Lędowo w gminie Ustka znalazło się na trasie jednej z największych inwestycji energetycznych na Pomorzu. W oficjalnych komunikatach mówi się o bezpieczeństwie energetycznym Polski, rozwoju regionu i strategicznym znaczeniu morskich farm wiatrowych. W samej miejscowości mieszkańcy coraz częściej mówili jednak o czymś zupełnie innym: rozjeżdżonych drogach, koleinach, zapadających się przepustach, ciężarówkach i strachu o dzieci idące na przystanki.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Po naszej interwencji i wizycie z kamerą w Lędowie sprawa nabrała tempa. Kilka tygodni później radny powiatowy Konrad Tymecki wystąpił na sesji Rady Powiatu Słupskiego i podsumował efekty działań. Jak wskazał, interwencja redakcji okazała się skuteczna, bo część prac naprawczych została wykonana. Jednocześnie podkreślił, że problem nie został rozwiązany do końca. Pozostają pytania o pełną odpowiedzialność za zniszczenia, dalsze roszczenia i zabezpieczenie mieszkańców przed podobnymi sytuacjami w przyszłości.
Sprawa trafiła również do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Resort potwierdza, że otrzymał pismo radnego, a w kwietniu 2026 roku wpłynęły także dwa zapytania poselskie dotyczące zniszczeń dróg, przepustów oraz problemów komunikacyjnych w rejonie Lędowa.
Ministerstwo wskazuje też jasno, że odpowiedzialność za naprawienie szkód powstałych w wyniku realizacji inwestycji spoczywa na inwestorze.
WIELKA INWESTYCJA, MAŁA MIEJSCOWOŚĆ
Lędowo pojawia się dziś w kontekście morskiej energetyki wiatrowej, terenów wojskowych i strategicznej infrastruktury. Według Konrada Tymeckiego za opowieścią o rozwoju nie idzie poprawa codziennego życia mieszkańców.
– Nas najbardziej interesuje to, aby ta inwestycja pozostawiła po sobie nie tylko chlubę, że jesteśmy z tego regionu, ale także realny efekt dla mieszkańców. Chodzi o to, żeby mieszkańcy mogli normalnie dojeżdżać do domów. To jest najważniejsze – mówi Konrad Tymecki.
Radny podkreśla, że mieszkańcy nie występują przeciwko samej idei rozwoju czy nowoczesnej energetyki. Problemem jest sposób prowadzenia inwestycji i przeniesienie ciężkiego ruchu na lokalne drogi, które nie były do tego przygotowane.
– Jeździło tu jeszcze całkiem niedawno ponad 200–300 ciężarówek dziennie – twierdzi radny.
To ogromne obciążenie dla niewielkiej miejscowości i dróg wykonanych częściowo z płyt betonowych. Skutki są szczególnie widoczne po deszczu.
– Gdy zaczyna padać deszcz, te wszystkie płyty, którymi przejeżdżamy, zaczynają falować – relacjonuje Tymecki.
TO BAŁTYK 2 I BAŁTYK 3. MINISTERSTWO PRECYZUJE ZAKRES PRAC
W odpowiedzi przesłanej do redakcji biuro prasowe Ministerstwa Klimatu i Środowiska precyzuje, że prace prowadzone przez Polenergię i Equinor na terenie gminy Ustka są związane z budową morskich farm wiatrowych Bałtyk 2 i Bałtyk 3.
Resort zaznacza jednocześnie, że inwestycja Bałtyk 1 znajduje się w początkowej fazie realizacji.
– Obecnie nie są realizowane roboty budowlane na lądzie – informuje biuro prasowe ministerstwa w odniesieniu do projektu Bałtyk 1.
Z odpowiedzi resortu wynika, że problemy zgłaszane w rejonie Lędowa dotyczą obecnie przede wszystkim prac lądowych związanych z projektami Bałtyk 2 i Bałtyk 3.
