Czy mieszkańcy Słupska powinni jeździć komunikacją miejską za darmo? Taki pomysł wraca podczas dyskusji o podwyżce cen biletów. Część radnych przekonuje, że zamiast podnosić ceny, miasto powinno mocniej zachęcać ludzi do autobusów. Władze odpowiadają konkretnymi liczbami: komunikacja kosztuje około 35 mln zł rocznie, a wpływy z biletów wynoszą około 10 mln zł.
Dyskusja o cenach biletów w Słupsku szybko zamienia się w szerszą rozmowę o tym, jaką komunikację miejską chce mieć miasto. Z jednej strony pojawia się podwyżka papierowego biletu do 5 zł, z drugiej — pytanie, czy Słupsk nie powinien pójść w zupełnie innym kierunku i wprowadzić bezpłatnych przejazdów przynajmniej dla swoich mieszkańców. Taki pomysł zgłasza Adam Treder. Wskazuje na kartę mieszkańca i rozwiązania stosowane w innych samorządach.
– Pozbądźmy się biletów jednorazowych papierowych w mieście Słupsku, przyjmując dobrą praktykę, na przykład jako ostatnio miasto Skarżysko-Kamienna, wprowadzając od 1 lipca tego roku bezpłatną komunikację miejską dla swoich mieszkańców na podstawie karty mieszkańca – mówi radny.
Jego zdaniem to właśnie taki kierunek powinien być rozważany, jeśli miasto poważnie mówi o ekologii, czystym transporcie i zachęcaniu ludzi do rezygnacji z samochodów.
– Wprowadźmy komunikację dla mieszkańców Słupska na podstawie karty mieszkańca darmową. Będą wszyscy zadowoleni – dodaje Adam Treder.
Wiceprezydent Marta Makuch odpowiada, że takie hasło brzmi atrakcyjnie, ale trzeba pokazać pełny rachunek. Według niej roczne koszty funkcjonowania słupskiej komunikacji miejskiej wynoszą około 35 mln zł. Z biletów miasto uzyskuje około 10 mln zł.
– Mówmy w takim razie pełną prawdę. Nie tylko, że miasto Słupsk będzie miało korzyści z podwyżki sześćset tysięcy czy nawet milion, tylko powiedzmy, ile darmowa komunikacja kosztowałaby, ponieważ w tej chwili to jest jakieś 35 milionów złotych – wylicza.
Władze miasta podkreślają, że już teraz znaczna część kosztów komunikacji jest pokrywana z budżetu.
– Przychodów z biletów mamy około 10 milionów, resztę dopłacamy z budżetu miasta – wyjaśnia Makuch.
Jej zdaniem rezygnacja z wpływów biletowych oznaczałaby konieczność znalezienia brakujących pieniędzy w innym miejscu.
– Możemy również znieść podatki, możemy również zrezygnować z opłat od mieszkańców, tylko z czegoś trzeba sfinansować tę lukę – mówi wiceprezydent.
Radni zwracają jednak uwagę, że planowana podwyżka też nie rozwiązuje problemu finansowania komunikacji. Władze szacują, że dodatkowy wpływ z wyższych cen może wynieść maksymalnie około 1 mln zł. Adam Treder mówi o kwocie 600–800 tys. zł.
To niewiele w porównaniu z całkowitym kosztem funkcjonowania autobusów.
– Spodziewany przychód 600–800 tys. zł, żaden. Praktyka dotychczasowa jest taka, że każda podwyżka cen biletów w mieście Słupsku powodowała spadek liczby pasażerów komunikacji miejskiej – przekonuje Treder.
Radny uważa, że podnoszenie cen może działać odwrotnie do deklarowanego celu. Zamiast przyciągać ludzi do autobusów, może ich od nich odpychać.
– Mówimy o ekologii, o czystym transporcie, ale skutek mamy odwrotny. Zamiast mieszkańców Słupska i przyjeżdżających do Słupska zapraszać do komunikacji zbiorowej, robimy wszystko, żeby każdy z tej komunikacji nie korzystał – mówi.
Podobny argument podnosi Bogusław Dobkowski. Przypomina, że w ekonomii nie działa prosty automatyzm: podnosimy cenę o 20 procent, więc wpływy rosną o 20 procent.
– Podniesienie ceny niekoniecznie zwiększy przychód – mówi radny. – Gdybyśmy podnieśli ceny biletu dwukrotnie, okazałoby się, że przychód nam spadnie. Nie idzie to tak łatwo w parze, że możemy mówić: podniesiemy o 20 procent, to przychód będzie też o 20 procent. Nieprawda.
To jeden z najważniejszych argumentów w całej dyskusji. Władze miasta liczą dodatkowe wpływy, ale radni pytają, ilu pasażerów zostanie w autobusach po kolejnych podwyżkach.
