Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

“UTOPIONY” po śmierci. Dramat córki na cmentarzu w Słupsku

Mateusz Węsierski Mateusz Węsierski 08:54, 07.06.2026 Aktualizacja: 08:59, 07.06.2026
Skomentuj “UTOPIONY” po śmierci. Dramat córki na cmentarzu w Słupsku Kilkadziesiąt minut przed pogrzebem pracownicy zakładu pogrzebowego na dno grobowca wrzucili gałązki tui aby przykryć wodę

To miał być spokojny, godny pochówek. Mieszkanka Słupska wiele lat temu zarezerwowała miejsce na Nowym Cmentarzu, bo nie chciała zostawiać najtrudniejszych spraw na ostatnią chwilę. Rodzice byli już w podeszłym wieku. Później zleciła wymurowanie grobowca. Zapłaciła za niego ponad 11 tys. zł.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

Gdy w marcu zmarł jej ojciec, przyszła na cmentarz przed ceremonią. Chciała jeszcze raz zobaczyć miejsce, w którym za chwilę miała spocząć trumna. Zamiast spokoju zobaczyła wodę.

::event{"type":"vertical","item":"151"}

Dziś ta sprawa nie jest już tylko rodzinną skargą. Do historii dochodzi relacja wykonawcy, który kopał i betonował grobowiec. Potwierdza on, że pod cmentarzem znajdują się stare gliniane sączki. Przyznaje też, że zabetonował połamany fragment dawnej instalacji. Jednocześnie zapewnia, że zmarły nie leży w wodzie, a to, co rodzina zobaczyła w dniu pogrzebu, było skutkiem zimy, roztopów, deszczu i gliniastego gruntu.

Rodzina słyszy te tłumaczenia, ale nie przyniosły one spokoju. Najważniejsze pytanie nadal brzmi tak samo: czy ojciec spoczywa w suchym miejscu?

GROBOWIEC ZA PONAD 11 TYS. ZŁ I PIERWSZY NIEPOKÓJ

Miejsce na Nowym Cmentarzu w Słupsku kobieta wykupiła kilkanaście lat temu. We wrześniu ubiegłego roku zleciła wymurowanie grobowca. Chciała, aby wszystko było przygotowane wcześniej, bez pośpiechu i chaosu.

Zapłaciłam ponad 11 tys. zł. Wszystko było załatwiane w biurze na Starym Cmentarzu, mam pokwitowanie. Chciałam, żeby członek mojej rodziny został pochowany godnie. Akurat pierwszy zmarł mój tata. A ja przed pogrzebem zobaczyłam wodę w grobowcu. Dla mnie to był cios! – opowiada mieszkanka Słupska.

Według Zarządu Infrastruktury Miejskiej w Słupsku grobowiec wykonywał podmiot wybrany w przetargu, działający na podstawie umowy z ZIM. Nie był to więc przypadkowy wykonawca prowadzący prace bez wiedzy zarządcy nekropolii.

Rodzina twierdzi, że pierwsze wątpliwości pojawiły się już jesienią, po wykonaniu prac.

– Przyjechał mój mąż i powiedział, że grobowiec jest krzywo. Najpierw nie wiedziałam, o co chodzi, ale potem sama zobaczyłam, że coś jest nie tak. Ściany były pod ukosem. Głowa była prosto, a nogi jakby schodziły w bok – relacjonuje kobieta.

ZIM odpowiada, że po wykonaniu prac odbiór przeprowadził dysponent grobu, który sprawdził zakres wykonanych czynności. Zastrzeżenia dotyczące usytuowania względem układu kwatery albo jakości wykonania miały pojawić się dopiero później.

Zarządca cmentarza przyznaje, że sprawa była weryfikowana. Według ZIM nie stwierdzono jednak uchybień, które uniemożliwiałyby wykonanie pomnika lub zagospodarowanie miejsca pochówku zgodnie z zasadami obowiązującymi na cmentarzu.

STARE GLINIANE SĄCZKI POD CMENTARZEM

Najpoważniejszy spór dotyczy tego, co znajduje się pod ziemią. Rodzina od początku twierdzi, że podczas prac wykonawca natrafił na stare gliniane rury albo sączki. Jeden z takich elementów miał zostać uszkodzony, a później zalany betonem.

– Zostało wyjaśnione, że na planach nie było naniesione, iż w tym miejscu przechodzi sączek. Podczas kopania miał zostać uszkodzony. To były stare gliniane rury. Wykonawca mówił, że próbował to zabezpieczyć, zalać, zacementować – mówi mąż kobiety.

