Niepozorna skarga jednej z mieszkanek Słupska, dotycząca mandatu za postój w strefie płatnego parkowania, wywołuje jedną z bardziej emocjonalnych dyskusji podczas sesji Rady Miejskiej. Choć sprawa dotyczy zaledwie kilku minut spóźnienia przy przedłużeniu biletu parkingowego, radni przez kilkanaście minut wymieniają argumenty o sens funkcjonowania całego systemu i zasadność wystawiania opłat dodatkowych.
::news{"type":"see-also","item":"10106"}
Sprawa dotyczy działania Zarządu Infrastruktury Miejskiej, który – zdaniem mieszkanki – niesłusznie odmawia anulowania nałożonej opłaty dodatkowej za nieopłacony postój w strefie płatnego parkowania.
Komisja Skarg, Wniosków i Petycji po analizie sprawy uznaje, iż Rada nie jest organem właściwym do jej rozpatrzenia, ponieważ zgodnie z ustawą o drogach publicznych egzekwowanie opłat należy do zarządcy drogi – w tym przypadku prezydenta miasta Słupska, który działa poprzez ZIM. W przypadku dalszych sporów właściwym organem jest Samorządowe Kolegium Odwoławcze.
Dyskusja o zasadności kary
Choć formalnie sprawa ma dotyczyć jedynie przekazania skargi do właściwego organu, wśród radnych wywiązuje się żywa dyskusja o zasadach funkcjonowania systemu parkingowego w mieście.
– Skarga jest nietypowa – mówi radny Jan Lange, członek Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. – Właścicielka pojazdu wykupuje bilet, odeszła załatwiać sprawy, a gdy mija jego czas ważności, wraca i wykupuje kolejny. W międzyczasie pojawia się kontroler i wystawia mandat. Uważam, że to niesprawiedliwe. Przecież zgodnie z naszą uchwałą każdy kierowca ma dodatkowe 10 minut na przedłużenie biletu.
Radny wskazuje, że w takim przypadku kontroler powinien wystawić opłatę dopiero po przekroczeniu tego czasu, a nie natychmiast po wygaśnięciu biletu.
– Skoro sami dajemy kierowcom prawo do 10-minutowej rezerwy, to kontroler powinien ją respektować. Nie może być tak, że pani musi udowadniać, iż wykupiła bilet. To system powinien to rejestrować.
Głos urzędników: „Brak potwierdzenia wysłania biletu”
W odpowiedzi głos zabiera wiceprezydent Marta Makuch, wyjaśniając, że powód odmowy anulowania opłaty jest inny, niż przedstawia to radny Lange.
– Skarga dotyczy sytuacji, w której pani nie przesyła skutecznie biletu do ZIM-u. Nie ma w systemie potwierdzenia, że mail z załącznikiem dociera. A tylko w takich przypadkach – gdy wiadomo, że bilet zostaje dosłany i potwierdzony – kara jest anulowana.
Słowa wiceprezydent nie przekonują wszystkich. Radna Renata Stec zauważa, że sam system funkcjonowania strefy płatnego parkowania budzi wątpliwości.
– Wydawało mi się, że system automatycznie rejestruje numery rejestracyjne i przypisuje opłatę do pojazdu. Tymczasem wygląda na to, że nadal opiera się to na papierowych biletach i mailach. Jeśli tak, to coś tu nie działa tak, jak powinno.
„Wstyd, że zajmujemy się takimi drobiazgami”
Dyskusja szybko nabiera emocji. Głos zabiera radny Bogusław Dobkowski, który w swoim stylu wprowadza na salę nutę ironii.
– Powiem szczerze, wstyd, że w ogóle zajmujemy się takimi pierdołami, gdy gdzie indziej przewalają się miliony! – mówi z oburzeniem. – Niech powiedzą, o jakie pieniądze chodzi, ja jutro zapłacę i dajmy spokój. W ZIM podpisują piąty aneks z projektantem, siódmy z wykonawcą, a my tu się kłócimy o parę złotych.
Część radnych reaguje śmiechem, jednak przewodniczący Paweł Szewczyk przypomina, że każda sprawa obywatela – nawet najmniejsza – musi być rozpatrywana zgodnie z prawem.
– To skarżąca domaga się wyjaśnienia. Rada ma obowiązek formalnie zająć stanowisko i wskazać właściwy organ. Takie są zasady funkcjonowania samorządu.
Spór o interpretację przepisów
Do dyskusji ponownie włącza się radny Jan Lange, który nie zgadza się z wyjaśnieniami wiceprezydent i przewodniczącego.
– Nie chodzi o maila, tylko o zasadę. Skoro dajemy mieszkańcom 10 minut marginesu, to kontroler powinien czekać. Mamy lokalne prawo, które daje kierowcy czas na powrót i przedłużenie biletu. To nie obywatel ma udowadniać, że zapłacił, tylko system ma to wykazać.
Z kolei radny Tadeusz Bobrowski jest przeciwnego zdania.