MINISTERSTWO POTWIERDZA PISMO RADNEGO I ZAPYTANIA POSŁÓW
Sprawa Lędowa nie zatrzymała się na poziomie lokalnych skarg i sesji samorządowych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska potwierdza, że otrzymało pismo radnego Konrada Tymeckiego.
– Potwierdzamy również, że w kwietniu 2026 r. wpłynęły dwa zapytania poselskie dotyczące zniszczeń dróg, przepustów oraz problemów komunikacyjnych w rejonie Lędowa w związku z ww. inwestycjami – informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
Problem Lędowa został oficjalnie zauważony na szczeblu centralnym. Dla mieszkańców najważniejsze pozostaje jednak pytanie, czy za pismami i odpowiedziami pójdą konkretne działania?
PRZEPUSTY TEŻ NIE WYTRZYMUJĄ
Jednym z najbardziej niepokojących elementów sprawy był stan przepustów. Według radnego jeden z nich został już wcześniej naprawiony, ale kolejny nosił ślady zapadania się.
– To jest mały przepust. Ten, o którym wspominałem na sesji, już widać, że jest zapadnięty – mówił Tymecki.
Radny ostrzegał, że jeśli przepust zostanie całkowicie uszkodzony, mieszkańcy mogą stracić dojazd do posesji. Problemem byłby również sam remont. Jeżeli naprawa potrwałaby kilka tygodni, Lędowo ponownie zostałoby z kłopotem, którego wcześniej nikt systemowo nie rozwiązał.
ZA SZKODY ODPOWIADA INWESTOR. RESORT WSKAZUJE PRZEPISY
Odpowiedź Ministerstwa Klimatu i Środowiska jest istotna również z innego powodu. Resort wskazuje, kto co do zasady odpowiada za szkody powstałe w wyniku realizacji inwestycji.
– Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa odpowiedzialność za naprawienie szkód powstałych w wyniku realizacji inwestycji – w tym inwestycji związanych z budową morskich farm wiatrowych – spoczywa na inwestorze realizującym dane przedsięwzięcie – informuje biuro prasowe ministerstwa.
Resort dodaje, że podmioty prowadzące prace budowlane są zobowiązane do przywrócenia terenu do stanu poprzedniego albo do pokrycia kosztów usunięcia szkód powstałych w związku z prowadzoną działalnością.
Ministerstwo odwołuje się również do ustawy o drogach publicznych.
– Zgodnie z art. 16 ust. 1 i 2 ustawy z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych budowa lub przebudowa dróg publicznych spowodowana inwestycją niedrogową, np. budową morskich farm wiatrowych, należy do inwestora tego przedsięwzięcia – przekazuje resort.
To dokładnie ten kierunek odpowiedzialności, o którym mówi Konrad Tymecki.
– Ustawa o drogach publicznych, bodajże artykuł 16, mówi, że szkody powstałe na drodze należy usuwać i naprawiać. To powinno leżeć po stronie inwestora, który prowadzi daną inwestycję – podkreśla radny.
KTO MA EGZEKWOWAĆ NAPRAWY?
Ministerstwo podkreśla, że szczegółowe prawa i obowiązki stron określa umowa zawarta pomiędzy zarządcą drogi a inwestorem inwestycji niedrogowej.
W praktyce oznacza to, że kluczową rolę w egzekwowaniu napraw ma zarządca drogi. W tym przypadku jest to zarząd dróg powiatowych.
Resort wskazuje również, że zasadniczą drogą w takich przypadkach jest dochodzenie roszczeń przez samorządy bezpośrednio od inwestora, który jest zobowiązany do usunięcia powstałych szkód bądź pokrycia kosztów ich naprawy.
Dla mieszkańców Lędowa to ważny fragment. Resort nie mówi, że problemu nie ma. Nie odsyła też wyłącznie do ogólnych deklaracji o znaczeniu inwestycji. Wskazuje konkretnie, że inwestor odpowiada za szkody, a samorząd i zarządca drogi mają narzędzia, by te obowiązki egzekwować.