Mieszkanka zapamiętała to jeszcze mocniej.

– Sam powiedział, że lała się fontanna wody. Że musiał przyjechać z betoniarką i betonować to, co się lało – mówi.

ZIM tej wersji nie potwierdza. W oficjalnej odpowiedzi zarządca napisał, że nie posiada wiedzy o uszkodzeniu drenażu, sączka, rury glinianej ani innego elementu odwodnienia. Według ZIM istnienie takich elementów w tym miejscu nie zostało udokumentowane.

Relacja wykonawcy pokazuje jednak inny obraz cmentarza niż ten wynikający z urzędowego pisma. Mężczyzna zastrzega, że nie chce występować pod nazwiskiem, ale opisuje teren jako miejsce z dawną, częściowo przerwaną melioracją.

– Tam była melioracja. To były stare gliniane sączki. Cały cmentarz tak wygląda, bo koparki kopią i te instalacje są miejscami poprzerywane – mówi wykonawca.

Dodaje, że chodzi o bardzo starą technologię.

– To nie były plastikowe rury. To były takie sączki robione kiedyś w cegielniach. One są na tym terenie i są też miejscami poprzerywane – tłumaczy.

„ZOSTAŁO MI BETONU, TO ZABETONOWAŁEM”

Wykonawca potwierdza jeden z najważniejszych szczegółów, na który powołuje się rodzina. Podczas prac natrafił na połamany fragment dawnej instalacji i go zabetonował.

Tam było coś połamane. Zostało mi betonu, to zabetonowałem. Ale nic do grobu się nie lało – zapewnia.

To zdanie ma w tej sprawie znaczenie. Rodzina uważa, że uszkodzony sączek mógł mieć związek z późniejszym pojawieniem się wody w grobowcu. Wykonawca przekonuje, że tak nie było.

– Ta instalacja jest na około metr dwadzieścia, a grobowiec jest ponad dwa metry. Tam nic do grobu się nie lało – zapewnia.

Według niego woda, którą rodzina zobaczyła tuż przed pogrzebem, nie pochodziła z rury działającej jak stały dopływ. Miała być efektem pogody i gruntu: śniegu, roztopów, opadów oraz gliny, która długo trzyma wilgoć.

WODA W DNIU POGRZEBU

Dla córki zmarłego techniczne wyjaśnienia schodzą jednak na dalszy plan. Najmocniej pamięta moment z 12 marca. Przyszła na cmentarz przed uroczystością. Była z mężem i kuzynką. Zajrzała do grobowca.

– Coś mnie tknęło i poszłam zobaczyć. Podniosłam gałązki tui ułożone na dnie i zobaczyłam wodę. Powiedziałam wtedy, że ja mojego ojca utopię, a nie pochowam godnie! – relacjonuje.

Kobieta twierdzi, że wcześniej usłyszała od przedstawicielki firmy pogrzebowej, iż wody było więcej i że miała być wypompowywana dzień wcześniej.

ZIM potwierdza obecność wody w grobowcu w dniu pogrzebu, ale łączy ją z warunkami atmosferycznymi. W odpowiedzi wskazuje na intensywne roztopy i opady. Zarządca informuje jednocześnie, że nie stwierdzono, aby woda była wypompowywana dzień wcześniej albo w dniu ceremonii. ZIM podaje również, że posiada dokumentację fotograficzną wykonaną w dniu uroczystości.

Wykonawca nie zaprzecza, że woda była. Podaje jednak inną skalę problemu.

Było tam może osiem, dziesięć centymetrów wody. Według mnie trzy, cztery, może pięć wiader. Było mokro, bo tam wszędzie jest mokro. To była zima, śnieg topniał, są roztopy, a tam jest glina – relacjonuje.

Przyznaje też, że w dniu pogrzebu pojawił się temat pompy.

– Dzwonią do mnie z zakładu pogrzebowego, czy nie mam pompy, bo trzeba wypompować wodę. Powiedziałem, że pompy nie mam przy sobie, mam ją w Głobinie i nie zdążę wrócić przed pogrzebem – mówi.

Ten szczegół pokazuje, że problem istniał tuż przed ceremonią.

GAŁĄZKI, KRAWĘŻNIKI I TRUMNA NAD MOKRYM DNEM

W relacji rodziny gałązki mają szczególne znaczenie. Kobieta nie odebrała ich jako zwykłego elementu przygotowania pochówku. Uznała, że mokre dno próbowano przykryć.