– Jeżeli ktoś wie, że kończy mu się czas, to musi wrócić na czas. Jest do 13:00, to o 13:00 ma być przy samochodzie. Nie ma co się tłumaczyć. Przychodzi kontroler, widzi brak biletu, wystawia opłatę. I tyle.
Przewodniczący prostuje: „10 minut nie działa tak, jak myślicie”
Aby zakończyć spór, przewodniczący Paweł Szewczyk zabiera głos i wyjaśnia, jak w rzeczywistości działa tzw. 10-minutowa zasada.
– Nie jest tak, że kierowca może być ukarany dopiero po dziesięciu minutach. Opłata za parkowanie obowiązuje od razu po zatrzymaniu pojazdu. Te 10 minut to jedynie czas na zakup biletu. Jeśli w tym czasie ktoś dostaje mandat, może go anulować, przedstawiając dowód opłaty.
Wyjaśnienie przewodniczącego nie zamyka jednak emocji – część radnych wciąż uważa, że kontrolerzy powinni wykazywać więcej elastyczności i zrozumienia wobec kierowców.
Głosowanie i decyzja
Po zakończeniu dyskusji Paweł Szewczyk poddaje projekt uchwały pod głosowanie.
– W paragrafie pierwszym Rada uznaje się za organ niewłaściwy do rozpatrzenia skargi – przypomina.
W głosowaniu bierze udział 20 radnych: 11 głosuje „za”, 5 jest przeciw, a 4 wstrzymuje się od głosu. Ostatecznie uchwała zostaje przyjęta wraz z autopoprawką dotyczącą daty w tytule dokumentu.
Choć sprawa formalnie się kończy, dyskusja pozostawia po sobie echo – zarówno wśród radnych, jak i w opinii publicznej.Bo jak się okazuje, nawet kilka minut przy parkomacie potrafi rozgrzać miejską debatę bardziej niż niejeden milionowy przetarg.
::news{"type":"see-also","item":"10103"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Tragedia w Kępicach. Śledczy ujawniają ustalenia
Zgadzam się z poprzednikiem. Dziecko zostało osierocone a oni jeszcze chcą zabrać matkę bo mieli wypadek, niesamowite... Taka trauma a prawo swoje, im raczej już wystarczy kłopotów...
Grzesiu
21:12, 2026-04-16
Paweł Szewczyk - strażnik interesów Rady?
To nie jest kwestia opinii. To jest kwestia prawa potwierdzona orzecznictwem. W Statucie Miasta Słupska jest zapis, że przewodniczący "reprezentuje Radę na zewnątrz". Problemem jest to, że zapis nie daje dowolności interpretacyjnej. Sąd administracyjny w tej sprawie jest jednomyślny. Wyrok WSA w Gliwicach (IV SA/Gl 396/08) wskazał wprost, że przewodniczący nie ma uprawnień wykraczających poza ustawę, zaś statut nie może rozszerzać jego kompetencji. O tym samym mówi linia nadzorcza i orzecznicza: uprawnienia przewodniczącego muszą wynikać z ustawy, a nie z DOWOLNEJ INTERPRETACJI STATUTU!!! Ustawa mówi jednoznacznie: - organizuje pracę rady - prowadzi obrady I nic więcej!!!! Sądy też podkreślają, że reprezentacja na zewnątrz w sensie działania jednostki samorządu należy do organu wykonawczego (czyli prezydenta), a nie do przewodniczącego rady! To prowadzi tylko do jednego wniosku: "NIE MA UCHWAŁY - NIE MA STANOWISKA RADY!!!" Rada wypowiada się wyłącznie przez: - uchwały - stanowiska - rezolucje - apele (Coś pominąłem Pawle?) Rolą przewodniczącego jest: - informowanie o sesji - komunikaty organizacyjne ale przedstawianie własnych ocen, narracji czy interpretacji jako głos rady NIE MA PODSTAWY PRAWNEJ!!! PODKREŚLAM!!! To nie jest kwestia sporu personalnego! To jest kwestia, czy przestrzegamy zasad działania organu kolegialnego?! Bo jeśli jedna osoba zaczyna mówić w "imieniu Rady" bez uchwały, to przestaje działać jako organ, a zaczyna działać jako JEDNOOSOBOWA INTERPRETACJA PRAWA!!! A na to - zgodnie z orzecznictwem - po prostu NIE MA ZGODY!!!!
Robert Chomicki
19:28, 2026-04-16
Słupsk: Umowa na Fundusze Szwajcarskie PODPISANA!
Raczej zazielenianie. Wystarczy przeczytać.
Kiwi
11:38, 2026-04-15
Tragedia w Kępicach. Śledczy ujawniają ustalenia
Straciła panowanie nad pojazdem i niestety skutki są tragiczne Ale żeby wiezienie?? I tak już jej ciężko będzie żyć ze świadomością że mąż nie żyje Przecież nie zrobiła tego specjalnie,nie powinno to kończyć się więzieniem Nieumyślne,to samo mówi za siebie
Ja
07:16, 2026-04-15