POLENERGIA, PODWYKONAWCY I PYTANIE O ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Konrad Tymecki wskazuje, że największe obciążenie dróg wiąże się z ruchem pojazdów obsługujących projekt.
– Najbardziej obciąża to Polenergia, czyli wszyscy podwykonawcy realizacji Bałtyk. To jest bezsporne – stwierdza.
Radny uważa, że zabrakło skutecznego egzekwowania odpowiedzialności za stan dróg. W jego ocenie mieszkańcy nie mogą być tylko biernymi obserwatorami inwestycji, która codziennie wpływa na ich życie.
MILIONY Z KPO, A LĘDOWO ZOSTAJE Z BŁOTEM I KOLEINAMI
Tymecki zwraca uwagę, że inwestycja korzysta z dużego wsparcia publicznego i unijnego. Przy takiej skali przedsięwzięcia zabezpieczenie interesów mieszkańców powinno być – jego zdaniem – oczywiste.
– Te fundusze nie wzięły się znikąd. To są fundusze KPO – wskazuje.
Resort przyznaje, że ustawa o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych nie przewiduje specjalnego mechanizmu finansowego dedykowanego bezpośrednio samorządom, na których terenie znajduje się infrastruktura lądowa związana z wyprowadzeniem mocy z farm.
To oznacza, że gminy i powiaty nie mają osobnego, automatycznego źródła pieniędzy tylko dlatego, że na ich terenie zlokalizowana jest infrastruktura towarzysząca morskim farmom wiatrowym.
Resort wskazuje jednak na inne możliwości.
– Jednostki samorządu terytorialnego mogą korzystać z pośrednich instrumentów wsparcia. Istnieją możliwości uzyskania finansowania w ramach środków dostępnych w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności czy Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego – informuje ministerstwo.
Według resortu instrumenty te mogą finansować inwestycje, które łagodzą skutki infrastrukturalne i przestrzenne wielkoskalowych projektów energetycznych realizowanych na danym terenie.
Dla Lędowa pytanie pozostaje jednak proste: czy z tych możliwości ktokolwiek skutecznie skorzystał albo zamierza skorzystać?
CIĘŻARÓWKI, WĄSKIE DROGI I DZIECI IDĄCE NA PRZYSTANKI
Brak bezpiecznej infrastruktury szczególnie mocno widać na wąskich odcinkach. Mijanie się samochodów osobowych z ciężkim sprzętem jest tam trudne i niebezpieczne.
– Proszę zobaczyć, ta droga jest naprawdę wąska. Tutaj ciężko się minąć – mówi radny.
Problem nie dotyczy wyłącznie kierowców.
– Jak siedzę w samochodzie, czuję się bezpiecznie, ale tą drogą poruszają się dzieci – mówi Tymecki.
Chodzi o uczniów idących do szkół i na przystanki.
Radny przypomina, że Lędowo przez lata zmagało się z wykluczeniem komunikacyjnym. Sytuację poprawiło uruchomienie linii autobusowej przez powiat słupski. Teraz mieszkańcy obawiają się, czy stan dróg nie zagrozi normalnemu funkcjonowaniu transportu publicznego.
– Powiat słupski uruchomił tutaj linię autobusową i ona funkcjonuje bardzo dobrze, ale problem polega na tym, że te drogi nigdy nie zostały przystosowane do tego, aby poruszał się po nich tak ciężki sprzęt – mówi Tymecki.
STAROSTWO: DROGI SĄ MONITOROWANE
Do sprawy odniosła się Katarzyna Ciechanowicz, rzeczniczka prasowa starosty słupskiego. W przesłanym stanowisku podkreśla, że Powiat Słupski monitoruje stan infrastruktury drogowej w rejonie Lędowa, Modlinka i okolic, gdzie prowadzona jest inwestycja związana z budową morskich farm wiatrowych Bałtyk 1 i Bałtyk 2.
