY

Dziś, gdy sytuacja jest już opanowana, sprawa wraca w nowym kontekście – nie jako relacja z walki ze śniegiem, ale jako analiza działania państwa i procedur kryzysowych.

::news{"type":"see-also","item":"11678"}

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%