Absolwentkami Collegium Humanum są prezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka i jej zastępczyni Marta Makuch
Echa afery związanej z Collegium Humanum i handlem dyplomami MBA dotarły nad Słupię, wywołując pytania o kwalifikacje osób zasiadających w radach nadzorczych miejskich spółek. Podczas gdy inne samorządy, jak choćby Gdańsk, decydują się na weryfikację wiedzy swoich nominatów poprzez egzaminy państwowe, słupski Ratusz zachowuje urzędowy spokój. Radny Adam Sędziński zapytał wprost: co z dyplomami naszych urzędników i prezesów? Odpowiedź władz miasta jest jednoznaczna – skoro pieczątka na dyplomie jest, to temat jest zamknięty.
Wątpliwości dotyczące jakości kształcenia w warszawskiej uczelni, której absolwenci masowo zasilali spółki skarbu państwa i samorządy, stały się tematem ogólnopolskiej debaty. Sprawa dotyczy również naszego podwórka. W interpelacji skierowanej do władz miasta radny Sędziński wymienił z nazwiska siedem osób zasiadających w organach nadzorczych spółek.
Są to: Beata Łazarczyk i Katarzyna Ożarek (rada nadzorcza spółki Trzy Fale), Anna Stawiarz i Marcin Dadel (MZK), Anna Gajda i Paweł Kądziela (Wodociągi Słupsk) oraz Marta Makuch (Innobaltica oraz Engie EC Słupsk). Radny wskazał również, że studia MBA na Collegium Humanum ukończyła sama prezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka.
Radny w swoim piśmie nie krył obaw o rzetelność tych kwalifikacji:
- Ujawnione przez śledczych liczne przypadki nieprawidłowości i nadużyć w Collegium Humanum, w tym m.in. handlu dyplomami czy uzyskiwania ich drogą „na skróty”, powodują, że na dokumenty poświadczające wykształcenie i certyfikaty wydane przez tę uczelnię patrzy się podejrzliwie, choć z całą pewnością nie brakuje absolwentów, którzy swoje dyplomy zdobyli zgodnie z literą prawa - komentuje Sędziński.
Przywołał przykład Gdańska, gdzie wprowadzono wymóg, aby osoby z dyplomami tej uczelni w ciągu kilku miesięcy zdały egzamin państwowy, jeśli chcą dalej pełnić funkcje nadzorcze. Zapytał więc, czy w Słupsku podjęto jakiekolwiek kroki w celu potwierdzenia kompetencji wymienionych osób oraz czy nadzór właścicielski jest sprawowany bez konfliktu interesów.
Odpowiedź, która nadeszła z Ratusza na początku lutego, jest krótka i opiera się ściśle na literze prawa. Władze miasta stoją na stanowisku, że nie ma podstaw do podważania dokumentów, które formalnie są ważne. W piśmie podpisanym przez prezydent miasta czytamy:
- Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa (...) nie istnieje obowiązek podejmowania dodatkowych czynności w celu potwierdzania kwalifikacji osób powołanych do rad nadzorczych, ponad spełnienie wymogów ustawowych. Uzyskane dyplomy są ważne. Przedłożenie dyplomu ukończenia studiów Master of Business Administration stanowi wystarczające potwierdzenie posiadania kwalifikacji.
Urzędnicy podkreślają, że obowiązujące regulacje nie przewidują konieczności weryfikacji programu studiów ani dodatkowego potwierdzania uzyskanych kwalifikacji przez organ właścicielski. Oznacza to, że w Słupsku żadnych dodatkowych egzaminów nie będzie. Wszyscy członkowie rad nadzorczych, zdaniem Ratusza, posiadają niezbędne wykształcenie zgodne z prawem oraz lokalnymi zarządzeniami.
Na pytanie o to, czy nadzór właścicielski sprawowany jest przez osoby nieposiadające konfliktu interesów, odpowiedź była równie lakoniczna: „Tak”. Każdy kandydat składa bowiem stosowne oświadczenie, co według urzędu zamyka sprawę weryfikacji etycznej i prawnej.
Wygląda więc na to, że w Słupsku afera Collegium Humanum pozostanie jedynie medialnym szumem. Skoro przepisy nie nakazują sprawdzania wiedzy, Ratusz nie zamierza wychodzić przed szereg, uznając posiadane przez urzędników i prezesów „papiery” za wystarczające dowody ich kompetencji.
::news{"type":"see-also","item":"11208"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Chirurgia w Słupsku POD LUPĄ. Pacjenci pytają
Droga Pani nie chodzi o pieniądze. Ryba psuje się od głowy i w tym przypadku również tak jest. Wszystko zepsuł zarząd szpitala i nadal to robi, twierdząc że wszystko jest pod kontrolą. Są to kłamstwa, bo w tym miejscu nic nie jest pod kontrolą, a obecny ordynator bierze 4 doby pod rząd ponieważ nie ma komu pracować. Proszę się zainteresować tematem ze J.F o którym było tak głośno znów wraca do szpitala, bo Pani prezesa wszystko potrafi zanieść pod dywan. Zostało zwolnionych dużo pracowników z powodu „cięcia kosztów” a były ordynator dostaje 450tys odprawy. To o czym my rozmawiamy ..
Były pracownik.
18:58, 2026-02-16
Wieloletnia kierowniczka MOPR oskarża: „Zniszczyli mni"
Wytrwałości p. Iwono, proszę nie odpuszczać. Ten smród spod kołderki śmierdzi coraz bardziej.
ttt
16:37, 2026-02-16
Słupscy REKORDZIŚCI z długami
A czemu my mamy odpowiadać za kogoś jak ktoś nie płaci czynszu ja płacę
Jola
16:38, 2026-02-15
Chirurgia w Słupsku POD LUPĄ. Pacjenci pytają
Jak nie wiadomo o co chodzi ( odejście lekarzy chirurgów) to chodzi o .... pieniądze . Poszli tam gdzie dostali więcej
Grace Mary
12:07, 2026-02-15