Według starostwa drogi są publiczne i ogólnodostępne, a ich stan techniczny jest regularnie kontrolowany przez Zarząd Dróg Powiatowych. Powiat przyznaje, że obserwowany jest wzrost natężenia ruchu, także pojazdów ciężkich obsługujących inwestycję, ale zaznacza, że zużycie nawierzchni ma charakter wieloczynnikowy.
– Drogi w tym rejonie wykonane są w technologii płyt betonowych i ich obecny stan jest w dużej mierze efektem wieloletniego użytkowania. Jednocześnie są one stale monitorowane, a w razie potrzeby prowadzone są bieżące prace utrzymaniowe – zapewnia Katarzyna Ciechanowicz.
Rzeczniczka wskazuje, że w ostatnim czasie wykonano prace przy przepustach. Jeden został wymieniony po wcześniejszym stwierdzeniu nieszczelności, a drugi udrożniony.
– Zarządca drogi posiada również dokumentację fotograficzną stanu infrastruktury sprzed rozpoczęcia inwestycji, co pozwala na bieżąco analizować zmiany i ewentualne uszkodzenia – dodaje.
Według starostwa, jeżeli szkody wynikają z realizacji inwestycji, prace mają być wykonywane przez wykonawcę robót w uzgodnieniu z zarządcą drogi. W pozostałych przypadkach działania podejmuje sam zarządca.
PO ZAKOŃCZENIU PRAC MA BYĆ KOMPLEKSOWY PRZEGLĄD
Starostwo informuje, że w trakcie inwestycji odbywają się regularne spotkania z wykonawcą. Omawiany jest na nich stan infrastruktury i zakres koniecznych napraw.
– Proces ten ma charakter ciągły i będzie kontynuowany również po zakończeniu inwestycji, kiedy przeprowadzony zostanie kompleksowy przegląd dróg w celu określenia ewentualnych dalszych potrzeb remontowych – przekazuje Ciechanowicz.
Na wybranych odcinkach wprowadzono ograniczenia tonażowe. Tam, gdzie jest to konieczne dla obsługi inwestycji, ruch odbywa się bez takich ograniczeń.
Starostwo zaznacza, że w przypadku pogorszenia stanu technicznego dróg możliwe jest wprowadzenie dodatkowych rozwiązań organizacyjnych, które mają zapewnić bezpieczeństwo użytkowników.
POLENERGIA I EQUINOR: UCIĄŻLIWOŚCI MAJĄ BYĆ OGRANICZANE
Do zarzutów dotyczących inwestycji odniosło się również biuro prasowe projektów Bałtyk, realizowanych wspólnie przez Equinor i Polenergię. W stanowisku przesłanym przez Agnieszkę Krysztofowicz, rzeczniczkę prasową Grupy Polenergia, podkreślono, że projekty morskich farm wiatrowych Bałtyk 2 i Bałtyk 3 mają istotne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski oraz rozwoju Pomorza.
– Od początku opieramy je na dialogu i współpracy z lokalną społecznością oraz władzami, bo tylko w ten sposób można prowadzić tak duże przedsięwzięcia odpowiedzialnie. Jednocześnie dokładamy wszelkich starań, aby minimalizować przejściowe uciążliwości związane z budową – przekazuje biuro prasowe projektów Bałtyk.
Według inwestora współpraca z lokalnym otoczeniem obejmuje spotkania z mieszkańcami i samorządowcami, monitorowanie stanu dróg dojazdowych, kontakt z zarządcą dróg, bieżące naprawy, wizje lokalne po wykonanych pracach, oczyszczanie nawierzchni oraz dodatkowe wytyczne dla kierowców.
W stanowisku pojawia się również ważna deklaracja.
– Po zakończeniu prac, czyli na koniec bieżącego roku, jeden z wykonawców projektów Bałtyk 2 i Bałtyk 3 zobowiązał się do przywrócenia dróg dojazdowych do stanu pierwotnego – informuje biuro prasowe.