W dyskusji pojawia się też propozycja pośrednia. Skoro miasta nie stać na darmową komunikację dla wszystkich, można zacząć od dzieci? Bogusław Dobkowski proponuje, aby uczniowie mogli jeździć bezpłatnie w dni szkolne.
– Dzieci jest coraz mniej i powinniśmy na każdym polu je preferować. Uważam, że w roku szkolnym, w dniach, w których odbywają się lekcje, można spróbować dać dzieciom te bilety darmowe – mówi radny.
Argumentuje, że dzieci korzystają z autobusów w konkretnych godzinach, a pojazdy i tak realizują kursy. Jego zdaniem dodatkowy pasażer w autobusie, który już jedzie, nie generuje dla miasta takich kosztów, jak mogłoby się wydawać. Marta Makuch przypomina natomiast, że dziś bezpłatne są już klasowe i grupowe przejazdy dzieci organizowane przez szkoły.
– Klasowe wyjazdy, grupowe wyjazdy dla dzieci w szkołach są za darmo. Jeżeli dzieci z klasą jadą na wycieczkę ze szkoły do miasta, jest to darmowy przejazd – mówi wiceprezydent.
Władze Słupska jako realną alternatywę dla darmowej komunikacji pokazują bilet 365. Kosztuje 365 zł i pozwala jeździć przez cały rok, czyli w przeliczeniu za 1 zł dziennie.
– Nasza polityka, jeszcze raz to powtórzę, wiązanie się z komunikacją miejską jak najdłużej właśnie skutkuje takimi propozycjami jak bilet 365 zł – mówi Marta Makuch. – Jest to naprawdę hit sprzedażowy i za złotówkę dziennie każdy mieszkaniec może w nieograniczonej liczbie przejazdów korzystać.
Ten argument nie zamyka jednak sprawy. Adam Treder zwraca uwagę, że nawet korzystny bilet roczny trzeba kupić od razu, a to może być problem dla części mieszkańców.
– Należałoby się jeszcze porozumieć z instytucjami finansowymi, które pozwoliłyby wprowadzić system ratalny, np. 10 rat, 0 procent – proponuje radny.
Przy kilkuosobowej rodzinie jednorazowy zakup biletów rocznych oznacza już wydatek liczony w setkach lub nawet ponad tysiącu złotych.
W całej dyskusji powraca karta mieszkańca. To ona ma być narzędziem, dzięki któremu Słupsk różnicuje dostęp do tańszych rozwiązań. Mieszkańcy korzystający z form elektronicznych i posiadający kartę mają płacić mniej za bilety jednorazowe. Ten kierunek popiera Paweł Szewczyk. Zwraca uwagę, że podwyżka dotyczy przede wszystkim osób, które nie korzystają z miejskich udogodnień i kupują papierowe bilety.
– Ta podwyżka, ta korekta ceny dotyka przede wszystkim nie mieszkańców naszego miasta – mówi przewodniczący rady. – Zachęcamy do tego, żeby mieszkańcy, jeżeli nie mają karty mieszkańca, ją zakładali.
Na końcu pojawia się również sugestia, aby podobne różnicowanie opłat rozważyć przy parkometrach. Mieszkańcy płacący podatki w Słupsku mieliby korzystać z preferencji także przy parkowaniu.
Miasto pokazuje liczby i przekonuje, że darmowe autobusy oznaczają ogromny koszt dla budżetu. Radni odpowiadają, że sama podwyżka biletów nie rozwiązuje problemu, a może dodatkowo zniechęcić część pasażerów. W tle zostaje więc najważniejsze pytanie: czy komunikacja miejska ma przede wszystkim bilansować część kosztów, czy ma być narzędziem, które realnie wyciąga mieszkańców z samochodów?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Groził znajomemu, a potem podpalił jego BMW
I bardzo dobrze skończyło się cwaniactwo cała ta szajkę powinny przymknąć i dzieci pozabierać !!! Banda Idiotow i alkoholików !
…
13:04, 2026-06-03
Nie zdążyli pokazać mu, że człowiek potrafi kochać
Ootrakrowac tak samo wkoscucieli kara smierci .tlumaczwnie ze baba umysliwa niebrac pod uwage tragedia mam nadzieje ze w wienzieniu zdechną
Okz
05:05, 2026-05-30
W niedzielę Marsz dla Życia i Rodziny w Słupsku
Ciekawe ile córek/synow/wnucząt uczestników tego marszu jest queer siedząc w szafie…
Xd
00:22, 2026-05-30
Wypadek na DK6 w Żochowie. Nie żyje 72-latka!
Proszę rodzinę osoby zmarłej o kontakt - przekażę przydatne informacje tel.: 783 903 941
DOMINIK K
14:08, 2026-05-26