FOT. AI - zdjęcie ilustracyjne Paweł Szewczyk przedstawia się w roli strażnika interesów rady miejskiej
W Słupsku trwa polityczny spór. Punktem zapalnym stały się konferencje prasowe organizowane przez przewodniczącego Rady Miejskiej Pawła Szewczyka, który akcentuje swoją rolę jako osoby reprezentującej Radę na zewnątrz. Problem polega na tym, że nie wszyscy radni akceptują taką interpretację. Dla części z nich przewodniczący informuje mieszkańców o sprawach samorządu. Dla innych – zaczyna mówić w sposób, który bardziej przypomina własny polityczny przekaz niż stanowisko całej Rady.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::event{"type":"portrait","item":"125"}
Właśnie dlatego dyskusja o pozornie technicznym zapisie statutu przeradza się w spór o to, kto naprawdę ma prawo występować w imieniu Rady Miejskiej w Słupsku i gdzie kończy się funkcja organizacyjna przewodniczącego, a zaczyna publiczne wykorzystywanie urzędu do budowania własnej pozycji.
W centrum całej sprawy znajduje się zapis statutu mówiący, że przewodniczący „reprezentuje Radę na zewnątrz”. To właśnie ten fragment wywołuje sprzeciw radnej Beaty Kątnik, która domaga się jego wykreślenia. W jej ocenie obecne brzmienie przepisu daje zbyt szerokie pole do działań, które nie muszą oznaczać prezentowania wspólnego stanowiska wszystkich radnych.
– Przewodniczący organizuje konferencję prasowe, na których nie informuje jako przewodniczący, a jako Paweł Szewczyk, wykorzystując swoje stanowisko przewodniczącego - uzasadnia Beata Kątnik.
Radna nie ma wątpliwości, że problem nie dotyczy samego formalnego zapisu, lecz sposobu jego praktycznego używania.
– Uważam, że nadużywa tego stanowiska i po to, żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości, należy wykreślić ten zapis.
Jej zdaniem publiczne wystąpienia przewodniczącego nie pokazują stanowiska całej Rady, lecz stanowisko jednego radnego, który korzysta z dodatkowego autorytetu wynikającego z pełnionej funkcji.
– Ustawa daje kompetencje do organizowania pracy Rady Miejskiej, natomiast nie daje uprawnień do reprezentowania na zewnątrz - uzasadnia. – Jeżeli ma reprezentować, to w sposób niezależny, a nie w sposób propagandowy, indywidualny, sam dla siebie.
To właśnie w tym miejscu spór przestaje być prawniczą dyskusją o konstrukcji statutu. Staje się konfliktem o granice mandatu przewodniczącego, o polityczną neutralność tej funkcji i o to, czy mieszkańcy rzeczywiście słyszą głos całej Rady, czy raczej głos jednej osoby występującej z jej pozycji.
Paweł Szewczyk nie zgadza się z taką oceną. Przekonuje, że jego aktywność nie oznacza uzurpowania sobie prawa do wypowiadania się za wszystkich radnych, lecz zwykłe informowanie opinii publicznej o pracy samorządu.
– Nie występuję jako reprezentant Rady Miejskiej, tylko informuję o najbliższym posiedzeniu - zapewnia przewodniczący.
Idzie jednak dalej i podkreśla, że sama pozycja przewodniczącego powinna być dziś wzmacniana, a nie osłabiana. W jego ocenie przez lata znaczenie rad miejskich maleje, szczególnie po zmianach, które wzmacniają organy wykonawcze samorządu.
– Ustawodawca dostrzegł, że po przeprowadzeniu nowelizacji i wprowadzeniu bezpośrednich wyborów władz wykonawczych wójtów, prezydentów, burmistrzów, ranga Rady Miejskiej i przewodniczącego znacznie zmalała. Powinniśmy w mojej ocenie jednak dążyć do tego, żeby wzmacniać pozycję Rady Miejskiej i wspólnie występować na poziomie stanowionego prawa na równi z prezydentem miasta i wspólnie działać na rzecz mieszkańców - przekonuje.
Problem w tym, że część radnych tej argumentacji nie przyjmuje. W ich ocenie przewodniczący może mówić o pracy Rady, ale nie powinien sprawiać wrażenia, że jego własny przekaz jest automatycznie głosem całego organu.
W tle całej wymiany zdań pojawia się jeszcze jeden ważny wniosek. Radni zaczynają coraz wyraźniej sugerować, że problem nie dotyczy wyłącznie jednego przepisu, lecz całego dokumentu, który od dawna wymaga uporządkowania i dostosowania do obecnych realiów.
Radny Bogusław Dobkowski podkreśla, że sam tekst jednolity nie budzi wątpliwości jako czynność formalna, ale jednocześnie zachęca do szerszej pracy nad zmianą samego statutu.
– Statut jest z 2002 roku i zachęcam radnych, którzy są zainteresowani, żebyśmy się po prostu spotkali, wypracowali jakieś konkretne rozwiązania i wtedy po prostu jako inicjatywa uchwałodawcza byśmy albo zaproponowali zmianę, albo po prostu przepisali na nowo tekst statutu miasta.
Ta wypowiedź pokazuje, że spór o reprezentowanie Rady może być dopiero początkiem większej debaty o tym, jak powinien wyglądać podział kompetencji, język dokumentu i rzeczywista rola przewodniczącego w słupskim samorządzie.