INWESTOR NIE POTWIERDZA LICZBY CIĘŻARÓWEK
Polenergia i Equinor nie potwierdzają szacunków dotyczących liczby ciężarówek. Inwestorzy wskazują, że drogi dojazdowe są drogami publicznymi, z których korzystają nie tylko wykonawcy prac przy projektach Bałtyk 2 i Bałtyk 3.
– Nie potwierdzamy wskazanych w pytaniach szacunków dotyczących liczby pojazdów – zaznacza biuro prasowe projektów Bałtyk.
Jednocześnie inwestor przekonuje, że najbardziej intensywny etap prac ziemnych już minął.
– Natężenie ruchu związanego z budową części lądowej Bałtyk 2 i 3 będzie stopniowo wygasało, ponieważ szczyt prac związanych z pracami ziemnymi jest już za nami. Komponenty do farm na morzu będą dostarczane w większości drogą morską – czytamy w odpowiedzi.
Wykonawcy mają pozostawać w stałym kontakcie ze słupskim Zarządem Dróg Powiatowych. Jeżeli pojawiają się uwagi zarządcy drogi albo zgłoszenia mieszkańców, przeprowadzana jest wizja lokalna, a następnie wykonywane są bieżące naprawy.
BYŁY SYGNAŁY OD SOŁTYS, BYŁY TEŻ NAPRAWY
Polenergia i Equinor przyznają, że sygnały dotyczące stanu poboczy czy kolein docierały do inwestora ze strony sołtys Lędowa.
– Na sygnały ze strony sołtys Lędowa, zgłaszane w imieniu mieszkańców kilka razy w ciągu minionego roku, w sprawie stanu poboczy czy pojawienia się kolein, reagowaliśmy bieżącymi naprawami – przekazuje biuro prasowe projektów Bałtyk.
Inwestor podkreśla również, że przy projektach działa mechanizm składania skarg i zażaleń. Mieszkańcy mają być o nim informowani podczas spotkań oraz przez publiczne banery. Skrzynki i formularze kontaktowe znajdują się w biurach budowy w Lędowie i Pęplinie, a także na stronie projektów Bałtyk.
– Tymi drogami nie wpłynęła do nas żadna formalna skarga czy zażalenie od mieszkańców gminy Ustka – przekazuje biuro prasowe projektów Bałtyk.
MINISTERSTWO WSKAZUJE NA PROGRAMY LOKALNE. LĘDOWO CZEKA NA EFEKT
W odpowiedzi resort klimatu zwraca uwagę, że inwestorzy morskich farm wiatrowych w praktyce stosują również dobrowolne programy współpracy ze społecznościami lokalnymi. Ministerstwo podaje przykład programu „Choczewo. Gmina Napędzana Wiatrem”, obejmującego wsparcie inicjatyw infrastrukturalnych, społecznych i edukacyjnych.
To kolejny ważny punkt dla mieszkańców Lędowa. Skoro przy podobnych inwestycjach możliwe są programy lokalnego wsparcia, pojawia się pytanie, czy podobne działania obejmą również miejscowości w gminie Ustka, które odczuwają skutki budowy infrastruktury lądowej.
Ministerstwo podkreśla, że w dłuższej perspektywie rozwój morskiej energetyki wiatrowej ma być impulsem gospodarczym, tworzyć miejsca pracy, wzmacniać lokalne przedsiębiorstwa i wpływać na dochody budżetowe gmin. Tyle że w Lędowie mieszkańcy pytają dziś nie o długą perspektywę, ale o najbliższe tygodnie i miesiące.
Chcą wiedzieć, kto naprawi drogi, kto zabezpieczy przepusty i kto odpowie za bezpieczeństwo dzieci idących na przystanki?
PO INTERWENCJI SĄ EFEKTY. RADNY: DZIĘKUJĘ REDAKCJI
Kilka tygodni po naszej wizycie z kamerą Konrad Tymecki zabrał głos na sesji Rady Powiatu Słupskiego. Podsumował sprawę i wskazał, że działania podjęte po nagłośnieniu problemu przyniosły efekt.