– Pokazałam wodę. Powiedziałam, żeby sami zobaczyli. Ja zapłaciłam za grobowiec, a nie za to, żeby mój ojciec leżał w wodzie! – mówi.

ZIM rozdziela dwie kwestie. Według zarządcy dno grobowca zostało zabezpieczone przez ułożenie elementów betonowych, czyli krawężników, przez podmiot wykonujący grobowiec. Warstwa izolacyjna z gałązek miała natomiast zostać wykonana przez zakład pogrzebowy działający na zlecenie dysponenta grobu lub administracji.

Wykonawca również wskazuje na zakład pogrzebowy, ale ocenia sytuację dosadniej.

Chłopaki z firmy, zamiast wziąć i wylać wodę, urwali zielone gałęzie i wrzucili tam. Przykryli tę wodę i z tego zrobił się problem – mówi.

Sam podkreśla, że przed pogrzebem ułożył w grobowcu betonowe elementy, aby trumna nie miała kontaktu z mokrym dnem.

– Wziąłem swoich ludzi, położyliśmy krawężniki, żeby trumna nie stała na tym mokrym. Robiliśmy to szybko, bo kondukt już szedł – relacjonuje.

Dla wykonawcy to dowód, że sytuację zabezpieczono. Dla rodziny – kolejny znak, że coś było nie tak w miejscu, które miało być przygotowane na godny pochówek.

MATKA W SZPITALU, OJCIEC NAD WODĄ

Tego dnia rodzina przeżywała więcej niż jedną tragedię. Dzień przed pogrzebem matka kobiety trafiła do szpitala po poważnym pogorszeniu stanu zdrowia. Córka była rozdarta między lękiem o matkę, żałobą po ojcu i obrazem grobowca, którego nie potrafi zapomnieć.

Miałam w zasadzie dwie tragedie naraz. Mama była w szpitalu, tata miał być chowany. Nie powiedziałam rodzinie, co się dzieje. Nie chciałam robić sceny przy wszystkich, ale w środku byłam rozbita – opowiada.

Pogrzeb się odbył. Dla rodziny nie zakończyło to jednak sprawy.

– Dla mnie to był szok. Za chwilę miał być pogrzeb mojego taty, a ja stałam nad grobowcem, w którym była woda – wspomina mieszkanka.

„TATA NIE STOI W WODZIE”

Wykonawca przekonuje, że najcięższa obawa rodziny nie znajduje potwierdzenia. Według niego trumna została ułożona wyżej, na betonowych elementach.

Jestem na sto procent pewien, że tata nie stoi w wodzie. Nawet gdyby coś tam było na dnie, trumna jest wyżej, bo położyliśmy betonowe krawężniki – zapewnia.

Mężczyzna deklaruje, że jest gotów uczestniczyć w kontrolnym otwarciu grobowca, ale tylko zgodnie z procedurami.

– Ja nie mogę sam zaglądać do czyjegoś grobowca. Nie wolno mi. Jak będzie komisja, zgody i wszystko zgodnie z procedurą, mogę pomóc otworzyć, żeby zobaczyć, czy jest woda – mówi.

Podobnie sprawę opisuje ZIM. Zarządca wyjaśnia, że otwarcie grobowca, w którym znajdują się zwłoki, nie jest zwykłą czynnością techniczną. Wymaga zgody właściwego państwowego inspektora sanitarnego i udziału uprawnionego zakładu pogrzebowego. Według ZIM koszty takich działań ponosi dysponent grobu występujący z wnioskiem.

Mieszkanka twierdzi, że nie chodziło jej o gwałtowne działania. Chciała tylko sprawdzić, czy po pogrzebie w grobowcu nadal gromadzi się woda.

– Umówiłam się z nimi na ósmą rano. Chciałam tylko zobaczyć, czy tam jest woda. Nie chodziło o ekshumację. Chodziło o moją świadomość, żebym mogła spać spokojniej. Grobowca nie otwarto – opowiada.

DRUGI GROBOWIEC OBOK I KONTROLNY WYKOP

Po zgłoszeniu sprawy ZIM informował o wykonaniu kontrolnego wykopu w bezpośrednim sąsiedztwie spornego grobowca. Miał on mieć tę samą głębokość i służyć sprawdzeniu warunków gruntowo-wodnych. Według zarządcy nie stwierdzono w nim obecności wody.

