Pielęgnacja miejskich parków i skwerów to teoretycznie czysta estetyka, jednak w Słupsku wokół drzew i krzewów wyrosła gęsta sieć politycznych kontrowersji. Gdy firma należąca do najbliższej rodziny przewodniczącego Komisji Gospodarki Komunalnej regularnie wygrywa miejskie przetargi, pytania o etykę i transparentność nasuwają się same.
::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}
Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe „Lad” s.c., prowadzone przez Agnieszkę i Łukasza Lange, od dłuższego czasu dba o to, by w Słupsku było zielono i porządnie. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ojcem współwłaściciela jest Jan Lange – wieloletni radny i przewodniczący komisji, która bezpośrednio nadzoruje obszar gospodarki komunalnej. To właśnie ten układ personalny stał się zarzewiem konfliktu, który w ostatnich dniach wypłynął na światło dzienne i podzielił lokalnych polityków.
Głos w tej sprawie zabrała radna Beata Kątnik, która podczas ostatniego posiedzenia komisji postanowiła uderzyć prosto w jej przewodniczącego.
- Wnioskowałam o odwołanie przewodniczącego Komisji Gospodarki Komunalnej, Jana Lange, ponieważ jego syn wykonuje usługę na rzecz miasta.
Radna argumentuje, że sytuacja ta budzi ogromne wątpliwości, ponieważ Jan Lange, jako osoba ustalająca porządek obrad i organizująca pracę komisji, znajduje się w ewidentnym konflikcie interesów.
- Nie może być to transparentne w przypadku, kiedy chodzi o rozliczenie firm zajmujących się sprzątaniem, wycinką drzew, odśnieżaniem i tak dalej – podkreśla Kątnik.
Dla radnej brak jasnego oddzielenia funkcji publicznej od prywatnych interesów rodziny przekłada się na konkretne zaniedbania, które odczuwają mieszkańcy.
- Mamy problem, bo jest brudno w mieście. Parki, w których bawią się nasze dzieci, trzeba systematycznie i należycie sprzątać, a nie są w taki sposób pielęgnowane. Łamią się konary i drzewa – punktuje Beata Kątnik, sugerując, że brak rzetelnej kontroli nad firmą syna radnego może wpływać na jakość świadczonych usług.
Jan Lange do zarzutów podchodzi z dystansem, nie szczędząc przy tym ostrej ironii. W rozmowie z naszą redakcją odpierał ataki, twierdząc, że jego dzieci to dorośli ludzie pracujący na własny rachunek.
- Czy z tego tytułu, że ja jestem radnym, ma to się przenosić na moje dzieci? Należy je pozamykać do więzienia, żeby nie mieli styczności ze światem zewnętrznym, albo najlepiej, aby poszli do MOPS-u po zasiłek? – pyta retorycznie przewodniczący.
Lange zapewnia, że nie pełni roli doradcy w firmie syna i nie ma wpływu na to, kto wygrywa miejskie zlecenia.
- Ja im do niczego nie jestem potrzebny jako doradca czy niedoradca. Nie korzystają z tych możliwości, że ja jestem radnym.
Według radnego Jana Lange, wygrane w przetargach to efekt czystej gry rynkowej i najniższej ceny. Zaznacza on również, że urzędnicy w dzisiejszych czasach zbyt mocno obawiają się opinii publicznej, by pozwolić sobie na jakąkolwiek pobłażliwość wobec wykonawcy spokrewnionego z radnym. Przewodniczący odniósł się także do konkretnych zarzutów dotyczących odśnieżania miasta, deklarując stanowczo:
- Mój syn nie ma nawet jednego procenta udziału w odśnieżaniu chodników i ulic w mieście.
Wyjaśnia, że działalność syna skupia się głównie na pielęgnacji zieleni, często poza granicami Słupska.
Mimo że wniosek o odwołanie Jana Lange upadł (przy remisie głosów 3 za i 3 przeciw), atmosfera wokół komisji pozostaje gęsta. Beata Kątnik nie zamierza odpuszczać i zapowiada, że sprawę powinni ocenić mieszkańcy.
W sprawę zaangażowaliśmy niezależnych obserwatorów, by spojrzeli na problem chłodnym okiem. Marcin Jaworski, działacz Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, studzi jednak emocje, wskazując na istotny szczegół prawny. Zauważa on, że Jan Lange jest radnym, a nie urzędnikiem bezpośrednio podpisującym umowy.
- Jeżeli on nie jest pracownikiem urzędu miasta, no to w zasadzie każdy inny radny może sprawdzić, czy wszystko przebiega zgodnie z procedurami. Ci radni, którzy zarzucają jakieś niecne czyny, jako radni mają prawo i obowiązek kontrolować urząd – wyjaśnia Jaworski.
Zaznacza jednocześnie, że choć sytuacja może budzić niesmak, trudniej tu o twarde dowody na konflikt interesów niż w przypadku, gdyby to urzędnik miejski zlecał prace rodzinie.
- Z punktu widzenia jawności takich działań, ciężko się tu doszukać kumoterstwa, jeśli cała dokumentacja przetargowa jest skrupulatnie prowadzona – dodaje Jaworski, choć przyznaje, że dla zwykłego mieszkańca układ ten może wydawać się kontrowersyjny.
Sprawa ma jednak wymiar praktyczny, na który zwraca uwagę radna Kątnik. Twierdzi ona, że brak rzetelnego nadzoru nad „rodzinnym” wykonawcą widać gołym okiem w słupskich parkach.
- Mamy problem, w którym systematycznie jest brudno w mieście. Parki, w których bawią się nasze dzieci, nie są należycie pielęgnowane. Łamią się konary i drzewa – punktuje radna.
Czekamy na wyjaśnienia ze strony magistratu. Pytania dotyczące szczegółów współpracy miasta z firmą syna radnego wysłaliśmy do Urzędu Miejskiego już na początku stycznia. Mimo upływu czasu, wciąż czekamy na odpowiedź.
[ALERT]1768853606973[/ALERT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
ALARM w Suchorzu! Pierwsze ognisko ptasiej grypy
60 sztuk ? adkonis spalił wszystko w kwakowie
mariusz
05:09, 2026-01-16
Ustka z budżetem na 2026 rok: Jednogłośne „TAK”
To chyba żaden kompromis. Ustka miasto uzdrowisko a Burmistrz boi się, że będzie za duzo zieleni!!! Niezła filozofia. Ustecki ABSURD! A potem martwią się, że miasto się wyludnia. A Radni gdzie są? Kto i kiedy się liczy z mieszkańcami?!? Przed wyborami...
Czlowiek z Ustki
00:03, 2026-01-16
Centrum Słupska przejdzie PRAWDZIWĄ REWOLUCJĘ
Kiedy w końcu Reja , Jagiellońska, Ziemowita i Kochanowskiego ?
Miiki
17:34, 2026-01-14
Słupsk pod śniegiem, WOJSKO na ulicach
Warto przeczytać o Słupsku: www.konfederacja-korony-polskiej-slupsk.pl/index.php/aktualności/
Tomasz
18:16, 2026-01-12