Radny podziękował redakcji za interwencję i podkreślił, że po materiale oraz zainteresowaniu sprawą zaczęły pojawiać się konkretne reakcje. Według niego część najbardziej pilnych prac została wykonana, a temat przestał być odkładany na później.
Jednocześnie Tymecki zaznaczył, że sprawy nie można uznać za zamkniętą. W jego ocenie pozostają jeszcze kwestie roszczeń, odpowiedzialności za szkody oraz dopilnowania, aby drogi zostały przywrócone do właściwego stanu nie tylko doraźnie, ale realnie i trwale.
To ważne, bo mieszkańcy nie oczekują jedynie tymczasowego zasypania kolein czy punktowych napraw. Oczekują gwarancji, że po zakończeniu inwestycji nie zostaną z infrastrukturą w gorszym stanie niż przed rozpoczęciem prac.
KRYTYKA POD ADRESEM POSŁA ZBIGNIEWA KONWIŃSKIEGO
Na sesji pojawił się również wątek parlamentarzystów. Konrad Tymecki zwrócił uwagę, że występował o interwencję w sprawie Lędowa. Jak podkreślił, szczególnie rozczarowująca była postawa posła Zbigniewa Konwińskiego, szefa klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, pochodzącego z regionu.
Według radnego Konwiński jako jedyny nie odpowiedział na wniosek o interwencję.
To istotny element tej sprawy, bo poseł jest bezpośrednio związany z najbliższą okolicą i dobrze zna realia regionu.
Milczenie parlamentarzysty w takiej sytuacji budzi pytania. Zwłaszcza że sprawa dotyczy inwestycji o znaczeniu strategicznym, realizowanej na Pomorzu, ale jej codzienne skutki odczuwają mieszkańcy małej miejscowości.

PROTEST WISI W POWIETRZU, CHOĆ PO INTERWENCJI WIDAĆ POPRAWĘ
Po interwencji redakcji i nagłośnieniu sprawy sytuacja częściowo się poprawiła. Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy Lędowa mogą odetchnąć z ulgą. Problem jest szerszy niż jedna naprawa czy jedno udrożnienie przepustu.
Chodzi o odpowiedzialność za całą infrastrukturę, o egzekwowanie obowiązków inwestora i o to, czy po zakończeniu prac drogi rzeczywiście zostaną przywrócone do stanu pierwotnego.
Konrad Tymecki już wcześniej nie wykluczał protestu.
– Ci mieszkańcy chcą żyć godnie. Wiedzą, że przez ten rejon przewija się wielomilionowa inwestycja. Chcą żyć spokojnie i na pewno nie pozostawią tej sprawy bez echa – mówił.
Radny zapowiadał, że jeśli apele nie przyniosą efektu, mieszkańcy mogą sięgnąć po mocniejsze, ale legalne formy sprzeciwu.
– Jeżeli prośby nie pomagają, to należy wziąć sprawy w swoje ręce, stanąć na tej drodze i głośno krzyczeć. Może wtedy ktoś usłyszy – zapowiadał.
I dodawał:
– Myślę, że dojdzie do protestu i zatrzymania tej inwestycji w sposób kulturalny i zgodny z prawem – mówił Tymecki.
Dziś, po interwencji, widać pierwsze efekty. Ale odpowiedź ministerstwa i słowa radnego pokazują, że to dopiero jeden etap. Resort wskazuje odpowiedzialność inwestora, inwestor mówi o bieżących naprawach i przywróceniu dróg do stanu pierwotnego, a mieszkańcy nadal czekają na pełne rozwiązanie.
W Lędowie pytanie brzmi już nie tylko, kto widzi problem. Pytanie brzmi: kto dopilnuje, aby mieszkańcy nie zostali z rachunkiem za wielką inwestycję prowadzoną pod ich oknami.