Wykonawca potwierdza, że takie prace były prowadzone. Opisuje je jako wykonanie drugiego grobowca około 50 centymetrów obok.

– Wybudowałem drugi grobowiec na tej samej głębokości. Był otwarty kilka dni, zabezpieczony, żeby nikt nie wpadł. Wody tam nie było – zapewnia.

Jego zdaniem to najmocniejszy argument przeciwko tezie, że w tym miejscu stale napływa woda od dołu.

– Gdyby tam był poziom wody gruntowej, to pięćdziesiąt centymetrów obok też byłaby woda. A nie było – przekonuje.

ZIM również odrzuca tezę o wodach gruntowych napływających od spodu. Zarządca powołuje się na dokumentację hydrogeologiczną. Według niej zwierciadło wód gruntowych znajduje się znacznie niżej niż dno grobowca. Po uwzględnieniu głębokości grobowca odległość między jego dnem a poziomem wód gruntowych ma wynosić około 18 metrów.

GROBY NIE SĄ HERMETYCZNE

ZIM w swojej odpowiedzi powołuje się na przepisy, dokumentację i parametry techniczne. Zarządca wskazuje między innymi na rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 7 marca 2008 roku dotyczące wymagań dla cmentarzy, grobów i miejsc pochówku.

Według ZIM grobowce murowane nie są projektowane jako całkowicie szczelne, hermetyczne konstrukcje odizolowane od gruntu oraz warunków atmosferycznych. Opady deszczu, śnieg i roztopy są zjawiskami, na których intensywność administrator cmentarza nie ma wpływu.

Zarządca twierdzi również, że Nowy Cmentarz Komunalny w Słupsku został zaprojektowany z uwzględnieniem lokalnych warunków gruntowo-wodnych. Na etapie budowy wykonano system ścian filtracyjnych pełniących funkcję drenażową. System ten ma przejmować i odprowadzać nadmiar wody z gruntu.

Dla rodziny te wyjaśnienia nie zamykają sprawy. Bo jej początek nie był zapisany w rozporządzeniu. Był obrazem wody w miejscu pochówku ojca.

– Ja nie jestem specjalistką od drenażu. Ja zobaczyłam wodę tam, gdzie miał być pochowany mój tata. I od tego momentu nie mam spokoju – mówi mieszkanka.

„TO NIE JEST SŁOWO WARTE TEGO, CO SIĘ STAŁO”

Kobieta twierdzi, że zgłosiła sprawę osobom odpowiedzialnym za cmentarz. Na miejscu miała pojawić się pracownica, która wykonała zdjęcie wody w grobowcu i próbowała skontaktować się z wykonawcą.

Później mieszkanka złożyła pisemną skargę. Według ZIM pierwsze pismo w tej sprawie wpłynęło 16 marca 2026 roku. Zarządca potwierdza, że zna sprawę i że została ona zweryfikowana w zakresie możliwym do przeprowadzenia zgodnie z przepisami.

– Usłyszałam „przepraszam”. Powiedziałam, że to nie jest słowo warte tego, co się stało. Gdybym chciała utopić mojego tatę, nie płaciłabym za grobowiec – mówi kobieta.

ZIM nie przyjmuje odpowiedzialności za sytuację. Podkreśla, że zgłoszenie potraktowano z należytą powagą, a administracja cmentarza podjęła działania weryfikacyjne w ramach swoich kompetencji.

SPÓR O PRZENIESIENIE

W relacji mieszkanki pojawia się również wątek propozycji wykonania drugiego grobowca i przeniesienia ciała ojca w suche miejsce. Kobieta podkreśla, że jeżeli do takiego rozwiązania miałoby dojść, wszystko musiałoby odbyć się zgodnie z prawem, procedurami i poszanowaniem godności zmarłego.

– Powiedziałam, że jeśli miałoby dojść do przeniesienia, to nie jak fura gnoju. Grobowiec ma być poświęcony, wszystko musi odbyć się godnie. Ja muszę przy tym być i widzieć, co się dzieje – mówi.

ZIM zaprzecza, aby taka propozycja została złożona. Wykonawca potwierdza natomiast, że obok powstał drugi grobowiec, ale zaznacza, że nie może decydować o przeniesieniu. To zależy od zarządcy, procedur i ewentualnych zgód sanitarnych.

