Zamknij

Dodaj komentarz

Ratowanie zabytków czy finansowy HAZARD? Słupska ulica Partyzantów w centrum sporu

Wojciech Nowicki Wojciech Nowicki 07:00, 14.01.2026 Aktualizacja: 23:12, 13.01.2026
Skomentuj FOT. MATERIAŁY PRASOWE FOT. MATERIAŁY PRASOWE

Rewitalizacja secesyjnych perełek przy ul. Partyzantów staje się areną ideologicznego starcia w słupskim samorządzie. Z jednej strony – argumenty o „biznesowej lekkomyślności” i braku dokumentacji. Z drugiej – wizja ratowania tożsamości miasta i odwaga, za którą „podziękują potomni”. Ile naprawdę będzie kosztować nas nowe serce pomocy społecznej?

​Modernizacja obiektów przy ul. Partyzantów to projekt, który w latach 2024–2026 ma całkowicie odmienić oblicze tej części Słupska. Choć cel – stworzenie nowoczesnego Centrum Wsparcia – łączy radnych, to droga do jego realizacji wywołuje coraz większe kontrowersje. Wszystko przez liczby, które rosną w oczach.

​„Żaden przedsiębiorca by na to nie poszedł”

​Przewodniczący Rady Miejskiej, Paweł Szewczyk, wraz z radną Renatą Stec, głośno punktują błędy w przygotowaniu inwestycji. Ich zdaniem miasto podjęło ogromne ryzyko, składając wniosek o dofinansowanie bez gotowej dokumentacji i precyzyjnego kosztorysu. Efekt? Choć miasto otrzymało z rządowego funduszu Polski Ład sporą promesę w wysokości 30 milionów złotych, to całkowita wartość zadania drastycznie skoczyła – z początkowo szacowanych 35 milionów do kwoty ponad 57,3 miliona złotych w budżecie na 2026 rok.

– To nie tak się prowadzi inwestycje – grzmiał podczas sesji Paweł Szewczyk. – Żaden przedsiębiorca nie wszedłby w temat, gdzie przy wkładzie własnym rzędu 15 milionów i dotacji 30 milionów, nagle musi dołożyć drugie tyle z własnej kieszeni. Musimy być gotowi z dokumentacją wcześniej, by nie działać pod presją czasu.

​Radna Stec dopytywała retorycznie, czy w obliczu tak wysokich kosztów nie rozsądniej byłoby wybudować zupełnie nowy, tańszy kompleks od podstaw, zamiast brnąć w kosztowną modernizację starych murów.

​Gra o wszystko: „Bierzemy albo tracimy”

​Prezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka odpiera zarzuty, tłumacząc, że miasto znalazło się w sytuacji „pod ścianą”. Dedykowany program wymuszał konkretne cele społeczne – w tym przypadku budowę centrum dla MOPR-u. Według włodarzy, alternatywą nie była budowa czegoś innego, lecz całkowita rezygnacja z 30 milionów złotych zewnętrznego wsparcia.

​Prezydent podkreśliła, że dzięki determinacji i lobbingowi – w którym kluczową rolę odegrał poseł Muller – Słupsk zyska nie tylko nowoczesną bazę dla seniorów i osób potrzebujących, ale przede wszystkim ocali historyczną tkankę miasta. Inwestycja ma być impulsem dla całej ulicy Partyzantów, która po zakończeniu prac przy trzech kluczowych obiektach będzie niemal w całości odrestaurowana.

​Odwaga ponad chłodną kalkulację

​W obronie wizji Ratusza stanęła wiceprzewodnicząca Małgorzata Lenart, argumentując, że miasto w swoich działaniach nie może kierować się wyłącznie zyskiem. Według niej, fakt, że żaden prywatny inwestor nie chciał podjąć się remontu tych gigantycznych, niszczejących budynków, jest najlepszym dowodem na to, że to samorząd musi wziąć na siebie ten ciężar.

​Wiceprezydent Marta Makuch dodała ważny aspekt ekonomiczny: realizacja Centrum Wsparcia przy ul. Partyzantów pozwoli „uwolnić” inne miejskie nieruchomości. Budynki przy ul. Słonecznej, kamienica przy ul. Jaracza oraz pomieszczenia Centrum Integracji Społecznej będą mogły zostać sprzedane lub zagospodarowane w nowy sposób, co w długofalowej perspektywie zasili budżet Słupska.

[ZT]3327[/ZT]

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%