Po publikacji materiału dotyczącego problemów mieszkańców Lędowa do redakcji trafiło stanowisko biura prasowego projektów Bałtyk, realizowanych wspólnie przez Polenergię i Equinor. Inwestorzy podkreślają, że projekty morskich farm wiatrowych Bałtyk 2 i Bałtyk 3 mają duże znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski i rozwoju Pomorza, ale jednocześnie deklarują, że starają się ograniczać uciążliwości związane z prowadzonymi pracami.
W odpowiedzi przesłanej do redakcji biuro prasowe wskazuje, że współpraca z lokalnym otoczeniem obejmuje między innymi regularne spotkania z mieszkańcami i samorządowcami, monitorowanie stanu dróg dojazdowych, współpracę z zarządcą dróg, bieżące naprawy, wizje lokalne po wykonanych pracach, oczyszczanie nawierzchni oraz specjalne wytyczne dla kierowców. Inwestorzy deklarują również, że po zakończeniu prac, czyli pod koniec bieżącego roku, jeden z wykonawców projektów Bałtyk 2 i Bałtyk 3 ma przywrócić drogi dojazdowe do stanu pierwotnego.
Biuro prasowe projektów Bałtyk informuje, że na sygnały ze strony sołtys Lędowa, zgłaszane w imieniu mieszkańców, inwestorzy reagowali bieżącymi naprawami. Miały odbywać się inspekcje dróg, również z udziałem Zarządu Dróg Powiatowych, po których wykonywano prace poprawiające nawierzchnię i pobocza.
Do stanowiska dołączono zdjęcia, które publikujemy. Fotografie mają potwierdzać wykonanie prac na najbardziej newralgicznych fragmentach drogi. Widać na nich między innymi poprawioną nawierzchnię przy betonowych płytach, uzupełnione pobocza, wyrównane fragmenty drogi oraz miejsca, w których wcześniej tworzyły się koleiny i uszkodzenia.

Potwierdzenie, że po interwencji nastąpiła poprawa, pojawiło się również w późniejszym wystąpieniu radnego powiatowego Konrada Tymeckiego na sesji Rady Powiatu Słupskiego. Mówił także o reakcji Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Z jego relacji wynika, że po interwencjach sprawa została potraktowana poważniej, a w teren miał zostać wydelegowany negocjator, którego zadaniem było doprowadzenie do rozmów i wypracowanie rozwiązań pomiędzy stronami.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Cicha umowa nad wodą. Starosta “oddał” jezioro
Ciekawe żeczy się dzieją
Wędkarz
21:03, 2026-05-20
Słupsk: 2,5-letnia Róża umierała w męczarniach
Biedna dziewczynka, łzy same cisną się do oczu. Jak można krzywdzić bezbronne, niewinne dziecko czy zwierzę? Jak można świadomie sprawiać ból zamiast chronić i otoczyć opieką?
High
23:16, 2026-05-19
Jerzakowie z udziałami, rektor bez kluczy
90-letni starzec ubzdurał sobie, że będzie wszystkim rządził jak swoją prywatną działalnością. Zadłużał, nie płacił, a pracowników traktował jak niewolników. I nagle świat się zawalił, bo ktoś chce pomóc uczelni i ją uratować. Prawdziwy skandal.
Anonim
10:35, 2026-05-19
Jerzakowie z udziałami, rektor bez kluczy
Każdy kto pracował na tej Uczelni właśnie uśmiecha się z satysfakcją. Pamiętamy wypłaty na raty lub ich brak. Szarpanie się o odzyskania zarobionych pieniędzy. Krzyki i awantury jak śmiemy dopytywać się o pieniądze. Karma nareszcie wróciła. Jestem w szoku, że ta Uczelnia przetrwała tyle lat i zastanawiam się kto tam w ogóle jeszcze pracuje skoro już kilkanaście lat temu był problem ze znalezieniem Wykładowców bo jakoś nikt nie chciał pracować charytatywnie...
Były pracownik
11:57, 2026-05-18