Zamknij
Pielęgnacja miejskich parków i skwerów to teoretycznie czysta estetyka, jednak w Słupsku wokół drzew i krzewów wyrosła gęsta sieć politycznych kontrowersji. Gdy firma należąca do najbliższej rodziny przewodniczącego Komisji Gospodarki Komunalnej regularnie wygrywa miejskie przetargi, pytania o etykę i transparentność nasuwają się same.
Lipcowe popołudnie w Ustce to od lat ten sam obrazek: rozgrzany asfalt, zapach smażonej ryby i niekończący się sznur samochodów krążących w poszukiwaniu choćby skrawka wolnego miejsca. Wakacyjny gwar kurortu ma jednak swoją ciemną stronę, którą najlepiej znają mieszkańcy centrum, odcięci od parkingów pod własnymi domami przez falę turystów. To właśnie z myślą o nich oraz o ratowaniu płynności ruchu w uzdrowisku, przygotowano projekt rewolucyjnych zmian.
Słupsk został całkowicie zasypany, a służby miejskie prowadzą obecnie gorączkową walkę z nadmiarem białej masy na ulicach. Wraz z atakiem zimy powrócił kontrowersyjny temat opłat za postój. Czy kierowcy powinni płacić za miejsca w Strefie Płatnego Parkowania (SPP), gdy ich odśnieżenie pozostawia wiele do życzenia?
Był poniedziałek, 5 stycznia. To właśnie wtedy do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Bytowie wpłynęło zgłoszenie, które postawiło służby w stan najwyższej gotowości. W dwóch przydomowych gospodarstwach w Suchorzu (gm. Trzebielino) kury zaczęły padać jedna po drugiej. Dziś już wiemy: to wysoce zjadliwa grypa ptaków – pierwszy taki przypadek w historii powiatu bytowskiego, z którym musieli zmierzyć się lokalni specjaliści.
Boże Narodzenie na ulicy Korfantego w Słupsku nie pachniało choinką. Pachniało strachem i mrozem wdzierającym się do mieszkania przez rozbite szyby. Podczas gdy miasto świętowało, pani Martyna drżała o życie. Jej matka pyta wprost: czy musi dojść do tragedii, aby system zaczął działać?
Kiedy w Brukseli zapadają decyzje o wolnym handlu, na drogach dojazdowych do stolicy słychać ryk silników i czuć narastającą frustrację. Rolnicy, którzy od lat karmią Polskę, dziś mówią wprost: zostaliśmy sami.
Sytuacja w Słupsku wymagała nadzwyczajnych środków. Intensywne opady śniegu, które w ostatnich dniach sparaliżowały region, zamieniły miasto w logistyczny poligon. Do akcji wkroczyło wojsko, a Zakład Unieszkodliwiania Odpadów otworzył swoje bramy dla wszystkich, którzy nie mieszczą już zasp na własnych podwórkach.
Po latach „zim w kratkę”, kiedy sanki częściej stały w piwnicach niż sunęły po śniegu, Redęcino w gminie Rędzikowo doczekało się prawdziwej, białej aury. Lokalna społeczność postanowiła nie marnować ani chwili – już w najbliższą w sobotę 10 stycznia polne drogi zamienią się w trasę wielkiego, sołeckiego kuligu.
1 stycznia 2026 roku mapa regionu uległa historycznej zmianie – sołectwo Bolesławice oficjalnie stało się częścią Słupska. Jednak tam, gdzie kończą się granice administracyjne, zaczyna się prawny i polityczny chaos. W tle mamy interwencję policji, prokuratorskie groźby i wyprzedaż działek, które – zależnie od tego, kogo zapytamy – należą do dwóch różnych samorządów.
Co tak naprawdę wpadło do Bałtyku w styczniu 1959 roku? Dlaczego sprawą natychmiast zainteresowały się wojsko i służby, a wokół portu w Gdyni zaczęły krążyć plotki, które przetrwały dekady? I wreszcie – gdzie jest tajemniczy obiekt, o którym do dziś mówi się jako o „polskim Roswell”?
To nie był zwykły dzień w kobylnickim urzędzie. Najdłuższa sesja w tej kadencji nie toczyła się wyłącznie wokół milionowych inwestycji czy strategii rozwoju. W centrum uwagi stanęła ona – uchwała o wynagrodzeniu burmistrza. Przez kilkadziesiąt minut sala obrad zamieniła się w arenę, na której starły się dwie wizje samorządu: jedna oparta na prestiżu i skali zarządzania, druga na surowym zaciskaniu pasa i oczekiwaniu na efekty wyborczych obietnic.
Sytuacja w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Słupsku przestała być lokalnym sporem o podwyżki, stając się pełnowymiarowym kryzysem wizerunkowym i operacyjnym.
Słupska codzienność potrafi być zaskakująco hojna. Wystarczy wsiąść do autobusu, przyłożyć telefon do falomatu i pojechać. Bez biletu w kieszeni, bez papierka, bez nerwowego sprawdzania kasownika. Według radnego Adama Sędzińskiego – także opłaty.
Od 1 stycznia 2026 roku Bolesławice formalnie weszły w granice Słupska. Na mapie to tylko korekta linii. W życiu mieszkańców – obietnica zmiany na lepsze: sprawniejszy dojazd do szkół, urzędów, pracy, częstsze kursy, komunikacja „miejska”, czyli taka, która po prostu działa.
Jeszcze niedawno ten temat wracał w Słupsku tylko wtedy, gdy komuś w nocy chorowało zwierzę, a wszystkie telefony do lecznic pozostawały bez odpowiedzi. Petycje, apele, emocjonalne wystąpienia mieszkańców i radnych rozbijały się o procedury i kompetencje. Teraz po raz pierwszy padła konkretna deklaracja – z pieniędzmi.

OSTATNIE KOMENTARZE