39-letnia mieszkanka Łupawy, podejrzewana o okradanie cmentarzy na terenie gminy Czarna Dąbrówka, usłyszała zarzut ograbienia grobu, a nie zwykłej kradzieży. To istotna różnica, bo chodzi o przestępstwo zagrożone znacznie surowszą karą. Prokuratura Rejonowa w Lęborku potwierdza też, że wobec kobiety zastosowano dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::event{"type":"portrait","item":"131"}
Sprawa od kilku tygodni budzi emocje wśród mieszkańców, bo z nagrobków znikały dekoracje, lampiony i ozdoby pozostawiane przez bliskich zmarłych. Teraz śledczy ujawniają kolejne szczegóły postępowania.
Jak wynika z informacji przekazanych przez prokurator Dorotę Frączek, śledczy nie kwalifikują tej sprawy jako zwykłej kradzieży.
– Zarzut to jest ograbienie grobu. To jest artykuł 262 paragraf drugi kodeksu karnego, zagrożone surowszą karą niż zwykła kradzież, od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności – mówi szefowa Prokuratury Rejonowej w Lęborku.
To właśnie ten przepis ma zastosowanie wobec 39-latki z Łupawy, którą śledczy łączą z kradzieżami na cmentarzach w gminie Czarna Dąbrówka.
Na obecnym etapie kobieta nie trafiła do aresztu, ale zastosowano wobec niej środki zapobiegawcze.
– W stosunku do tej osoby został zastosowany dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju – informuje prokurator Frączek.
To oznacza, że podejrzana pozostaje pod kontrolą organów ścigania, a śledztwo jest kontynuowane.
Choć mieszkańcy od dawna mówią o serii kradzieży z różnych grobów, obecnie zarzut dotyczy konkretnej pokrzywdzonej osoby. To właśnie ona wcześniej zamontowała w jednej z ozdób lokalizator, który doprowadził śledczych do podejrzanej.
– Na tym etapie mamy ustalenia dotyczące tego jednego grobu – zaznacza prokurator Dorota Frączek. – To jest zarzut dotyczący zaboru przedmiotów i ozdób z grobu na szkodę tej osoby, która założyła ten lokalizator – dodaje.
Śledczy podkreślają jednak, że to nie musi być koniec. W domu podejrzanej znaleziono także inne przedmioty, które mogą pochodzić z kolejnych kradzieży.
Na dziś prokuratura operuje wyceną dotyczącą jednego pokrzywdzonego grobu. Chodzi o straty, które miały narastać przez wiele miesięcy.
– To jest to, co wyceniła pokrzywdzona w granicach około 2,5 tysiąca złotych. Na przestrzeni od czerwca ubiegłego roku do dnia zatrzymania – mówi Dorota Frączek.
Jednocześnie śledczy zastrzegają, że ta kwota nie ma jeszcze charakteru ostatecznego.
– To oczywiście wszystko jeszcze będzie podlegało dalszej weryfikacji w toku postępowania – podkreśla szefowa lęborskiej prokuratury.
To jeden z najważniejszych wątków całej sprawy. Prokuratura nie wyklucza, że osób poszkodowanych może być więcej, a zabezpieczone rzeczy będą okazywane mieszkańcom zgłaszającym wcześniejsze kradzieże.
– Będziemy wyjaśniać, czy nie ma innych pokrzywdzonych, ponieważ znaleziono jeszcze inne rzeczy – informuje Dorota Frączek.
W lokalnej społeczności pojawiały się informacje, że kobieta miała później sprzedawać zabrane z cmentarzy ozdoby. Prokuratura na razie tego nie potwierdza.
::news{"type":"see-also","item":"23711"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Tragedia w Kępicach. Śledczy ujawniają ustalenia
Zgadzam się z poprzednikiem. Dziecko zostało osierocone a oni jeszcze chcą zabrać matkę bo mieli wypadek, niesamowite... Taka trauma a prawo swoje, im raczej już wystarczy kłopotów...
Grzesiu
21:12, 2026-04-16
Paweł Szewczyk - strażnik interesów Rady?
To nie jest kwestia opinii. To jest kwestia prawa potwierdzona orzecznictwem. W Statucie Miasta Słupska jest zapis, że przewodniczący "reprezentuje Radę na zewnątrz". Problemem jest to, że zapis nie daje dowolności interpretacyjnej. Sąd administracyjny w tej sprawie jest jednomyślny. Wyrok WSA w Gliwicach (IV SA/Gl 396/08) wskazał wprost, że przewodniczący nie ma uprawnień wykraczających poza ustawę, zaś statut nie może rozszerzać jego kompetencji. O tym samym mówi linia nadzorcza i orzecznicza: uprawnienia przewodniczącego muszą wynikać z ustawy, a nie z DOWOLNEJ INTERPRETACJI STATUTU!!! Ustawa mówi jednoznacznie: - organizuje pracę rady - prowadzi obrady I nic więcej!!!! Sądy też podkreślają, że reprezentacja na zewnątrz w sensie działania jednostki samorządu należy do organu wykonawczego (czyli prezydenta), a nie do przewodniczącego rady! To prowadzi tylko do jednego wniosku: "NIE MA UCHWAŁY - NIE MA STANOWISKA RADY!!!" Rada wypowiada się wyłącznie przez: - uchwały - stanowiska - rezolucje - apele (Coś pominąłem Pawle?) Rolą przewodniczącego jest: - informowanie o sesji - komunikaty organizacyjne ale przedstawianie własnych ocen, narracji czy interpretacji jako głos rady NIE MA PODSTAWY PRAWNEJ!!! PODKREŚLAM!!! To nie jest kwestia sporu personalnego! To jest kwestia, czy przestrzegamy zasad działania organu kolegialnego?! Bo jeśli jedna osoba zaczyna mówić w "imieniu Rady" bez uchwały, to przestaje działać jako organ, a zaczyna działać jako JEDNOOSOBOWA INTERPRETACJA PRAWA!!! A na to - zgodnie z orzecznictwem - po prostu NIE MA ZGODY!!!!
Robert Chomicki
19:28, 2026-04-16
Słupsk: Umowa na Fundusze Szwajcarskie PODPISANA!
Raczej zazielenianie. Wystarczy przeczytać.
Kiwi
11:38, 2026-04-15
Tragedia w Kępicach. Śledczy ujawniają ustalenia
Straciła panowanie nad pojazdem i niestety skutki są tragiczne Ale żeby wiezienie?? I tak już jej ciężko będzie żyć ze świadomością że mąż nie żyje Przecież nie zrobiła tego specjalnie,nie powinno to kończyć się więzieniem Nieumyślne,to samo mówi za siebie
Ja
07:16, 2026-04-15