W tym miejscu znów zderzają się trzy wersje tej samej historii. Rodzina mówi o nadziei na rozwiązanie. ZIM twierdzi, że takiej propozycji nie było. Wykonawca wskazuje, że drugi grobowiec miał przede wszystkim pokazać, czy w gruncie stoi woda.

„TEREN PODMOKŁY”, ALE NIKT NIE OSTRZEGAŁ

Mieszkanka słyszała tłumaczenia dotyczące zimy, roztopów, opadów i podmokłego terenu. Nie ukrywa, że nie dają jej one poczucia bezpieczeństwa.

– Mówili mi, że była ostra zima, dużo śniegu, że to teren podmokły, że woda miała prawo się pojawić. Ja pytam: czy w grobowcu za ponad 11 tys. zł naprawdę ma stać woda? – mówi.

ZIM odpowiada, że przepisy nie nakładają na zarządcę cmentarza obowiązku informowania dysponentów grobów o ryzyku pojawienia się wody w grobowcu wskutek opadów atmosferycznych. Według zarządcy cmentarze komunalne w Słupsku są zaprojektowane i utrzymywane zgodnie z wymaganiami sanitarnymi oraz technicznymi.

Kobieta porównuje sytuację do domu z niezabezpieczoną piwnicą.

– Jak ktoś buduje dom i nie zabezpieczy piwnicy, a potem ma w niej wodę, to też powie, że nic się nie stało, bo mieszka na pierwszym piętrze? Dla mnie to absurdalne tłumaczenie – mówi.

ZIM NIE WIDZI WINY

ZIM nie widzi podstaw do działań dyscyplinujących wobec pracowników cmentarza ani podwykonawców. W odpowiedzi wskazuje, że przeprowadzone ustalenia nie wykazały nieprawidłowości po stronie osób uczestniczących w realizacji prac.

Zarządca twierdzi również, że nie stwierdzono naruszenia standardów obsługi rodziny zmarłego. Podkreśla, że każda rodzina traktowana jest z należytą powagą oraz szacunkiem, jakiego wymaga pochówek osoby bliskiej.

Rodzina nadal mówi o niepokoju, którego nie da się zamknąć urzędowym pismem.

Nie chcę pieniędzy. Chcę spokoju. Chcę wiedzieć, że mój tata nie leży w wodzie – powtarza kobieta.

PRZED POCHÓWKIEM MA BYĆ KONTROLA

ZIM informuje, że przed każdym pochówkiem dokonywana jest kontrola stanu grobowca. Ma ona obejmować szczególnie sprawdzenie warunków wewnątrz grobowca oraz ocenę aktualnych warunków gruntowo-wodnych.

Zarządca nie zapowiada jednak zmiany procedur wykonywania i kontroli grobowców na Nowym Cmentarzu. Według ZIM pozostałe zasady pozostają bez zmian i są realizowane zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz przyjętymi standardami technicznymi.

Wykonawca uważa, że wątpliwości można zakończyć tylko w jeden sposób: przez kontrolowane, formalne sprawdzenie grobowca.

– Jak będzie komisja, zgody i wszystko zgodnie z procedurą, ja przyjdę i pomogę otworzyć. Niech zobaczą. Wtedy nie będzie żadnych wątpliwości – proponuje.

MIĘDZY PARAGRAFEM A ŻAŁOBĄ

Ta historia ma kilka warstw. Techniczną, bo są w niej glina, roztopy, stare sączki, beton, krawężniki i dokumentacja hydrogeologiczna. Urzędową, bo ZIM odpowiada językiem procedur, przepisów i kompetencji. I ludzką, najtrudniejszą, bo córka przyszła na pogrzeb ojca i zobaczyła wodę tam, gdzie za chwilę miała spocząć trumna.

Nowa relacja wykonawcy częściowo potwierdza słowa rodziny. Stare gliniane sączki były. Połamany fragment dawnej instalacji został zabetonowany. Woda w grobowcu w dniu pogrzebu również była. Gałązki przykrywały mokre dno.

Jednocześnie wykonawca nie potwierdza najcięższej obawy rodziny. Zapewnia, że zmarły nie leży w wodzie, a problem nie wynikał z rury lejącej się do grobowca. ZIM także nie widzi podstaw do uznania nieprawidłowości.

Rodzina nadal nie ma jednak tego, czego potrzebuje najbardziej. Pewności.

– Ja chcę tylko wiedzieć, czy tam jest sucho. Czy mój tata leży godnie. To wszystko – mówi mieszkanka Słupska.

::news{"type":"see-also","item":"11528"}

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%