::news{"type":"see-also","item":"11641"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Robert Chomicki19:28, 16.04.2026
To nie jest kwestia opinii. To jest kwestia prawa potwierdzona orzecznictwem.
W Statucie Miasta Słupska jest zapis, że przewodniczący "reprezentuje Radę na zewnątrz". Problemem jest to, że zapis nie daje dowolności interpretacyjnej. Sąd administracyjny w tej sprawie jest jednomyślny.
Wyrok WSA w Gliwicach (IV SA/Gl 396/08) wskazał wprost, że przewodniczący nie ma uprawnień wykraczających poza ustawę, zaś statut nie może rozszerzać jego kompetencji.
O tym samym mówi linia nadzorcza i orzecznicza: uprawnienia przewodniczącego muszą wynikać z ustawy, a nie z DOWOLNEJ INTERPRETACJI STATUTU!!!
Ustawa mówi jednoznacznie:
- organizuje pracę rady
- prowadzi obrady
I nic więcej!!!!
Sądy też podkreślają, że reprezentacja na zewnątrz w sensie działania jednostki samorządu należy do organu wykonawczego (czyli prezydenta), a nie do przewodniczącego rady!
To prowadzi tylko do jednego wniosku: "NIE MA UCHWAŁY - NIE MA STANOWISKA RADY!!!"
Rada wypowiada się wyłącznie przez:
- uchwały
- stanowiska
- rezolucje
- apele
(Coś pominąłem Pawle?)
Rolą przewodniczącego jest:
- informowanie o sesji
- komunikaty organizacyjne
ale przedstawianie własnych ocen, narracji czy interpretacji jako głos rady NIE MA PODSTAWY PRAWNEJ!!!
PODKREŚLAM!!!
To nie jest kwestia sporu personalnego!
To jest kwestia, czy przestrzegamy zasad działania organu kolegialnego?!
Bo jeśli jedna osoba zaczyna mówić w "imieniu Rady" bez uchwały, to przestaje działać jako organ, a zaczyna działać jako JEDNOOSOBOWA INTERPRETACJA PRAWA!!!
A na to - zgodnie z orzecznictwem - po prostu NIE MA ZGODY!!!!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu hej.slupsk.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Tragedia w Kępicach. Śledczy ujawniają ustalenia
Zgadzam się z poprzednikiem. Dziecko zostało osierocone a oni jeszcze chcą zabrać matkę bo mieli wypadek, niesamowite... Taka trauma a prawo swoje, im raczej już wystarczy kłopotów...
Grzesiu
21:12, 2026-04-16
Paweł Szewczyk - strażnik interesów Rady?
To nie jest kwestia opinii. To jest kwestia prawa potwierdzona orzecznictwem. W Statucie Miasta Słupska jest zapis, że przewodniczący "reprezentuje Radę na zewnątrz". Problemem jest to, że zapis nie daje dowolności interpretacyjnej. Sąd administracyjny w tej sprawie jest jednomyślny. Wyrok WSA w Gliwicach (IV SA/Gl 396/08) wskazał wprost, że przewodniczący nie ma uprawnień wykraczających poza ustawę, zaś statut nie może rozszerzać jego kompetencji. O tym samym mówi linia nadzorcza i orzecznicza: uprawnienia przewodniczącego muszą wynikać z ustawy, a nie z DOWOLNEJ INTERPRETACJI STATUTU!!! Ustawa mówi jednoznacznie: - organizuje pracę rady - prowadzi obrady I nic więcej!!!! Sądy też podkreślają, że reprezentacja na zewnątrz w sensie działania jednostki samorządu należy do organu wykonawczego (czyli prezydenta), a nie do przewodniczącego rady! To prowadzi tylko do jednego wniosku: "NIE MA UCHWAŁY - NIE MA STANOWISKA RADY!!!" Rada wypowiada się wyłącznie przez: - uchwały - stanowiska - rezolucje - apele (Coś pominąłem Pawle?) Rolą przewodniczącego jest: - informowanie o sesji - komunikaty organizacyjne ale przedstawianie własnych ocen, narracji czy interpretacji jako głos rady NIE MA PODSTAWY PRAWNEJ!!! PODKREŚLAM!!! To nie jest kwestia sporu personalnego! To jest kwestia, czy przestrzegamy zasad działania organu kolegialnego?! Bo jeśli jedna osoba zaczyna mówić w "imieniu Rady" bez uchwały, to przestaje działać jako organ, a zaczyna działać jako JEDNOOSOBOWA INTERPRETACJA PRAWA!!! A na to - zgodnie z orzecznictwem - po prostu NIE MA ZGODY!!!!
Robert Chomicki
19:28, 2026-04-16
Słupsk: Umowa na Fundusze Szwajcarskie PODPISANA!
Raczej zazielenianie. Wystarczy przeczytać.
Kiwi
11:38, 2026-04-15
Tragedia w Kępicach. Śledczy ujawniają ustalenia
Straciła panowanie nad pojazdem i niestety skutki są tragiczne Ale żeby wiezienie?? I tak już jej ciężko będzie żyć ze świadomością że mąż nie żyje Przecież nie zrobiła tego specjalnie,nie powinno to kończyć się więzieniem Nieumyślne,to samo mówi za siebie
Ja
07:16, 2026-04-15