Debata: fundusze UE i środki z KPO szansą na dynamiczny rozwój małych miast
W tej chwili są już ogłoszone konkursy na ponad 62 proc. alokacji z KPO, już większość konkursów jest rozpoczętych - powiedział Jacek Karnowski podczas IV Forum Miasteczek Polskich. Wiceminister funduszy i polityki regionalnej nie krył jednak obaw przed tym, czy samorządy zdążą skorzystać ze wszystkich dostępnych środków KPO.
Kwestia pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy i funduszy unijnych z perspektywy 2021-2027 oraz możliwości ich pozyskania przez mniejsze miasta i gminy była głównym tematem debaty PAP, która odbyła się podczas IV Forum Miasteczek Polskich.
Wiceszef MFiPR poinformował, że w tej chwili są już ogłoszone konkursy na ponad 62 proc. alokacji z KPO.
::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/6iu9MdIYqcs?si=Dlkdv7y6DOQjdC7C"}
"Już większość konkursów jest rozpoczętych, z czego dla 13 proc. jest podpisana umowa" - podkreślił wiceminister.
"Oczywiście wkłady własne są poważnym problemem i dobrze, że wchodzi reforma pana ministra (finansów - PAP) Domańskiego i dobrze, że wiemy, że ma być te 10 mld złotych kroplówki na koniec roku, bo bez tego pewnie nikt by nie wystąpił o nic" - powiedział Karnowski, nawiązując do wyzwań, z jakimi muszą mierzyć się samorządy.
Wiceminister dodał jednak, że dotacje z Krajowego Planu Odbudowy są wyższe i łatwiejsze do uzyskania, niż te z innych źródeł.
"Ta część pożyczkowa KPO jest o tyle dobra, że jest w 5 proc. umarzalna i jest zero (procent - PAP) prowizji, obsługi" - dodał wiceszef MFiPR.
Karnowski zauważył, że samorządowcy walczą z czasem, by móc zdążyć wydać wszystkie fundusze, jakie Polska otrzymała z Brukseli.
"Rzeczywiście to KPO jest takim, przepraszam za wyrażenie, bardzo dobrym, soczystym, ale gorącym kartoflem. Jest to po prostu rzecz, którą trzeba zjeść bardzo szybko - bo jest bardzo gorąca - i przy okazji się nie poparzyć" - podsumował.
Marta Babicz, dyrektor Departamentu Środków Zagranicznych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) przypomniała, że środki z KPO mają fundamentalne znaczenie dla dalszego rozwoju samorządów.
Jak podkreśliła, zakup zeroemisyjnych autobusów w miastach w ramach programu "Zielony transport publiczny" jest przykładem, że samorząd będzie wstanie pokryć wszystkie koszty właśnie z unijnych dotacji.
"Gorąco zachęcam wszystkich państwa, do których Narodowy Fundusz (NFOŚiGW - PAP) już się zgłosił z propozycją zmiany źródła finansowania z krajowego na finansowanie KPO, i którym zaproponował skorzystanie z tej dodatkowej zwiększonej puli. Pozwoli ona nam łącznie dofinansować 1200 zeroemisyjnych autobusów w całej Polsce" - apelowała Marta Babicz.
"Jako instytucja finansowa mamy powierzone przez różnych sponsorów publicznych 30,5 mld euro z samego KPO. My tych pieniędzy nie udzielamy we wsparciu bezzwrotnym w dotacjach, tylko je pożyczamy, co też stanowi czasem barierę mentalną" - mówił z kolei Dyrektor Zarządzający Pionem Funduszy Europejskich w Banku Gospodarstwa Krajowego, Paweł Chorąży.
Wyjaśnił następnie, że przyjęcie tych środków nawet w formie pożyczki może być jednak korzystne dla samorządów. Jak zaznaczył, "Bank przyznaje pieniądze w ramach KPO na projekty, które na ogół nie są finansowane z ze środków zwrotnych, np. nasadzenia drzew czy wymiana oświetlenia ulicznego".
O tym, w jaki sposób samorządy radzą sobie z wydatkowaniem pieniędzy z programów regionalnych mówił z kolei Marcin Wajda, dyrektor Departamentu Rozwoju Regionalnego i Funduszy Europejskich w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego. Przekazał, że na Mazowszu już uruchomiono około 60 proc. alokacji i podpisano umowy na około 1/4 środków, które są do dyspozycji samorządów.
"Wszystkie regiony w zasadzie zrobiły to samo. Wszyscy wiedzą o tym, że te pieniądze trzeba wydać jak najszybciej" - mówił Wajda.
O rzeczywistości mniejszych samorządów i zadaniach, które stoją przed nimi ws. spożytkowania KPO, mówił Grzegorz Sikorski, członek Unii Miasteczek Polskich i wójt gminy Hażlach.
Ocenił, że samorządy są gotowe na nowe rozdanie unijnych funduszy, mają gotowe projekty. Przyznał jednocześnie, że w niektórych przypadkach wkład własny może być problemem.
