Zrujnowany kompleks po dawnym szpitalu przy ul. Kopernika od lat pozostaje jednym z najbardziej problematycznych punktów na mapie Słupska. Choć budynek znajduje się w centrum miasta i jest obiektem o wyraźnej wartości historycznej, jego stan techniczny systematycznie się pogarsza. Wraz z tym nasilają się pytania mieszkańców: dlaczego obiekt niszczeje, kto za to odpowiada i dlaczego miasto nie przejmie sprawy w swoje ręce.
[ZT]11032[/ZT]
W obszernej wypowiedzi do mieszkańców prezydentka Krystyna Danilecka-Wojewódzka odniosła się do tych zarzutów, porządkując – z perspektywy samorządu – fakty dotyczące własności i możliwych działań. Na wstępie prezydentka podkreśla, że kluczowy problem dotyczy samego statusu prawnego nieruchomości, gdyż budynek nigdy do miasta nie należał.
Jak wyjaśnia, do 2021 roku budynki znajdowały się w zasobie Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku, a następnie zostały sprzedane prywatnym osobom, które planowały adaptację obiektu na cele mieszkaniowe. Początkowo pojawiły się nawet pierwsze prace remontowe, jednak na skutek różnych okoliczności i relacji między współwłaścicielami, nieruchomość została sprzedana kolejnej osobie. Od tego czasu budynek niszczeje.
Inaczej potoczyły się losy drugiego budynku wchodzącego w skład dawnego kompleksu – po oddziale położniczym.
- Przypomnę , że drugi obiekt - nieruchomość po dawnym oddziale położniczym - nabył inny właściciel. Jestem wdzięczna - i pewnie jak wielu mieszkańców - cieszę się, że ta część kompleksu jest dziś zadbana i wykorzystywana w innych celach. Pięknie wyremontowany budynek jest miejscem Domu Pomocy Społecznej dla seniorów. Spełnia swoją funkcję jednocześnie zachowując swoją naturalną i pierwotną, wartościową substancję tak historyczną jak estetyczną - komentuje Krystyna Danilecka-Wojewódzka, prezydentka Słupska.
Dlaczego Miasto nie kupiło głównego budynku przy ul. Kopernika?
- Miasto Słupsk musi dbać o te nieruchomości, które już są własnością samorządu, a także ratuje obiekty, jak ten przy ul. Partyzantów, po dawnej szkole Ekonomik. Skupiamy się na tym, by w pierwszej kolejności właśnie miejskie mienie było zadbane i tam kierujemy siły i środki finansowe. Nie wyobrażamy sobie chyba, aby, np. kosztem słupskich obiektów, naprawiać błędy czy zaniedbania innych podmiotów czy osób - komentuje prezydentka Słupska.
Jednocześnie miasto – jak zapewnia – nie pozostaje całkowicie bierne. Działania ograniczają się jednak do instrumentów przewidzianych prawem. Wśród tych działań prezydentka wymienia m.in. zapisy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, zgłoszenia do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego oraz stały kontakt z tymi instytucjami, które wydawały decyzje nakazujące zabezpieczenie obiektu.
W wypowiedzi pojawia się również wątek wywłaszczenia – często przywoływany przez mieszkańców jako możliwe rozwiązanie.
- Prawo własności, jako takie, jest bardzo silnie w Polsce chronione. Oczywiście, ma to swoje uzasadnienie. Dobrze, że majątek obywateli jest chroniony prawnie. Istnieją też wyjątki jak procedura wywłaszczenia, która w nielicznych krajowych przypadkach - ostatnia dot. pałacu w Kończewie - jest realizowana - mówi Krystyna Danilecka-Wojewódzka.
Jak zaznacza, jest to jednak proces wieloletni i obecnie czysto teoretyczny.
- Pamiętajmy, że każdy- mieszkaniec, obywatel, a także Prezydent Miasta, Radny, Burmistrz, Wójt działa w granicach obowiązującego prawa. Jeśli nie ma prawnych możliwości do podjęcia decyzji , nie powinien być oceniany przez pryzmat zaniedbań, zaniechań czy błędów kogoś, kto ponosi odpowiedzialność za swoją własność - kończy prezydentka Słupska.
Sprawa dawnego szpitala przy ul. Kopernika pozostaje więc w impasie: między społecznym oczekiwaniem ratowania historycznego obiektu a realnymi ograniczeniami prawnymi i własnościowymi. Na razie jedynym pewnikiem jest to, że bez realnych działań właściciela los głównego budynku nadal pozostaje niepewny.
[ZT]11026[/ZT]
Patryk Węzik