Przy Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 5 im. Gryfitów w Słupsku nie powstała zwykła rabata ani szkolna ozdoba do zdjęcia. Powstało miejsce, które za kilka lat może pachnieć jabłkami, gruszkami, śliwkami, lawendą i miętą. Miejsce, w którym dzieci będą uczyć się przyrody nie z podręcznika, ale z ziemi, liści, kwiatów, owadów i własnej pracy.
::event{"type":"vertical","item":"219"}
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"167"}
Szkoła po raz kolejny odniosła sukces w konkursie organizowanym przez Fundację Banku Ochrony Środowiska. Dzięki zdobytemu grantowi społeczność szkolna zrealizowała projekt ekologiczny poświęcony ochronie przyrody, bioróżnorodności i edukacji ekologicznej.
Najważniejszym elementem przedsięwzięcia było posadzenie starych odmian drzew owocowych. Na szkolnym terenie pojawiły się jabłonie, grusze i śliwy. Nie przypadkowe, lecz takie, które niosą ze sobą historię dawnych sadów.
— Zależało nam na tym, aby dzieci zobaczyły, że przyroda to nie tylko coś, o czym mówi się na lekcjach. To coś, co można posadzić, pielęgnować i zostawić kolejnym pokoleniom. Stare odmiany drzew owocowych są częścią naszego przyrodniczego i kulturowego dziedzictwa — mówi Magdalena Krynicka, rzecznik prasowy Szkoły Podstawowej nr 5 w Słupsku.
Wśród posadzonych drzew znalazły się między innymi Kosztela, Koksa Pomarańczowa, Ananas Berżenicki, Konferencja, Renkloda Althana i Węgierka Zwykła. To nazwy, które dla wielu starszych mieszkańców mogą brzmieć znajomo, a dla uczniów są początkiem nowej przyrodniczej opowieści.
STARE ODMIANY WRACAJĄ DO SZKOLNEGO OGRODU
Stare odmiany drzew owocowych coraz rzadziej spotyka się w przydomowych sadach. Zastępują je odmiany bardziej komercyjne, łatwiejsze w masowej produkcji i sprzedaży. Tymczasem tradycyjne jabłonie, grusze i śliwy mają ogromną wartość. Są często bardziej odporne na warunki atmosferyczne, a jednocześnie pomagają zachować różnorodność biologiczną.
— Dzieci bardzo szybko rozumieją sens takich działań, kiedy mogą same dotknąć ziemi, posadzić roślinę i później obserwować, jak się zmienia. To zupełnie inna edukacja niż ta zamknięta wyłącznie w szkolnej sali — podkreśla Krynicka.
Projekt nie ograniczył się jednak tylko do drzew owocowych. Przy szkole posadzono również rośliny, które mają wspierać owady zapylające i ptaki. Pojawiły się między innymi lawenda, rumianek, nagietki, mięta, tymianek, porzeczki, agrest oraz maliny.
To nie tylko rośliny ozdobne i użytkowe. To naturalna stołówka dla pszczół, motyli i innych pożytecznych owadów. Szkolna przestrzeń ma być miejscem, w którym natura nie jest dodatkiem do betonu, lecz pełnoprawnym gospodarzem.
ŁĄKA KWIETNA, HOTEL DLA OWADÓW I BUDKA LĘGOWA
Jednym z ważnych elementów projektu było także założenie łąki kwietnej. Taka łąka zwiększa bioróżnorodność, przyciąga owady i daje im naturalne schronienie. Dodatkowo zakupiono hotel dla owadów oraz budkę lęgową dla ptaków.
— Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, która będzie żyła. Nie tylko wyglądała ładnie, ale naprawdę pomagała przyrodzie. Hotel dla owadów, budka lęgowa, łąka kwietna i nasadzenia tworzą razem mały ekosystem — mówi rzeczniczka szkoły.
Za tym efektem stała konkretna praca. Uczniowie wraz z nauczycielami oczyszczali teren z chwastów i kamieni, przekopywali ziemię oraz wyznaczali miejsca pod nowe nasadzenia. To była lekcja współpracy, odpowiedzialności i cierpliwości.
Nie wszystko w takim projekcie dzieje się od razu. Drzewa potrzebują czasu. Krzewy muszą się przyjąć. Łąka musi zakwitnąć. Owady muszą odnaleźć nowe miejsce. Właśnie w tym tkwi jedna z najważniejszych lekcji: przyrody nie da się przyspieszyć, ale można jej mądrze pomóc.
SZKOŁA, KTÓRA UCZY PRZEZ DZIAŁANIE
Projekt ma duże znaczenie edukacyjne. Uczniowie poznają zasady pielęgnacji roślin, uczą się, dlaczego zapylacze są tak ważne i jaką rolę odgrywają stare odmiany drzew owocowych w ochronie przyrodniczego dziedzictwa.
— Dla nas bardzo ważne jest to, że dzieci nie tylko usłyszały o ekologii, ale stały się częścią tego działania. To one współtworzyły zieloną przestrzeń, o którą teraz trzeba będzie dbać — zaznacza Magdalena Krynicka.
W czasach, gdy coraz częściej mówi się o zmianach klimatu, zaniku owadów zapylających i potrzebie ochrony zieleni w miastach, takie inicjatywy mają szczególne znaczenie. Nie są wielkimi inwestycjami za miliony złotych. Są czymś innym — konkretnym, lokalnym działaniem, które zostaje w pamięci dzieci.
Dzięki wspólnemu zaangażowaniu uczniów, nauczycieli i partnerów projektu teren szkoły zmienił się w zieloną, przyjazną przestrzeń dla ludzi, ptaków i owadów. Dziś to młode drzewka, sadzonki i świeżo przygotowana ziemia. Za kilka lat może to być szkolny sad, w którym kolejne roczniki uczniów będą widzieć owoce pracy swoich poprzedników.
Bo właśnie na tym polega prawdziwa edukacja ekologiczna. Nie tylko mówić o przyszłości, ale posadzić ją własnymi rękami.
::news{"type":"see-also","item":"12605"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Wypadek na DK6 w Żochowie. Nie żyje 72-latka!
Proszę rodzinę osoby zmarłej o kontakt - przekażę przydatne informacje tel.: 783 903 941
DOMINIK K
14:08, 2026-05-26
Cicha umowa nad wodą. Starosta “oddał” jezioro
Ciekawe żeczy się dzieją
Wędkarz
21:03, 2026-05-20
Słupsk: 2,5-letnia Róża umierała w męczarniach
Biedna dziewczynka, łzy same cisną się do oczu. Jak można krzywdzić bezbronne, niewinne dziecko czy zwierzę? Jak można świadomie sprawiać ból zamiast chronić i otoczyć opieką?
High
23:16, 2026-05-19
Jerzakowie z udziałami, rektor bez kluczy
90-letni starzec ubzdurał sobie, że będzie wszystkim rządził jak swoją prywatną działalnością. Zadłużał, nie płacił, a pracowników traktował jak niewolników. I nagle świat się zawalił, bo ktoś chce pomóc uczelni i ją uratować. Prawdziwy skandal.
Anonim
10:35, 2026-05-19