"Bieżące dochody mojej gminy wynoszą tylko 60 mln zł, w związku z czym musimy liczyć się z każdym wydawanym groszem. Postawiliśmy jednak na potrzebę termomodernizacji naszych budynków. Będziemy chcieli postawić na gospodarkę wodnościekową tutaj już mamy gotowy projekt od dwóch lat" - przekazał Sikorski, zaznaczając, że jednym z głównych celów gminy Hażlach są inwestycje, które pomogą obniżyć koszty utrzymania infrastruktury. W znacznym stopniu realizacje przedsięwzięć mają wesprzeć środki właśnie z Krajowego Planu Odbudowy.
"Rzeczywiście teraz stajemy w takim punkcie, gdzie każdą złotówkę, niezależnie czy jest to złotówka z środków europejskich, z KPO, z polityki spójności, z budżetu państwa czy z budżetu samorządów, musimy bardzo racjonalnie i celowo wydawać" - dodał Łukasz Sykała z Instytutu Rozwoju Miast Regionów. Z przytoczonych przez niego eksperckich wyliczeń wynika, że do 2040 roku gmin, które zamieszkuje do 5 tys. mieszkańców, będzie aż 907, w związku z czym baza podatkowa samorządów będzie niepokojąco maleć.
Z kolei Maciej Malinowski, członek stowarzyszenia Fala Renowacji, zwrócił uwagę na wyzwania związane z wdrażaniem tzw. unijnej dyrektywy budynkowej, której głównym założeniem jest zmniejszenie zużycia energii.
"Takie budynki, które nie dość, że nie potrzebują dostawy energii z zewnątrz, one wręcz będą eksportowały energię produkowaną do infrastruktury zewnętrznej" - powiedział podczas debaty Malinowski. Zaznaczył jednak, że prawidłowo wdrożona dyrektywa budynkowa zwiększy jakość naszego życia w tych obiektach i obniży koszty ich eksploatacji.
Źródło informacji: EuroPAP News

Nowoczesne radiostacje trafiły do 7 Pomorskiej Brygady
Jak się nie usłyszą to się chociaż zobaczą z tą 2 metrową anteną!!! Masakra jeszcze białą chustę niech na niej zawieszą, faktycznie nowoczesny sprzęt.
Jon
07:58, 2026-04-18
Tragedia w Kępicach. Śledczy ujawniają ustalenia
Zgadzam się z poprzednikiem. Dziecko zostało osierocone a oni jeszcze chcą zabrać matkę bo mieli wypadek, niesamowite... Taka trauma a prawo swoje, im raczej już wystarczy kłopotów...
Grzesiu
21:12, 2026-04-16
Paweł Szewczyk - strażnik interesów Rady?
To nie jest kwestia opinii. To jest kwestia prawa potwierdzona orzecznictwem. W Statucie Miasta Słupska jest zapis, że przewodniczący "reprezentuje Radę na zewnątrz". Problemem jest to, że zapis nie daje dowolności interpretacyjnej. Sąd administracyjny w tej sprawie jest jednomyślny. Wyrok WSA w Gliwicach (IV SA/Gl 396/08) wskazał wprost, że przewodniczący nie ma uprawnień wykraczających poza ustawę, zaś statut nie może rozszerzać jego kompetencji. O tym samym mówi linia nadzorcza i orzecznicza: uprawnienia przewodniczącego muszą wynikać z ustawy, a nie z DOWOLNEJ INTERPRETACJI STATUTU!!! Ustawa mówi jednoznacznie: - organizuje pracę rady - prowadzi obrady I nic więcej!!!! Sądy też podkreślają, że reprezentacja na zewnątrz w sensie działania jednostki samorządu należy do organu wykonawczego (czyli prezydenta), a nie do przewodniczącego rady! To prowadzi tylko do jednego wniosku: "NIE MA UCHWAŁY - NIE MA STANOWISKA RADY!!!" Rada wypowiada się wyłącznie przez: - uchwały - stanowiska - rezolucje - apele (Coś pominąłem Pawle?) Rolą przewodniczącego jest: - informowanie o sesji - komunikaty organizacyjne ale przedstawianie własnych ocen, narracji czy interpretacji jako głos rady NIE MA PODSTAWY PRAWNEJ!!! PODKREŚLAM!!! To nie jest kwestia sporu personalnego! To jest kwestia, czy przestrzegamy zasad działania organu kolegialnego?! Bo jeśli jedna osoba zaczyna mówić w "imieniu Rady" bez uchwały, to przestaje działać jako organ, a zaczyna działać jako JEDNOOSOBOWA INTERPRETACJA PRAWA!!! A na to - zgodnie z orzecznictwem - po prostu NIE MA ZGODY!!!!
Robert Chomicki
19:28, 2026-04-16
Słupsk: Umowa na Fundusze Szwajcarskie PODPISANA!
Raczej zazielenianie. Wystarczy przeczytać.
Kiwi
11:38, 2026-04-15